wtorek, 25 grudnia 2012

272. Ukazała się nowa płyta Marzeny Brzóstowicz [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

„To, co przed nami” – nowy album Marzeny Brzóstowicz
Ukazała się nowa płyta Marzeny Brzóstowicz pt.: „To, co przed nami.”, jest to czwarty album w dorobku artystycznym wokalistki.
Płyta składa się z 12 utworów. Teksty zostały napisane przez samą artystkę, a większość piosenek skomponował Mirosław Hoduń. Wśród nich znajduje się również cover z lat 70-tych „Radość o poranku”, który został przedstawiony w zupełnie nowej i ciekawej aranżacji, dzięki czemu ma szanse pozyskać szerokie grono odbiorców.
Album charakteryzuje się akustycznym brzmieniem naturalnych instrumentów. W aranżacjach wykorzystano m.in. akordeon, skrzypce, flet. Te instrumenty pięknie oddają klimat melodyjnych piosenek o życiu, podróżach, miłości i relacjach międzyludzkich. To akustyczny pop z elementami jazzu, country i swingu, bardzo łatwo wpadający w ucho.
„Sądzę, że moja nowa płyta ma szansę trafić do szerokiego grona odbiorców, nie tylko dlatego że teksty mówią o życiu i miłości, ale również z powodu melodyjności piosenek oraz bardzo dobrego akustycznego brzmienia naturalnych instrumentów. Dzięki tym bardzo dobrze brzmiącym aranżacjom, piosenki mają szansę wyróżnić się i trafić w gusta wielu słuchaczy niezależnie od ich wieku.” - stwierdziła Marzena Brzóstowicz odpowiadając na pytanie dotyczące płyty w wywiadzie przeprowadzonym w grudniu na potrzeby tej strony (www.patrycjaa.ubf.pl).
Lista utworów:
1. Błękit nieba
2. Halo! Halo! To tylko ja
3. Twój czas
4. Na końcu świata
5. To, co przed nami
6. Radość o poranku
7. Ogrody róż
8. Krople rosy
9. Ostatni raz
10. Nie uciekniesz
11. Romantyczne dusze
12. Niewypowiedziane słowa
Patrycja Guzek



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=284

niedziela, 23 grudnia 2012

271. Wesołych Świąt! [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani!
Życzę Wam dobrych i spokojny Świąt Bożego Narodzenia. Oby był to dla Was czas pełen refleksji, odpoczynku, spotkań rodzinnych oraz aby nie brakowało Wam wiary, nadziei i miłości. Wszystkiego najlepszego! :)
Patrycja



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=283

270. Akcja charytatywna - Wyślij mi życzenia [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

KOCHANI! :))
Chciałabym podziękować WSZYSTKIM WSPANIAŁYM OSOBOM, które rzeczywiście zaangażowały sie w akcję, a nie tylko kliknęły "wezmę udział". Jesteście prawdziwymi Aniołami! I za to Wam baaaaaaaaaaaaardzo dziekuję!:* Bardzo się cieszę, że tyle osób wzięło udział w akcji (łącznie otrzymałam ponad 50 maili z życzeniami). Jestem pewna, że Dzieciaki będą zadowolone w otrzymanych życzeń :)
Filmiki są już dostępne na youtube[UWAGA! Filmiki należy oglądać w rozdzielczości 480p-zmiana rozdzielczości na pasku odtwarzacza]:
NATALIA KIELAR: http://www.youtube.com/watch?v=yzge-3SYVP4
ANNA TARKA: http://www.youtube.com/watch?v=A4DzlchWTBI
NATANAEL WITCZAK: http://www.youtube.com/watch?v=AOFn1FGOguQ
HUBERT DŁUSKI: http://www.youtube.com/watch?v=U0Nd4HUffB4
ALAN LIPNICKI: http://www.youtube.com/watch?v=U-Ysaloe3Ls
MACIEJ OŚWIECIŃSKI: http://www.youtube.com/watch?v=Zj09HAjMN2I
Jeszcze raz bardzo serdecznie WAM WSZYSTKIM dziękuję! :)))
Pozdrawiam,
Patrycja Guzek




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=282

sobota, 22 grudnia 2012

269. "Koniec Świata? Niestety, dla wielu czytelników... " [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Włączyłam komputer, wbijam na facebook'a. Pierwszy wpis na stronie głównej, dodany dosłownie przed sekundą: "Koniec Świata? Niestety, dla wielu czytelników... " - był to link do wpisu na blogu mojej znajomej. Wchodzę i czytam... I oczom nie wierzę... Okazuje się, że zamierzają zamknąć wydawnictwo "Świat Książki". Dlaczego tutaj o tym wspominam? Może i nie mam jakiś konkretnych wspomnień z tym wydawnictwem, ale po pierwsze kocham książki, a to jedne z lepszych wydawnictw, a po drugie akurat na moim biurku leży książka z tego wydawnictwa, którą właśnie czytam.
Zachęcam do polubienia fanpage'a, który powstał, aby ratować wydawnitwo:
https://www.facebook.com/RatujmySwiatKsiazki
Im więcej zbierzemy osób, tym większe szanse, że uda się coś z tym zrobić. Warto próbować!!! Przekazujcie dalej :)
Pozdrawiam :*



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=281

269. "Koniec Świata? Niestety, dla wielu czytelników... " [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Włączyłam komputer, wbijam na facebook'a. Pierwszy wpis na stronie głównej, dodany dosłownie przed sekundą: "Koniec Świata? Niestety, dla wielu czytelników... " - był to link do wpisu na blogu mojej znajomej. Wchodzę i czytam... I oczom nie wierzę... Okazuje się, że zamierzają zamknąć wydawnictwo "Świat Książki". Dlaczego tutaj o tym wspominam? Może i nie mam jakiś konkretnych wspomnień z tym wydawnictwem, ale po pierwsze kocham książki, a to jedne z lepszych wydawnictw, a po drugie akurat na moim biurku leży książka z tego wydawnictwa, którą właśnie czytam.
Zachęcam do polubienia fanpage'a, który powstał, aby ratować wydawnitwo:
https://www.facebook.com/RatujmySwiatKsiazki
Im więcej zbierzemy osób, tym większe szanse, że uda się coś z tym zrobić. Warto próbować!!! Przekazujcie dalej :)
Pozdrawiam :*



