038. Wywiad z Martą Chrust-Rożej [archiwalny wpis ze strony www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani!
Dziś wywiad z jedną z moich największych idolek w dziedzinie lekkoatletyki - Martą Chrust Rożej. Dzięki rozmowie z nią możecie dowiedzieć się sporo o Jej dokonaniach sportowych, znajdziecie również informacje dlaczego wybrała sport i wiele innych. Gorąco zachęcam do czytania :) A Marcie bardzo, bardzo dziękuję za wspaniały wywiad :):)
Jakim byłaś dzieckiem?
Dzieckiem byłam zawsze ogromnie żywym, pełnym energii, choć na szczęście dla mojej mamy, nie sprawiałam żadnych problemów. No może poza bitwami, które notorycznie odbywały się z moim młodszym bratem;) i wiecznymi próbami dowołania się nas na obiad z podwórka.

Od zawsze ciągnęło Cię do sportu?
Z racji tego, co powiedziałam wcześniej, ta rozpierająca mnie energia gdzieś musiała znaleźć ujście. Najlepszym sposobem na to był ruch. Moje dzieciństwo nie znało siedzenia przed komputerem czy telewizorem, zabawy zawsze na dworze, w lesie itp. I choć trenowanie rozpoczęłam dopiero w liceum, to od zawsze byłam „aktywną duszą”.

Dlaczego wybrałaś właśnie lekkoatletykę?
W małym mieście, jakim jest Namysłów, nie ma zbyt wielu możliwości. Mamy świetnych zapaśników, którzy się stąd wywodzą i kilkunastu lekkoatletów. Warunki fizyczne predysponowały mnie raczej do biegania, zawsze byłam najmniejsza w klasie:) Poza tym uwielbiałam oglądanie wszelkich Mistrzostw w telewizji, fascynowały mnie gwiazdy sportowe pokroju Carla Lewisa czy Marlene Ottey.

Do jakiego klubu aktualnie należysz?
Od wielu lat reprezentuję barwy jednego klubu, wrocławskiego AZS-u

Z którym trenerem pracowało (pracuje) Ci się najlepiej?
Oczywiście najlepsza współpraca to ta, która owocuje największymi sukcesami, a jednocześnie daje poczucie „bycia podmiotem”, a nie jedynie wykonawcą poleceń. Ze współpracy z wszystkimi trenerami wyniosłam coś pożytecznego, czegoś się nauczyłam. Pierwszy trener – Andrzej Antochów, wychowywał mnie i uczył wszystkiego od podstaw, bardzo go cenię za to, że zdając sobie sprawę, że mam talent, nie eksploatował mnie w wieku juniorki. Jan Kosendiak wyciągnął do mnie rękę w momencie, kiedy przestałam trenować, zawrócił mnie na właściwe tory i również dzięki niemu ( choć był to tylko rok pracy ) mogłam cieszyć się z późniejszych sukcesów. Praca z obecnym trenerem, już wieloletnia, jest bardzo specyficzna, ponieważ jest on moim mężem. Ale właśnie wyjątkowość jest jej atutem, ponieważ nikt lepiej od niego nie wie, jak się czuję w danym dniu, jakie mam problemy i sprawy codzienne na głowie. Nikomu też nie ufam tak, jak właśnie Markowi.

Jak poznałaś się ze swoim mężem, a zarazem trenerem p. Markiem?
Mojego męża poznałam w grupie treningowej, do której dołączyłam po przyjeździe do Wrocławia. Wtedy był asystentem trenera i jeszcze nie prowadził samodzielnie żadnego zawodnika.

Uważasz, ze sport to dobry sposób na życie?
Tak, myślę, że nawet bardzo. Sport uczy przede wszystkim systematyczności, wytrwałości w dążeniu do celu, radzenia sobie w sytuacjach stresowych, umiejętności zachowania w momentach sukcesów i porażek – spraw, które dotykają nas także w życiu codziennym. Nie mówiąc już o zdrowszym stylu życia, który staje się w zasadzie standardem. Dzięki temu, że trenuję, miałam szansę zobaczyć wiele zakątków świata, do których nigdy bym się nie wybrała, ponieważ najzwyczajniej w świecie, nie byłoby mnie na to stać ( RPA, Korea Płd, Brazylia ,prawie cała Europa )

W jakich latach osiągałaś największe sukcesy?
Największe sukcesy to lata 2005-2006, kiedy zdobywałam wicemistrzostwo Europy w hali w sztafecie 4x400 m, rok później czwarte miejsce w Mistrzostwach Świata, dwukrotnie z koleżankami poprawiałam rekord Polski w tej konkurencji, były też medale w Akademickich Mistrzostwach Świata.

Możesz wymienić swoje rekordy życiowe?
Na dystansie 400 m przez płotki to 55.49, a na 100 m przez płotki to 13.48.

Co było przyczyną braku Twojej osoby na Igrzyskach Olimpijskich w 2008r.?
Rok olimpijski był dla mnie niezmiernie pechowym sezonem. Ciężko przepracowałam wiele miesięcy, a tuż przed rozpoczęciem startów odnowiła mi się kontuzja ścięgna Achillesa. Wszystko wskazywało na to, że jestem w świetnej dyspozycji, poprawiałam rekordy życiowe na sprawdzianach kontrolnych. Niestety leczenie trwało zbyt długo i nie zdołałam wrócić do poprzedniej formy. Dla mnie to ogromna porażka, zwłaszcza, że do wystartowania w Igrzyskach w Atenach zabrakło również niewiele (trzydzieści setnych sekundy na 400 m pł )

Jakie cechy charakteru cenisz sobie u ludzi?
W ludziach cenię przede wszystkim szczerość i uczciwość, cechy, które tak naprawdę w dzisiejszych czasach spotykane są coraz rzadziej. Cenię, ponieważ bycie szczerym wymaga odwagi. Dziś każdy kalkuluje, co mu się bardziej opłaca, a mówienie otwarcie o tym ,co się myśli, staje się niestety towarem deficytowym.

Masz jakieś hobby?
Od zawsze moim największym hobby było i jest czytanie książek. W ten sposób mogę oderwać się od codzienności, wyciszyć, pomarzyć. Lubię też krzątać się w kuchni, zbierać przepisy, gotować dla rodziny i przyjaciół.

Jakie masz plany na przyszłość?
Moje plany zazwyczaj dotyczą najbliższej przyszłości, nie układam tych dalekosiężnych, ponieważ życie lubi zbyt często zaskakiwać. Lubię skupiać się na tym, co tu i teraz.

Co sądzisz o mojej stronie? Pomyśle z wywiadami?
Strona ciekawa, bo oczywiście przejrzałam ją przed naszą rozmową, pełna rozmów z interesującymi ludźmi. Bardzo się cieszę, że uznałaś mnie za jedną z takich osób.

Czy możesz pozdrowić czytelników?
Oczywiście, jest mi bardzo miło, że mogłam gościć na łamach Twej strony. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i czytających tu artykuły. Mam nadzieję, że z chęcią będziecie powracać. Życzę wszystkiego dobrego!
Marta Chrust-Rożej



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=42

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Barwy jesieni

Smaki jesieni: dyniowe latte

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43