114. Koniec roku szkolnego :( [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani!
Skończyło się... Trzy lata minęły w trybie natychmiastowym, a ten ostatni rok wyjątkowo szybko. Miałam daremną klasę, z 90% osób żyłam na ścieżce mega wojennej, a jednak brakuje mi tej szkoły... Nie będę wracać do tych nieprzyjemnych wspomnień, których było wiele, właściwie to chyba w ogóle wspominać nie będę - zbyt wiele emocji to we mnie budzi. Brakuje mi prawie wszystkiego, paru osób, a nawet kluczyka z szafki. Przypomni mi się jedna rzecz, a za nią od razu szereg innych. Szafka - tam było zawsze wszystko, nic dziwnego, że kiedy ją sprzątałam to łza się w oku kręciła. Stary plan lekcji, zeszyt z religii z drugiej klasy, para skarpetek, o których zupełnie zapomniałam, lampa na plastykę, książka z dodatkowymi materiałami na historie, złamana ekierka, kartki z zadaniami, rysunki i wiele, wiele innych. No cóż całe dwie reklamówki przyniesione do domu, a kosz w szkole zapełniony. Z kluczykiem do niej nie rozstawałam się prawie nigdy - strasznie się do niego przyzwyczaiłam. I ten numer szafki: 32, ten sam który miałam na 2 etapie konkursu biblijnego. No dobra miałam mówić o szafce, a powoli schodzę z tematu. Właściwie to by było tyle.
Gitara - nie umiem teraz na nią patrzeć, a co dopiero na niej grać. Gitara kojarzy mi się z graniem i śpiewaniem na słynnych schodach na parterze. Granie i śpiewanie w tym miejscu kojarzy mi się z grudniem, a właściwie to środami w tym miesiącu. 7h lekcyjna - czyli wolna godzina, godzina podczas której chyba najwięcej się z Anią naśmiałyśmy zawsze. "Zaczęło się na (chwycie) C i skończyło na (chwycie) C" -> moje powiedzenie, którego nigdy nikt nie rozumiał, no cóż ma się w końcu swoje tajemnice. Wracając do schodów na parterze - stałego miejsca spotkań, jak to się mówiło - to były moje schody. Tam się zawsze dużo działo, w ostatnim czasie m.in. słynna i śmieszna bitwa o bluzę. Chociaż najsłynniejsze zdarzenie to na pewno udawanie przeze mnie (co lepsze przypadkowo) Michael'a Jackson'a. "Patison" - to słowo kojarzy mi się z jednym: lekcja angielskiego. Otóż dostałam wtedy od koleżanki rysunek, jak pisało: "Projekt stroju dla Patisona na impreze". No cóż szczegółów nie zdradze co, jak i dlaczego, bo to jest zbyt śmieszna historia. "Pan Kaczyński jest w szkole 24h na dobę." - jedna z najgenialniejszych rzeczy, którą wymyśliłam. No tak, ale to prawda. Drugi filar, trzecie zdjęcie od dołu (zdjęcie 3e + wychowawca). No właśnie wychowawca - Pan Kaczyński, zdjecie z Panem Kaczyńskim. Codziennie, często kilka albo kilkanaście razy, chodziła obok tego zdjęcia i mówiłam "Znowu Pan". W ogóle częściej zamiast "Dzień dobry" mówiłam "znowu Pan", oczywiście nigdy naprawdę nie było to powiedziane w negatywnym kontekście. Pan Kaczyński to jedyna osoba,z którą się dziennie przywitałam, to jedyna osoba, która zawsze "była" w szkole, jak nie na żywo to na zdjęciu. Na pamiątkę mam nawet zdjęcie:
Plan lekcji - najczęściej odwiedzane miejsce w szkole. Kilka razy dziennie musiałam iść na plan, nie wiem po co, jakoś tak lubiłam. No cóż teraz przynajmniej znam cały plan na pamięć. Na temat zastępstw mogłabym napisać chyba prace magisterską. Zawsze wszystko na ten temat wiedziałam - kto, co, dlaczego, z kim ma zastępstwo. Czasami były śmieszne błędy, które ciężko było wypatrzeć tzn. trzeba było znać cały plan lekcji, żeby zwrócić na to uwagę. Dobra koniec. Wolę więcej nie wspominać, ani w tym miejscu, ani prywatnie - nigdzie. Nie wiem czemu tak jest, że zamiast cieszyć się z tego, że nas coś spotkało, żałujemy, że się już to skończyło. No cóż... taki jest człowiek i tak jest w moim przypadku. Są dwie wersje: albo chciałabym zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło w tym roku albo przeżyć to jeszcze raz. Właściwie żadna z tych wersji możliwa nie jest - szkoda. Nie ma co ukrywać z około 70-90% osób, które w tej szkole znałam już się nigdy nawet nie zobaczę, z pozostałymi może gdzieś na szkolnym korytarzu czy na ulicy będzie nas łączyć słowo "cześć" i to by było tyle. Wbrew pozorom to nie "wyniosłam" z tej szkoły jakiś dobrych znajomości na stałe, można powiedzieć, że aż tak strasznie z nikim się nie zżyłam. Może, dlatego mówiłam i mówię, że nie chce jeszcze wakacji. No dobrze, kończę zanudzać, ale w końcu skoro moje grono znajomych się diametralnie zmniejszyło do paru osób, to z kimś pisać i dzielić się swoimi myślami trzeba. Zresztą przez przypadek się tak trochę rozpisałam. Najprawdopodobniej przez wakacje nie będę zamieszczać żadnych newsów, jedynie na pewno dodam obiecany wpis z Dni Wodzisławia. Życzę wszystkim dobrych wakacji, a przede wszystkim bezpiecznych. :)
Udanej zabawy, pozdrawiam! :)


POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=124

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Moje 23 urodziny

"Ławeczka pod bzem" Agnieszka Olejnik

Ewelina Ruckgaber: Marzę o roli, w którą musiałabym włożyć wiele pracy

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43