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=281

piątek, 14 grudnia 2012

268. Współpraca z Dominiką [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Witajcie :)
Oficjalnie mogę już potwierdzić, iż kilkanaście dni temu zostałam polskim managerem Dominiki Zamary. Bardzo się cieszę z tego powodu, bo bardzo lubię Dominikę jak i Jej muzykę. Od ponad trzech lat prowadzę Jej oficjalny fanclub i nie spodziewałam się, iż będę jeszcze bardziej zaangażowana w Jej działalność artystyczną.
Już wkrótce pojawią się pierwsze efekty naszej współpracy.
Korzystając z okazji pragnę wszystkich zaprosić na stronę fanclubu: www.dominikazamara.dbv.pl. Został zmieniony zupełnie wygląd strony - mam nadzieję, że się wszystkim spodoba :)
Pozdrawiam ciepło w ten mroźny wieczór! :*



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=280

niedziela, 9 grudnia 2012

267. "Jestem człowiekiem pasji i nietrudno mnie zainteresować, czymkolwiek." - WYWIAD Z ILONĄ "POTANIĄ" CHYLIŃSKĄ [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani!
Pragnę Was dziś zachęcić do lektury mojego najnowszego wywiadu z Iloną "Potanią" Chylińską, która brała udział w IV edycji programu Must Be The Music.
Bardzo się cieszę, że Ilona zgodziła się udzielić mi tego wywiadu. To naprawdę wspaniała osoba i nigdy wcześniej nie pomyslałabym, że może mieć aż tak wiele pasji. Jestem zachwycona Jej podejściem do życia i tym, że pomimo faktu, iż teraz jest bardziej rozpoznawalna, dalej jest tą samą Iloną dla ludzi i świata. Jest bardzo mało takich ludzi, którzy się nie zmieniają pod wpływem sławy.


"Jestem człowiekiem pasji i nietrudno mnie zainteresować, czymkolwiek."
Wywiad z Iloną Chylińską, półfinalistką IV edycji programu Must be The Music.

Patrycja Guzek: Czym tak właściwie dla Ciebie jest Śląsk? Uważasz, że to jest Twoje miejsce "na świecie" czy może jednak wyobrażasz sobie siebie mieszkającą gdzieś indziej?
Ilona "Potania" Chylińska: Czym jest dla mnie Śląsk? To jak pytać Magdy Gessler czym jest dla niej np. ogórkowa.
Tak serio to trudno odpowiedzieć na to pytanie, gdyż można na jego temat długo polemizować.
Często wyjeżdżam poza granicę Śląska czy też Polski, ale zawsze tu wracam, bo jest w tym miejscu cząstka mnie, która zawsze będzie mnie tu ciągła. W jednym ze swoich utworów rapuje:
tł. "Gdziekolwiek, bym była to nie jest ważne,
bo zawsze tutaj wracam [...]"
Chciałabym mieszkać na Śląsku, bo nie potrafię sobie wyobrazić, że w moim najbliższym środowisku braknie gwary, tradycji i kultury znanej mi właśnie z tego obszaru.

Skąd u Ciebie to zamiłowanie do muzyki?
Znam tylko garstkę ludzi, którzy nie lubią muzyki, więc mogę powiedzieć, że jak większość wyssałam ją z mlekiem matki. Zawsze lubiłam śpiewać i mimo, iż mi to nie wychodziło to stawałam na scenie np. podczas miejskich festynów na zakończenie lata i fałszowałam, aczkolwiek wtedy miałam ok. 6 lat. Muzyka przerodziła się w moją pasję w wieku 9 lat. Wtedy to znalazłam zeszyt z rymami mojego brata i tak jak on, chciałam grać. Widziałam w każdym wersie jego osobę i jego emocje, też chciałam stworzyć poniekąd swój psychologiczny obraz i mieć wgląd w siebie oraz otoczenie.

Jak wyglądały Twoje muzyczne początki?
Moje muzyczne początki były tragiczne. Nie potrafiłam śpiewać, więc przez pierwszych pięć lat zajmowałam się pisaniem tekstów, które były dość marne, ale prawdziwe, widziałam w nich siebie.
Pięć lat temu spróbowałam nagrać pierwszy numer - nie wyszło. Drugi numer podobał mi się bardziej, więc wysłałam go mojej koleżance, ta z kolei wysłała to swojej koleżance i tak następnego dnia cała dzielnica znała mój utwór. Chociaż z perspektywy lat utwór jest kiepski pod względem technicznym to stanowi mój przełom. Gdyby ten track nie ujrzał światła dziennego, nigdy bym nie wypuściła niczego innego w sieć. Początki były też trudne ze względu na krytykę, wtedy wielu ludzi było źle nastawionych do mnie ze względu na to, że "coś" robię i o tym, czymś się mówiło. Dziś po moim sukcesie w MBTM wielu ludzi przypomniało sobie o mnie, witając mnie słowami "zawsze w Ciebie wierzyliśmy" i tu znów mam napisane wersy:
"Śmiali się ze mnie kilka lat temu wstecz.
Dziś każdy w mojej pasji widzi szybki kesz.
Dziś pokorne spojrzenie i zazdrość ich bierze,
bo mam pasje, której oddałam całe serce."

Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w programie "Must Be The Music"?
Mój udział w tym programie był przypadkowy. Moja koleżanka Agnieszka od wielu lat śpiewała i kiedyś jeszcze na początku naszej znajomości powiedziała, że fajnie by było wziąć udział w takim programie. Przez czas naszej znajomości wiedziałam, że sama nie odważy się tam wystąpić, więc zabrałam ją ze sobą na pre-castingi, mówiąc "Chodź to nasze ostatnie "naście", trzeba mieć, co wspominać". Wystąpiła ona, a potem ja. Do mnie zadzwonili, do niej nie. Miałam wielki dylemat czy jechać na castingi główne do Warszawy, gdyż to nie było moim celem - to ona miała stać na scenie.
Ostatecznie Agnieszka przypomniała mi mój argument "Ktoś tu mówił o ostatnim "naście" i wspomnieniach i ktoś tu chciał się dowiedzieć jak takie programy wyglądają "od kuchni"?". Nie miałam wyjścia i pojechałam, a ona razem z naszym przyjacielem wspierali mnie na backstagu.

