115. Częstochowa [archiwalny wpis z www.patrycjaa.ubf.pl]

Witajcie!
W sobotę tj. 26 czerwca byłam w Częstochowie. O godzinie 9.00 była zbiórka przed szkołą, wyjazd był zorganizowany głównie dla nauczycieli i pracowników szkoły. Od początku było fajnie, zaczęło się od słynnego przywitania z P. Kaczyńskim "Znowu Pan... Nie wierze, nawet absolwentów szkoły Pan prześladuje?" Oczywiscie, rzeczywiście to bardzo się cieszyłam, że Pan Kaczyński jedzie i wszystkim było to wiadome. W busie jak nigdy dotąd prawie całą drogę milczałam. Po dotarciu na miejsce jak zwykle postanowiłam odłączyć się od grupy i pójść "swoimi ścieżkami". Właściwie z tego co wiem to później i tak cała grupa się porozchodziła. Poprzednio w Częstochowie byłam 3 razy, ale nigdy jakoś nie byłam na wieży jasnogórskiej, więc postanowiłam to zmienić. Na początku zaczęłam liczyć schody, ale po chwili mi się znudziło. No cóż było ich dość sporo, wiec nic dziwnego. Sala rycerska, droga krzyżowa, zakrystia, pomnik Jana Pawła II, pomnik kard. Stefana Wyszyńskiego, pomnik o. Augustyna Kordeckiego, bazylika, kaplica św. Pawła Pierwszego Pustelnika... i tak pewnie o czymś zapomniałam. W każdym razie dużo pooglądałam. Później akcja: Pan Kaczyński "czepia się" złotej róży czyli dla kogo ją masz - na samą myśl chce mi się już płakać ze śmiechu. Droga powrotna była mega śmieszna, szczególnie, ze Pan Kaczyński siedział tuż za mną na końcu busa, a do tego przyszła jeszcze Pani Markiewicz. Oczywiscie całą drogę wygłupiałam się z Panem Jasiem. Była nawet sytuacja, kiedy Pani Markiewicz o mały włos nie pękła przeze mnie ze śmiechu: otóż była rozmowa na temat komputerów, wypowiada się Pan Kaczyński tłumacząc w ten sposób Pani Markiewicz parę zagadnień i nagle mówię "To Pan nawet trochę mądry jest". Nie wiem co w tym było na tyle śmiesznego, ale w każdym razie Panią Gosię na maxa rozśmieszyło, może sposób w jaki to powiedziałam. Po przyjeździe do Wodzisławia pobiegłam jeszcze na chwilę do domu parafialnego na ognisko, na które byłam zaproszona. No cóż skończyło się nieciekawie, bo zostałam tak trochę pobita przez ministrantów, ale żyje, więc nie jest źle. Parę zdjęć:
Pozdrawiam! :)
PS. Jutro ślub i wesele ;)

POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL:
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=125

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co ten blog?

Zielony koktajl orzeźwiający + lipcowe podsumowanie

Jesteś kreatorem swojego życia

Nowy dzień. Nowe szanse. Nowy początek.

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43