wtorek, 29 czerwca 2010

115. Częstochowa [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Witajcie!
W sobotę tj. 26 czerwca byłam w Częstochowie. O godzinie 9.00 była zbiórka przed szkołą, wyjazd był zorganizowany głównie dla nauczycieli i pracowników szkoły. Od początku było fajnie, zaczęło się od słynnego przywitania z P. Kaczyńskim "Znowu Pan... Nie wierze, nawet absolwentów szkoły Pan prześladuje?" Oczywiscie, rzeczywiście to bardzo się cieszyłam, że Pan Kaczyński jedzie i wszystkim było to wiadome. W busie jak nigdy dotąd prawie całą drogę milczałam. Po dotarciu na miejsce jak zwykle postanowiłam odłączyć się od grupy i pójść "swoimi ścieżkami". Właściwie z tego co wiem to później i tak cała grupa się porozchodziła. Poprzednio w Częstochowie byłam 3 razy, ale nigdy jakoś nie byłam na wieży jasnogórskiej, więc postanowiłam to zmienić. Na początku zaczęłam liczyć schody, ale po chwili mi się znudziło. No cóż było ich dość sporo, wiec nic dziwnego. Sala rycerska, droga krzyżowa, zakrystia, pomnik Jana Pawła II, pomnik kard. Stefana Wyszyńskiego, pomnik o. Augustyna Kordeckiego, bazylika, kaplica św. Pawła Pierwszego Pustelnika... i tak pewnie o czymś zapomniałam. W każdym razie dużo pooglądałam. Później akcja: Pan Kaczyński "czepia się" złotej róży czyli dla kogo ją masz - na samą myśl chce mi się już płakać ze śmiechu. Droga powrotna była mega śmieszna, szczególnie, ze Pan Kaczyński siedział tuż za mną na końcu busa, a do tego przyszła jeszcze Pani Markiewicz. Oczywiscie całą drogę wygłupiałam się z Panem Jasiem. Była nawet sytuacja, kiedy Pani Markiewicz o mały włos nie pękła przeze mnie ze śmiechu: otóż była rozmowa na temat komputerów, wypowiada się Pan Kaczyński tłumacząc w ten sposób Pani Markiewicz parę zagadnień i nagle mówię "To Pan nawet trochę mądry jest". Nie wiem co w tym było na tyle śmiesznego, ale w każdym razie Panią Gosię na maxa rozśmieszyło, może sposób w jaki to powiedziałam. Po przyjeździe do Wodzisławia pobiegłam jeszcze na chwilę do domu parafialnego na ognisko, na które byłam zaproszona. No cóż skończyło się nieciekawie, bo zostałam tak trochę pobita przez ministrantów, ale żyje, więc nie jest źle. Parę zdjęć:
Pozdrawiam! :)
PS. Jutro ślub i wesele ;)

POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=125

piątek, 25 czerwca 2010

114. Koniec roku szkolnego :( [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani!
Skończyło się... Trzy lata minęły w trybie natychmiastowym, a ten ostatni rok wyjątkowo szybko. Miałam daremną klasę, z 90% osób żyłam na ścieżce mega wojennej, a jednak brakuje mi tej szkoły... Nie będę wracać do tych nieprzyjemnych wspomnień, których było wiele, właściwie to chyba w ogóle wspominać nie będę - zbyt wiele emocji to we mnie budzi. Brakuje mi prawie wszystkiego, paru osób, a nawet kluczyka z szafki. Przypomni mi się jedna rzecz, a za nią od razu szereg innych. Szafka - tam było zawsze wszystko, nic dziwnego, że kiedy ją sprzątałam to łza się w oku kręciła. Stary plan lekcji, zeszyt z religii z drugiej klasy, para skarpetek, o których zupełnie zapomniałam, lampa na plastykę, książka z dodatkowymi materiałami na historie, złamana ekierka, kartki z zadaniami, rysunki i wiele, wiele innych. No cóż całe dwie reklamówki przyniesione do domu, a kosz w szkole zapełniony. Z kluczykiem do niej nie rozstawałam się prawie nigdy - strasznie się do niego przyzwyczaiłam. I ten numer szafki: 32, ten sam który miałam na 2 etapie konkursu biblijnego. No dobra miałam mówić o szafce, a powoli schodzę z tematu. Właściwie to by było tyle.
Gitara - nie umiem teraz na nią patrzeć, a co dopiero na niej grać. Gitara kojarzy mi się z graniem i śpiewaniem na słynnych schodach na parterze. Granie i śpiewanie w tym miejscu kojarzy mi się z grudniem, a właściwie to środami w tym miesiącu. 7h lekcyjna - czyli wolna godzina, godzina podczas której chyba najwięcej się z Anią naśmiałyśmy zawsze. "Zaczęło się na (chwycie) C i skończyło na (chwycie) C" -> moje powiedzenie, którego nigdy nikt nie rozumiał, no cóż ma się w końcu swoje tajemnice. Wracając do schodów na parterze - stałego miejsca spotkań, jak to się mówiło - to były moje schody. Tam się zawsze dużo działo, w ostatnim czasie m.in. słynna i śmieszna bitwa o bluzę. Chociaż najsłynniejsze zdarzenie to na pewno udawanie przeze mnie (co lepsze przypadkowo) Michael'a Jackson'a. "Patison" - to słowo kojarzy mi się z jednym: lekcja angielskiego. Otóż dostałam wtedy od koleżanki rysunek, jak pisało: "Projekt stroju dla Patisona na impreze". No cóż szczegółów nie zdradze co, jak i dlaczego, bo to jest zbyt śmieszna historia. "Pan Kaczyński jest w szkole 24h na dobę." - jedna z najgenialniejszych rzeczy, którą wymyśliłam. No tak, ale to prawda. Drugi filar, trzecie zdjęcie od dołu (zdjęcie 3e + wychowawca). No właśnie wychowawca - Pan Kaczyński, zdjecie z Panem Kaczyńskim. Codziennie, często kilka albo kilkanaście razy, chodziła obok tego zdjęcia i mówiłam "Znowu Pan". W ogóle częściej zamiast "Dzień dobry" mówiłam "znowu Pan", oczywiście nigdy naprawdę nie było to powiedziane w negatywnym kontekście. Pan Kaczyński to jedyna osoba,z którą się dziennie przywitałam, to jedyna osoba, która zawsze "była" w szkole, jak nie na żywo to na zdjęciu. Na pamiątkę mam nawet zdjęcie:
Plan lekcji - najczęściej odwiedzane miejsce w szkole. Kilka razy dziennie musiałam iść na plan, nie wiem po co, jakoś tak lubiłam. No cóż teraz przynajmniej znam cały plan na pamięć. Na temat zastępstw mogłabym napisać chyba prace magisterską. Zawsze wszystko na ten temat wiedziałam - kto, co, dlaczego, z kim ma zastępstwo. Czasami były śmieszne błędy, które ciężko było wypatrzeć tzn. trzeba było znać cały plan lekcji, żeby zwrócić na to uwagę. Dobra koniec. Wolę więcej nie wspominać, ani w tym miejscu, ani prywatnie - nigdzie. Nie wiem czemu tak jest, że zamiast cieszyć się z tego, że nas coś spotkało, żałujemy, że się już to skończyło. No cóż... taki jest człowiek i tak jest w moim przypadku. Są dwie wersje: albo chciałabym zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło w tym roku albo przeżyć to jeszcze raz. Właściwie żadna z tych wersji możliwa nie jest - szkoda. Nie ma co ukrywać z około 70-90% osób, które w tej szkole znałam już się nigdy nawet nie zobaczę, z pozostałymi może gdzieś na szkolnym korytarzu czy na ulicy będzie nas łączyć słowo "cześć" i to by było tyle. Wbrew pozorom to nie "wyniosłam" z tej szkoły jakiś dobrych znajomości na stałe, można powiedzieć, że aż tak strasznie z nikim się nie zżyłam. Może, dlatego mówiłam i mówię, że nie chce jeszcze wakacji. No dobrze, kończę zanudzać, ale w końcu skoro moje grono znajomych się diametralnie zmniejszyło do paru osób, to z kimś pisać i dzielić się swoimi myślami trzeba. Zresztą przez przypadek się tak trochę rozpisałam. Najprawdopodobniej przez wakacje nie będę zamieszczać żadnych newsów, jedynie na pewno dodam obiecany wpis z Dni Wodzisławia. Życzę wszystkim dobrych wakacji, a przede wszystkim bezpiecznych. :)
Udanej zabawy, pozdrawiam! :)


POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=124

czwartek, 24 czerwca 2010

113. Ostatni tydzień... [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Cześć!
Ostatni tydzień w szkole dobiega końca :( Tak wiem, większość ludzi uważa, że jestem dziwna, że chciałabym zostać w tej szkole. No cóż... Jutro rozwinę swoją wypowiedź, łącząc ją z relacją z zakończenia roku szkolnego i szkoły gimnazjalnej. W tym tygodniu lekcje wyglądały jak wyglądały czyli prawie ich nie było. Zero nauki, luźna atmosfera, a wręcz ogromne nudy. We wtorek byłam na Mszy w intencji mieszkańców miasta ku czci św. Wawrzyńca, a po niej udałam się na poświęcenie figury św. Wawrzyńca przy rondzie jego imienia. Związku z tym, że ta uroczystość jako tako odbywała się przed i koło południa czyli w ciągu dnia byłam zwolniona z zajęć w szkole. W środę byłam w WCK na rozdaniu nagród w ramach podziękowania za tytuł finalisty czyli potocznie nazywane: "Spotkanie z prezydentem". W najbliższym czasie relacja z Dni Wodzisławia.
Pozdrawiam!


POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=123

niedziela, 20 czerwca 2010

112. Warszawa ;) [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani!
Wreszcie po długich oczekiwaniach, 14 czerwca, udało mi się dotrzeć do Warszawy. Nie było aż tak źle, w każdym razie bardzo cieszyłam się, że mogłam być tak choć przez tak krotki czas :)
Widok z 30 piętra
Pałac Kultury i Nauki
Złote Tarasy
Łazienki
Sejm
Dzień później miałam komers. Było nawet całkiem fajnie.
Z wychowawcą
Pozdrawiam! :)


POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=122

piątek, 18 czerwca 2010

111."Bardzo dużo" osób w klasie. [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Witajcie!
W zeszłą środę w naszej szkole miał miejsce dzień sportu, spowodowało to bardzo niską frekwencję, gdyż część osób, które miały zostać i się uczyć zrobiła sobie wolne. W rezultacie w mojej klasy były "aż" dwie osoby. Oczywiście lekcji nie było. Było naprawdę super, można sobie było fajnie pogadać z nauczycielami, korzystać z Internetu tyle ile się chce. W sobotę w mojej parafii miały miejsce prymicje. Nie mogłam takiej okazji przegapić. W niedzielę byłam na koncercie Zespołu Gospel, do którego, o ile nic się nie zmieni, będę od września należeć. W dziale "artykuły" nowe ciekawostki. ;)
Pozdrawiam!


POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=121

środa, 9 czerwca 2010

110. Cofnięta w czasie... :) [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Witajcie Kochani! :)
Przez ostatnie parę dni miałam możliwość w pewnym sensie cofnięcia się w czasie tzn. brakuje dzieci komunijnych, które powinny sypać kwiatki w czasie procesji. No cóż nie ma to jak być 7 lat młodszą. :) Powstał nowy dział "Artykuły", gdzie można znaleźć różne śmieszne czy ciekawe ciekawostki.
Pozdrawiam! :)
PS. Wreszcie wyszło słońce i jest ciepło, ogólnie jest piękna ta pogoda :)

POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=120