Jak ocenisz panującą tam atmosferę? Będziesz miło wspominać swój udział w tym programie?
Myślałam, że w programie będzie się wyczuwało napięcie pomiędzy uczestnikami, w końcu to walka nie tylko o kasę, ale i o marzenia, a tymczasem wszyscy przynajmniej w moim odcinku podchodzili do tego na luzie i każdy, każdego wspierał. Poznałam tam świetnych ludzi, z którymi po dziś dzień utrzymuje kontakt i których wspieram jak mogę. Udział w programie będę wspominać bardzo miło i bardzo długo. Być może uda mi się jeszcze raz zawitać w programie na backstagu wspierając moją przyjaciółkę, która poszła na pre-castingi do 5 edycji ;)

Co wniósł ten program do Twojego życia? Dużo się zmieniło?
Program pokazał mi, że jest wielu ludzi, którzy myślą w ten sam sposób o Śląsku i naszej kulturze - nie wstydźmy się, aczkolwiek pokazał też, że wielu ludzi w dalszym ciągu żyje stereotypem i nie chce go zmienić. MBTM pozwoliło mi spełnić moje marzenie, czyli zobaczyć program od "kuchni", a dzięki półfinałowi miałam okazje poznać też pracę dziennikarzy, czy też budowę innych programów telewizyjnych, co bardzo mnie interesuje. W moim życiu trochę się pozmieniało, ale tylko na tyle, na ile pozwoliłam. Tak, więc gram więcej koncertów, nagrywam w studiu, a nie w domu jak wcześniej.
Dodatkowo mniej śpię, a częściej wyjeżdżam.

Piszesz fenomenalne teksty, skąd czerpiesz inspiracje?
Dziękuję za komplement dotyczący tekstów. Inspiracje czerpię z własnego życia i obserwacji. Jestem wnikliwym obserwatorem, ponadto mam usposobienie filozoficzne - pytam i szukam odpowiedzi.
Jeśli ktoś uważa, że moje teksty są dobre to sprawia mi to największą radość, bo właśnie im poświęciłam, jakby nie spojrzeć 10 lat swojego życia.

Masz jakieś muzyczne plany na przyszłość?
Muzyka, jako kariera mnie nie interesuje, więc przepraszam tych, którzy czekają na moją płytę CD, aczkolwiek taka się nie pojawi, przynajmniej przez najbliższe 2 lata, co potem? Nie wiem.
Pewne jest to, że będę grać koncerty, nagrywać nowe numery i wrzucać je w sieć. Być może zabiorę się za zrobienie "nielegala", do którego materiał mam od dwóch lat przygotowany i wypuszczę płytę w sieć, coby każdy zainteresowany mógł ściągnąć, czyli zostanie wszystko jak było do tej pory w mojej muzycznej przygodzie.

Dlaczego akurat "Potania"? Sama na to wpadłaś czy to jakiś przypadek?
"Potania" wzięło się od "Mezopotamii", za dziecka będąc na koloniach rozwiązywałam krzyżówkę, w której pomyliłam hasła i tym samym hasło główne wyszło "MezopotaNia", moi ówcześni znajomi mieli ubaw po pachy, a że "Mezo" już wtedy działał na rynku muzycznym to zaczęli na mnie wołać "Potania", ot to cała tajemnica ;)

Czym jeszcze się interesujesz oprócz muzyki?
Jestem człowiekiem pasji i nietrudno mnie zainteresować, czymkolwiek. Uwielbiam podróżować i staram się bardzo często wyjeżdżać, udało mi się już wiele zobaczyć. Moją wielką pasją są książki, bez nich właściwie się nigdzie nie ruszam, a w miarę możliwości piszę recenzje, relacje z Targów Książki i spotkań z autorami (na które de facto jeżdżę po całej Polsce). Kiedyś, bo jeszcze w zeszłym roku moją pasję stanowiła chemia, niestety nie mam już czasu, by spędzać czas w laboratorium. Do Technikum Informatycznego poszłam ze względu na pasję, którą jest grafika, a w której od kilku lat spełniam się. Generalnie to żyję kulturą, bo uwielbiam też chodzić do Teatru i bywam tam nawet 2-3 razy w miesiącu oraz kinematografia polska - niestety na kino zdecydowanie mniej czasu, niż kiedyś.

Jakie cechy najbardziej cenisz sobie u ludzi?
Cechy, które cenię w ludziach są dość szablonowe, bo tak jak większość: szczerość, poczucie humoru, dystans, inteligencja. Wszystko przejdzie, byle osoba nie miała kolokwialnie zwanego "płaskostopia mózgowego", resztę jestem w stanie wybaczyć.

Czego mogę Ci życzyć? :)
Dobrej lektury, zdanej matury, nowego certyfikatu z informatyki i wielu koncertów ;)



Ilonce bardzo dziękuję za wywiad i życzę wszystkiego dobrego, oby się spełniły Twoje wszystkie marzenia! Jesteś wspaniałym człowiekiem, naprawdę! :))





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=279

sobota, 8 grudnia 2012

266. Być sobą...? [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]


Czy łatwo jest być sobą? Długo się ostatnio nad tym zastanawiałam i pragnę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami.
Po co żyjemy? Czy naprawdę każdy z nas jest inny? Każdy z nas jest ptorzebny, przyszedł na świat w jakimś konkretnym, niepowtarzalnym celu. Jest tu, aby wnieść swój osobisty wkład w ludzkość. Każda z nas jest inny. Mamy różne pasje, marzenia, cele, do kórych pomimo ciepienia, trudności, bólu wytrwale dążymy. Nasza indywidualność przejawia się w tym, co my lubimy, co my kochamy, co chcemy robić, a nie w tym co inni nam narzucają. Nie powinniśmy się zadręczać naszymi wadami, niedoskonałościami, tym czego nie mam, ale powinniśmy szukać rzeczy, cech, które chcielibyśmy mieć. Róbmy to na co my mamy ochotę, a nie na to co inni od nas chcą, bądźmy tacy jakimi chcemy być, a nie tacy jakimi chcą nas widzieć inni. Twórzmy świadomie swoje życie! Pamiętajmy o tym, czego pragniemy.
Jest się głupim, dosłownie głupim jeśli rezygnuje sie ze swoich marzeń tylko dlatego, że innym te marzenia nie odpowiadają. Nieważne jest co innyni uważają, nieważne jest co o nas sądzą. Jeśli człowiek nie robi tego, co by chciał i robi to, co podoba się innym traci samego siebie, dostosowując się do innych traci swój jedyny, niepowtarzalny charakter, traci swoją wyjątkowość. I to tylko dlatego, że usiłuje być kimś, kim nie jest. Niewarto próbowac być kims innym po to, aby ktoś nas zaakceptował, bo to będzie nieprawdziwa, sztuczna akceptacja, szacunek. Nie zapominajmy także o naszym szacunku do nas samych.
Nie ma rzeczy niemożliwych! Trzeba tylko w to uwierzyć, spróbować w to uwierzyć.
Nie popełniajmy błędu, który polega na nieakceptowaniu tego kim jesteśmy. Nieważne czy jesteś miliarderem czy kasjerem/kasjerką w Biedronce. Pieniądze Ci szczęścia nie dają, marzenia owszem. Cieszmy się z tego, co mamy i przestańmy narzekać na to, co w danym momencie jest nieosiągalne. Takie narzekanie może doprowadzić jedynie do naszej bierności, coraz niższej samooceny i uświadomieniu sobie pustki, niepokoju, braku nadziei na lepsze jutro.
Piękno świata tworzy różnorodność, różnorodność ludzi.
Szczęście tkwi w samorealizacji. Nikt za Ciebie szczęśliwy nie będzie. Zastanów się czy rzeczywiście robisz to, co chciałbyś robił? Czy jesteś szczęśliwy z tego, co robisz? Czy robisz to, co zawsze chciałeś robić? Jeszcze jest czas, aby wszystko zmienić, zmienić swoje życie i... BYĆ SOBĄ!

Powodzenia...!!! Patrycja






POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=263

265. Konkurs [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Do wygrania 3 autografy Dominiki Zamary.
Pytanie konkursowe:
W jakim kraju obecnie mieszka Dominika Zamara?
Odpowiedzi należy przesyłać 31 grudnia 2012r. na email: patia7@poczta.onet.eu
Wśród wszystkich prawidłowych odpowiedzi wylosujemy 3osoby, które zostaną nagrodzone.
https://www.facebook.com/events/335403163233793



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=278

piątek, 7 grudnia 2012

264. Mikołajki & Amnesty International [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]


Hej wszystkim! :)

Krótko i na temat: ostatnio wiele się u mnie dzieje i właściwie powoli nie mam już czasu nawet na sen. Zaczęły się roraty - codzienne śpiewanie na chórze, do tego kilka nowych projektów w przygotowaniu [informacje już wkrótce:)]

Jak spędziliście wczorajsze Mikołajki? Ja niestety się uczyłam i załatwiałam różne sprawy poprzez Internet.

Dziś w mojej szkole był organizowany Maraton Pisania Listów Amnesty International. Byłam zaangażowana w to wydarzenie jako wolontariusz, udało mi się również napisać 14 listów. Jest to organizacja, która skupia się głównie na obronie praw człowieka. Maraton jest wydarzeniem międzynarodowym i powstał w Polsce w 2001r. Celem pisania listów jest realne wpływanie na losy osób, których prawa są łamane. Więcej informacji na ten temat możecie znaleźć na stronie Amnesty International:
Maraton Pisania Listów oraz Bohaterowie i Bohaterki Maratonu

Przyznam, że bardzo wzruszyły mnie historie tych ludzi i jestem w szoku, że takie rzeczy dzieją się tutaj na świecie. Po prostu dla mnie to jest nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że dzięki wszystkim listom, uda sie zmienić los, chociaż części tych osób.

Życzę Wam wszystkim dobrej nocy i kolorowych snów! :*

PS. Przez weekend ukaże się nowy wywiad, czeka już na publikację :))



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=277

niedziela, 2 grudnia 2012

263. "Muzyka jest dla mnie pokarmem dla duszy, jak również spełnianiem się." - wywiad z Marzeną Brzóstowicz [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]


Panią Marzenkę miałam okazję poznać, gdy wysłałam do niej kiedyś prośbę o autograf. Pamiętam, że przysłała mi wtedy płytę z piosenką "Miłość jest drogowskazem", którą później słuchałam na okrągło. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przeprowadzenia z nią wywiadu. Miłego czytania! :)

„Muzyka jest dla mnie pokarmem dla duszy, jak również spełnianiem się.” - wywiad z wokalistką - Marzeną Brzóstowicz.


Patrycja Guzek: Muzyka była obecna Pani domu od dzieciństwa czy dopiero później zaczęła się nią Pani fascynować?
Marzena Brzóstowicz: Muzyka była obecna w moim domu od dzieciństwa, ale ta płynąca z radia. Mój Tata pracował w domu, więc całe dnie miał włączony odbiornik radiowy, a ja wraz z nim z wielką pasją słuchałam piosenek, które były wówczas nadawane. Niektórych uczyłam się na pamięć, a później wiele z nich śpiewałam wraz z wykonawcami.

Czym dla Pani jest muzyka?
Muzyka jest dla mnie pokarmem dla duszy, jak również spełnianiem się.

Zadebiutowała Pani w programie telewizyjnym Zbigniewa Górnego "Śpiewać każdy może", był to Pani pierwszy występ na scenie?
Zadebiutowałam w programie Z. Górnego, ale nie był to mój pierwszy występ na scenie. Wcześniej było wiele występów i przeglądów muzycznych.

Jak wspomina Pani swój pierwszy koncert?
Mój pierwszy koncert wspominam bardzo miło, był to występ z zespołem w Domu Kultury z okazji Dnia Kobiet.

Przy tworzeniu albumów pracowała Pani z różnymi osobami, współpracę z kim ceni sobie Pani najbardziej?
Najbardziej cenię sobie współpracę z Mirkiem Hoduniem, z którym współpracuję już wiele lat. Mirek wyprodukował moje dwa ostanie albumy i jest producentem mojej nowej płyty, która ukaże się już za kilka tygodni.
Zdarza się Pani samodzielnie pisać teksty piosenek, komponować muzykę?
Piszę głównie teksty, ale również komponuję muzykę. Na mój nowy album napisałam sama wszystkie teksty, a jedna z piosenek jest moją kompozycją.

Już w grudniu ukaże się Pani kolejna płyta. Może powiedzieć Pani o niej coś więcej? Dla jakiego grona odbiorów będzie głównie przeznaczona?
Sądzę, że moja nowa płyta ma szansę trafić do szerokiego grona odbiorców, nie tylko dlatego że teksty mówią o życiu i miłości, ale również z powodu melodyjności piosenek oraz bardzo dobrego akustycznego brzmienia naturalnych instrumentów. Dzięki tym bardzo dobrze brzmiącym aranżacjom, piosenki mają szansę wyróżnić się i trafić w gusta wielu słuchaczy niezależnie od ich wieku.

Wydanie płyty jest bardzo czasochłonne, może nam Pani zdradzić jak wyglądają takie przygotowania?
Wydanie płyty to efekt końcowy pracy trwającej często wiele lat, a w moim przypadku jest to prawie trzy lata. Praca nad płytą to proces, który składa się z komponowania, pisania tekstów, nagrywania itd. Kolejny etap to plany produkcyjne, wydawnicze i promocyjne.

Sądzi Pani, że warto dążyć do realizacji swoich marzeń np. związanych z muzyka pomimo wszelkich przeciwności?
Oczywiście uważam, że mimo przeciwności, warto dążyć do realizowania swoich marzeń i planów, a nawet trzeba to robić, bo tak jak ostatnio powiedział mi podczas wywiadu jeden z dziennikarzy radiowych, jest coś takiego, że gdy człowiek tego nie będzie robił to będzie mu bardzo źle. Zgadzam się z tym stwierdzeniem.

Czego mogę Pani życzyć? :)
Może mi Pani życzyć siły, wytrwałości, wiary i optymizmu.
Dziękuję…:)

Dziękuję bardzo serdecznie Pani Marzence za udzielenie wywiadu! Życzę powodzenia na muzycznej ścieżce życia :)





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=275

262. Cracovie [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

We wtorek byłam w Krakowie na wycieczce śladami Stanisława Wyspiańskiego czyli Rydlówka, Muzea i te inne sprawy. W sumie już w połowie dnia miałam tego dosyć - po prostu było tego za dużo. Gdy byliśmy w ostatnim muzeum to już wszyscy tylko z nadzieją patrzeli na przewodniczkę aż powie "Dziękuję. To już wszystko." Chyba wszyscy ostatecznie najbardziej byli zadowoleni z czasu wolnego, bo wreszcie nie musieliśmy biegać. Ostatecznie oceniam wyjazd na plus, chociaż Wyspiańskiego na tą chwilę mam dosyć.
Zapraszam do obejrzenia paru zdjęć:
Kraków 2012



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=276

263. "Muzyka jest dla mnie pokarmem dla duszy, jak również spełnianiem się." - wywiad z Marzeną Brzóstowicz [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]


Panią Marzenkę miałam okazję poznać, gdy wysłałam do niej kiedyś prośbę o autograf. Pamiętam, że przysłała mi wtedy płytę z piosenką "Miłość jest drogowskazem", którą później słuchałam na okrągło. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przeprowadzenia z nią wywiadu. Miłego czytania! :)

„Muzyka jest dla mnie pokarmem dla duszy, jak również spełnianiem się.” - wywiad z wokalistką - Marzeną Brzóstowicz.


Patrycja Guzek: Muzyka była obecna Pani domu od dzieciństwa czy dopiero później zaczęła się nią Pani fascynować?
Marzena Brzóstowicz: Muzyka była obecna w moim domu od dzieciństwa, ale ta płynąca z radia. Mój Tata pracował w domu, więc całe dnie miał włączony odbiornik radiowy, a ja wraz z nim z wielką pasją słuchałam piosenek, które były wówczas nadawane. Niektórych uczyłam się na pamięć, a później wiele z nich śpiewałam wraz z wykonawcami.

Czym dla Pani jest muzyka?
Muzyka jest dla mnie pokarmem dla duszy, jak również spełnianiem się.

Zadebiutowała Pani w programie telewizyjnym Zbigniewa Górnego "Śpiewać każdy może", był to Pani pierwszy występ na scenie?
Zadebiutowałam w programie Z. Górnego, ale nie był to mój pierwszy występ na scenie. Wcześniej było wiele występów i przeglądów muzycznych.

Jak wspomina Pani swój pierwszy koncert?
Mój pierwszy koncert wspominam bardzo miło, był to występ z zespołem w Domu Kultury z okazji Dnia Kobiet.

Przy tworzeniu albumów pracowała Pani z różnymi osobami, współpracę z kim ceni sobie Pani najbardziej?
Najbardziej cenię sobie współpracę z Mirkiem Hoduniem, z którym współpracuję już wiele lat. Mirek wyprodukował moje dwa ostanie albumy i jest producentem mojej nowej płyty, która ukaże się już za kilka tygodni.
Zdarza się Pani samodzielnie pisać teksty piosenek, komponować muzykę?
Piszę głównie teksty, ale również komponuję muzykę. Na mój nowy album napisałam sama wszystkie teksty, a jedna z piosenek jest moją kompozycją.

Już w grudniu ukaże się Pani kolejna płyta. Może powiedzieć Pani o niej coś więcej? Dla jakiego grona odbiorów będzie głównie przeznaczona?
Sądzę, że moja nowa płyta ma szansę trafić do szerokiego grona odbiorców, nie tylko dlatego że teksty mówią o życiu i miłości, ale również z powodu melodyjności piosenek oraz bardzo dobrego akustycznego brzmienia naturalnych instrumentów. Dzięki tym bardzo dobrze brzmiącym aranżacjom, piosenki mają szansę wyróżnić się i trafić w gusta wielu słuchaczy niezależnie od ich wieku.

Wydanie płyty jest bardzo czasochłonne, może nam Pani zdradzić jak wyglądają takie przygotowania?
Wydanie płyty to efekt końcowy pracy trwającej często wiele lat, a w moim przypadku jest to prawie trzy lata. Praca nad płytą to proces, który składa się z komponowania, pisania tekstów, nagrywania itd. Kolejny etap to plany produkcyjne, wydawnicze i promocyjne.

Sądzi Pani, że warto dążyć do realizacji swoich marzeń np. związanych z muzyka pomimo wszelkich przeciwności?
Oczywiście uważam, że mimo przeciwności, warto dążyć do realizowania swoich marzeń i planów, a nawet trzeba to robić, bo tak jak ostatnio powiedział mi podczas wywiadu jeden z dziennikarzy radiowych, jest coś takiego, że gdy człowiek tego nie będzie robił to będzie mu bardzo źle. Zgadzam się z tym stwierdzeniem.

Czego mogę Pani życzyć? :)
Może mi Pani życzyć siły, wytrwałości, wiary i optymizmu.
Dziękuję…:)

Dziękuję bardzo serdecznie Pani Marzence za udzielenie wywiadu! Życzę powodzenia na muzycznej ścieżce życia :)





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=275

czwartek, 29 listopada 2012

261. "Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni." - wywiad z Jerzym Grzechnikiem


"Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni."

Wywiad z Jurkiem Grzechnikiem. O muzyce i nie tylko...

Patrycja Guzek: Jak wspominasz swoje dzieciństwo? Jakim byłeś dzieckiem?
Jerzy Grzechnik: Byłem bardzo wrażliwym dzieckiem, ciekawym świata i z nadmiernie rozwiniętą wyobraźnią. Pamiętam szare czasy PRLu, które tak naprawdę podczas mojego dzieciństwa były pełne barw i blasku, właśnie dzięki mojemu podejściu.

Pamiętasz jeszcze swój pierwszy występ?
Mój pierwszy występ był chyba w TVP1 w Przebojowej Nocy-z piosenką Bohemian Rhapsody. To było gigantyczne wyzwanie. Starałem się walczyć ze swoją świadomością żeby nie sparaliżowała mnie myśl o tym ile par oczu w momencie śpiewania mnie obserwuje. Nie mówiąc już o tym jak trudnym zadaniem było mierzenie się z takim klasykiem, jakim jest wspomniany utwór Queenu. Do tego był to pierwszy program z serii Przebojowej Nocy i do pewnego stopnia ja, kompletnie wówczas niedoświadczony w kontekście występów telewizyjnych człowiek, wystawiałem wizytówkę tej produkcji. Po prostu postanowiłem skoncentrować się wyłącznie na piosence. To jest zawsze najlepsze wyjście w przypadku stresu.

Od kilku lat współpracujesz z teatrem muzycznym Buffo. Czy wcześniej miałeś już jakiś bliższy kontakt z muzyką, uczyłeś się gdzieś śpiewać?
Przed Buffo przez 3 lata uczyłem się śpiewać w Niepublicznej Szkole Wokalnej Im. Jerzego Wasowskiego na Ochocie w Warszawie. W zasadzie wszelkich podstaw właśnie tam się nauczyłem. Pamiętam jak chorobliwie bałem się sceny. W ramach pracy nad pokonywaniem swoich słabości, postanowiłem sobie w tamtym okresie, wbrew swojej nerwowości i tremie brać udział w możliwie jak największej liczbie projektów i występować jak najczęściej, żeby oswoić się ze sceną (oprócz występów szkolnych, śpiewałem w chórze Gospel Sound and Grace przez rok i przymierzałem się do dwóch zespołów popowo-rockowych i jednego funkowego - w końcu z tym ostatnim udało nam się zagrać kilka koncertów).

Jak trafiłeś do Buffo?
Do Buffo trafiłem dzięki castingowi w 2007 roku. W tamtym momencie postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę i w razie gdyby mi się udało, zmienić całkowicie kierunek mojej kariery zawodowej. Wcześniej pracowałem w biurze (m.in. przy Ministerstwie Transportu) i byłem dość mocno zdeterminowany, żeby dla odmiany znaleźć taka pracę, która jednocześnie przynosiłaby mi przyjemność i pozwalała oddawać się pasji. I udało się!

Jak ocenisz atmosferę, która tam panuje? Udało Ci się z kimś zaprzyjaźnić?
Lubię Buffo. Bardzo się cieszę, że mam możliwość współpracować z tak fajnymi i inspirującymi ludźmi, od których bardzo wiele się nauczyłem podczas ostatnich lat. Oczywiście, że znalazłem tam przyjaciół. Ogólnie są między nami bardzo silne więzy, w końcu spędzamy ze sobą po kilka do kilkunastu godzin dziennie niekiedy 7 dni w tygodniu. Gdyby relacje były złe, to wszyscy by oszaleli! Oczywiście jak to w grupie wielu rozmaitych osobowości bywa, zdarzają się nieporozumienia, ale gdyby ciągle było idealnie, to przecież umarlibyśmy z nudów...

Masz jakieś plany muzyczne na najbliższą przyszłość? Zamierzasz wydać płytę?
Mam wiele myśli odnośnie przyszłości, ale dopóki nie nabiorą one konkretniejszych kształtów, nie chce o tym mówić. Materiał własny w wersji roboczej już mam. Nagrywałem też materiał teatralny na płytę Hitów Buffo, ale czy i kiedy ta płyta zostanie wydana, zależy od Dyrekcji Buffo.

Masz jakieś pasje, hobby oprócz muzyki? Gdyby nie muzyka to, co innego chciałbyś robić w życiu?
Bardzo lubię podróżować, czytać książki i uczyć się obcych języków. Jeśli bym nie śpiewał, może bym skończył kurs przewodnika po Warszawie. To miasto od zawsze mnie fascynowało i chciałbym głębiej zanurzyć się w jego historię i mieć możliwość dzielić się tą pasją z innymi.

Jakich rad udzieliłbyś wszystkim osobom, które marzą o śpiewaniu?
Jeśli marzycie o śpiewaniu, to nie ma nic, co by Was mogło zatrzymać! Idźcie naprzeciw swoim pasjom. Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni. To jest moja dewiza i mam nadzieję, że proza życia nie zrzuci mnie z tej z lekka idealistycznej ścieżki...


Bardzo dziękuję Jurkowi za poświęcony czas i udzielenie wywiadu. Życzę wielu sukcesów!




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

niedziela, 25 listopada 2012

260. Ola Socha - wywiad [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Był przeprowadzony ponad 3 lata temu... W sumie znalazłam go dziś przez przypadek i nie wiem jakim cudem nie został wtedy opublikowany.
Publikuję go dziś jako mój powrót do przeprowadzania wywiadów. Już wkrótce kolejne, nowe z różnymi ciekawymi osobami... :)

Patrycja Guzek: Jakim byłaś dzieckiem?
Ola Socha: Podobno byłam niegrzeczna i cały czas rozrabiałam:)

Kim wtedy chciałaś zostać w przyszłości?
Policjantką, lekarzem, tancerką.

Dlaczego wybrałaś właśnie szermierkę?
Tradycje rodzinne. Moja mama trenowała floret.

Jakich rad udzieliłabyś osobą, które w przyszłości chcą wybrać ten zawód?
To nie zawód, to raczej fantastyczna przygoda, która się kiedyś skończy:(

Gdybyś nie była sportowcem to w jakim zawodzie chciałabyś się sprawdzić?
Nie mam pojęcia, bo odkąd pamiętam zawsze nim byłam.

Czy aktualnie reprezentujesz jakiś ośrodek sportowy ?
Tak, Klub Azs-Awf Warszawa

Które lata były najlepszymi w Twojej karierze?
2003,2004,2008

Możesz pochwalić się swoim największymi osiągnięciami sportowymi(lub ich częścią)?
Byłam na IO Ateny 2004(11m), Pekin 2008(6m), MS (3m) 2003, ME (1m) 2004 i 2008, PS (1m) Welkenrad 2005, Las Vegas 2005, Budapeszt 2008.

Masz jakieś pasje, hobby poza szermierką?
Motocykle (sportowe), samochody (szybkie), podróże, języki obce, zwierzaki (przede wszystkim koty)

Jesteś w stanie wymienić jakieś Twoje 3 główne cechy charakteru?
Ambitna, uparta, wrażliwa.

Jakie wartości moralne cenisz sobie w życiu najbardziej?
Bezinteresowną pomoc

Masz jakieś specjalne plany na przyszłość?
Być dobrą matką

Czego mogę Ci życzyć?
Zdrowia, bo sport to zdrowie…. ale stracone:)

Co sądzisz o mojej stronie www.patrycjaa.ubf.pl? Czy możesz pozdrowić czytelników?
Jest inna niż wszystkie: zielono czyli zdrowo:), jest taka naturalna i każdy znajdzie cos dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników Twojej strony www.patrycjaa.ubf.pl

Dziękuję za rozmowę!
Patrycja Guzek





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=63

sobota, 24 listopada 2012

259. Piotrusiowe serduszko musi bić... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Chciałabym Was zachęcić do pomocy małemu Piotrusiowi. O jego historii dowiedziałam się podczas zbiórki pieniądzy na jego operację w mojej szkole.
Wszelkie informacje na Jego temat możecie znaleźć na jego blogu: www.piotrusioweserduszko.blogspot.com Serdecznie zapraszam!

Prezentuję Wam również krótki filmik o Piotrusiu:

POLECAM! :)) Razem możemy naprawdę wiele zdziałać. Niech jak najwięcej osób się o Nim dowie! :))





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=273

258. Aby życie... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=272

257. Muzyczna Strefa [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Stosunkowo niedawno, bo jakiś miesiąc temu, udało mi się nawiązać współpracę z portalem Muzyczna Strefa! :) Jest to portal w pełni poświęcony MUZYCE. Bardzo się cieszę, że mogę pisać dla tak cenionego serwisu. Jest to dla mnie podwójna radość ze względu na moje zamiłowanie do wszystkiego, co jest związane w jakikolwiek sposób z muzyką.



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=271

piątek, 23 listopada 2012

256. Są tacy, którzy... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=270

czwartek, 22 listopada 2012

255. Wspomnienie św. Cecylii :) [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]


Dziś obchodzone jest wspomnienie św. Cecylii, patronki chórzystów, lutników, muzyków, organistów, zespołów wokalno-muzycznych.
Biorąc pod uwagę fakt mojej muzycznej obsesji, postanowiłam troche przybliżyć Wam tą postać.
Oto najwazniejsze informacje, które znalazłam na wikipedii:

Święta Cecylia, Cecylia z Rzymu, ros. Cecylia Rzymska, Кикилия Римская (zm. ok. 230–231) – dziewica i męczennica chrześcijańska, święta Kościoła katolickiego i prawosławnego.
Zasadniczym dokumentem o życiu Cecylii jest pochodzący z V wieku opis jej męczeńskiej śmierci.
Cecylia urodziła się na początku III wieku. Jako chrześcijanka złożyła ślub czystości i pomimo, że zmuszono ją do małżeństwa z ówczesnym poganinem Walerianem, nie tylko nie złamała ślubu, lecz jeszcze nawróciła swego męża i jego brata, Tyburcjusza. Wszyscy troje ponieśli śmierć męczeńską przez ścięcie. Ich śmierć jest datowana na okres panowania Aleksandra Sewera.
Ciało Cecylii odnaleziono, w nienaruszonym stanie, w 822 roku w katakumbach św. Kaliksta i przeniesiono je do Bazyliki NMP na Zatybrzu, wybudowanej już w IV wieku na miejscu domu świętej.

ZŁOTA LEGENDA
Jakub de Voragine w Złotej legendzie opisuje historię nawrócenia męża Cecylii – św. Waleriana.
Podczas nocy poślubnej święta wyznała mu, że towarzyszy jej anioł, który strzeże czystości jej ciała. Ujrzenie go przez Waleriana jest możliwe tylko wtedy, jeśli przyjmie on chrzest i "oczyści się". Waleriana ochrzcił papież św. Urban. Po powrocie do Cecylii, Walerian znalazł ją w towarzystwie anioła trzymającego dwa wieńce z róż i lilii. Po wręczeniu wieńców Cecylii i Walerianowi anioł powiedział: "Te wieńce przez zachowanie czystości zachowajcie nietknięte, bom je wam od Boga przyniósł". Wieńce te miały być niewidoczne dla osób nieczystych.


Pozdrawiam! :) Pat.











POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=269

sobota, 17 listopada 2012

254. Dzisiaj jest... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=268

czwartek, 15 listopada 2012

253. "Jak można tak zaniedbać szkolne pianino?" [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Witajcie! :)
No właśnie... jak można tak zaniedbac szkolne pianino?... To pytanie sobie zadawałam z koleżanka podczas zastępstwa na ostatniej lekcji, na której było "aż" 6osób. Nie dość, że rozstrojone to jeszcze do tego klawisze "bez dźwięku". Serce pęka... No, ale przynajmniej pedały w pełni działały - aż dziwne! :P
Dziś w szkole mielismy również okazję zobaczyc film pt."Chłopiec w pasiastej piżamie". Polecam, choć to film nie na moje nerwy... Ale warto zobaczyć.
Przyszły tydzien zapowiada się masakrycznie - m.in. próbne matury. Ale bądźmy dobrej myśli... :)
Pozdrawiam!


PS. Jako główny obrazek prezentuję czerwcową inwencję twórczą :)





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=267

środa, 14 listopada 2012

252. "Moja mama pije" - nowela Veronique Wolf [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Na prośbę Beaty Andrzejczuk chciałabym Wam polecić e-booka "Moja mama pije", jest to nowela autorstwa Veronique Wolf. Książka jest przeznaczona dla starszej młodzieży i dorosłych.
"To, dla mnie bardzo ważna sprawa, by dzieciaki nie wstydziły się za rodziców, by dały radę się realizować i normalnie żyć, a o tym jest ten e-book. Staram się dużo robić dla innych."-Beata Andrzejczuk
http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SNTEx/moja-mama-pije.html?title=Moja+mama+pije

POLECAM!
Część pieniędzy ze sprzedaży książki zostanie przekazana na fundację Ewy Błaszczyk "Akogo?" czyli dla dzieciaków w śpiączce i z ciężkimi schorzeniami neurologicznymi.

Dramatyczny opis alkoholizmu matki, widziany oczami dorastającej córki. Dziewczynka, uczennica podstawówki, nie rozumie istoty choroby alkoholowej. Miota się między miłością a nienawiścią do własnej matki. Nie potrafi poradzić sobie z emocjami. Dzięki ojcu i wsparciu przyjaciół dojrzewa jednak do tego, by spojrzeć swoim demonom w twarz, uporać się ze wstydem i poczuciem winy. Siła utworu polega na przeniesieniu punktu ciężkości narracji z osoby uzależnionej na osoby współuzależnione, które cierpią nie mniej niż sam chory. Autorka porusza także kwestię polskich stereotypów, choćby sztandarowego przekonania, że pijącego mężczyznę można zrozumieć, ale kobieta-pijaczka to wstyd, skandal i obraz boska. A choroba nie wybiera, może dopaść każdego - bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, zawód, stan posiadania. Ciebie również...










POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=266

wtorek, 13 listopada 2012

251. Sutra - Sistars [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

"Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia."
Mark Twain






POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=265

poniedziałek, 12 listopada 2012

250. Czysta prawda - przypomnienie :) [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

iedyś już tutaj to publikowałam, ale sądzę, iż ta historia jest na tyle ciekawa, że warto ją przypomnieć tym, co już czytali i pokazywać tym, któzy jeszcze nie mieli okazji :)
Miłego czytania! Patrycja



Przeczytaj to bez względu na to czy jesteś w związku czy nie, mężatką, zamężny…

„Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca."

Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

Podziel się tym jeśli uważasz, że warto.

Czas płynie nam wszystkim. Niektórym po prostu szybciej.




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=264

sobota, 10 listopada 2012

249. Z cyklu "Uzależnienia zagrożeniem rodziny": Uzależnienie papierosów i leków [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

To już ostatni artykułów z całego cyklu. Jest on poświęcony uzależnieniu od papierosów i uzależnieniu od leków. W poprzednich artykułach były poruszone tematy związane z alkoholizmem, narkomanią oraz uzależnieniami od telewizora, komputera i Internetu.

NIKOTYNIZM I LEKOMANIA


Współczesny człowiek coraz częściej od czegoś się uzależnia. Obecnie już nie tylko alkoholizm i narkomania stanowią poważne zagrożenie dla rodziny.
Coraz częściej ludzie uzależniają się m.in. od nikotyny, leków, ciała czy pieniędzy. Niestety te uzależnienia są często bagatelizowane i nie zwraca się uwagi na ich wagę.

NIKOTYNIZM
"Nikotynizm jest zjawiskiem, które polega na regularnym zażywaniu tytoniu, w skład którego wchodzi nikotyna – silna trucizna oraz szereg innych substancji, które wykazują negatywny wpływ na nasz organizm. Niektóre źródła podają, że nikotynizm skutkuje bardzo niekorzystnymi objawami – zarówno indywidualnymi, jak i społecznymi. Niektórzy naukowcy są zdania, że nikotynizm swoimi negatywnymi skutkami przewyższa nawet alkoholizm."

Obecne statystyki wskazują, że aż 75% piętnastolatków sięga po papierosy!(a aż 20% jedenastolatków). Co roku z powodu tego uzależnienia umiera ponad 4miliony osób. Około 10 milionów palaczy rocznie wypada ponad 80miliardów papierosów. Szacuje się, że nikotyna jest powodem 25% zgonów. Te statystyki są przerażające.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że jeden papieros zawiera ponad 100substancji toksycznych. Zawierają wiele substancji smolistych, a podczas palenia uwalniają kilkanaście gazów (w tym tlenek węgla-czad).
Nikotyna jest substancją silnie uzależniającą - zarówno psychicznie jak i fizycznie.
Uzależnienie psychiczne przejawia się koniecznością zapalenia papierosa po to, aby móc osiągnąć uczucie zadowolenia, przyjemności.
Uzależnienie fizyczne objawia się w obniżonej wrażliwości organizmu na skutki działania nikotyny, co powoduje korzystanie z coraz większych dawek nikotyny. Wiążą się z tym nastepujące objawy: głód nikotynowy, brak koncentracji, drażliwość, senność, depresja, niepokój, agresja itp.

Choroby, które są skutkiem palenia papierosów najczęściej są związane z układem krwionośnym, pokarmowym i nerwowym. Nikotyna nie powoduje natychmiastowego pojawienia się chorób.

Bierne palenie szkodzi tak samo jak palenie papierosów. W związku z tym palacz wyrządza krzywdę nie tylko sobie, ale również tym, którzy wówczas z nim przebywają. Jeśli dzieci doświadczają palenia papierosów przez rodziców, przyczynia się to do pojawienia się podobnych nałogów u nich. Szczególne niebezpieczeństwo stwarza swojemu dziecku matka, która jest dopiero w ciąży. Może to doprowadzić do zaburzenia rozwoju i innych trwałych uszkodzeń.

Jak rzucić palenie?
Jest to odwieczny problem uzależnionych, bowiem łatwo się uzależnić, ale bardzo trudno wyjść z nałogu. Na samym początku jest najważniejsza silna motywacja, jest ona niemal fundamentem całego procesu pozbycia się uzależnienia. Najlepszym sposobem jest wybranie się na odpowiednią terapię. Warto również zwrócić uwagę na to w jakich sytuacjach najczęściej sięga się po papierosy i próbować w miarę możliwości unikać takich sytuacji. Rzucaniu palenia sprzyja:
- unikać miejsc, w których dozwolone jest palenie;
- pić duże ilości wody (niegazowanej) i soków owocowych;
- unikać picia alkoholu, który utrudnia kontrolowanie zachowań i często towarzyszył paleniu;
- starać się nie przebywać w miejscach, w które najczęściej wiązały się z paleniem;
- starać się ograniczyć te czynności, które dotychczas wiązały się najczęściej z paleniem;
- starać się wykonywać ćwiczenia fizyczne, uprawiać sport;
- poszukać osób, które już od lat nie palą i zapytać jak sobie radziły w początkowym okresie niepalenia i jak sobie radzą obecnie.

Warto pamiętać, że nikotynizm wiąże się z osłabieniem siły własnej woli, co utrudnia wyjście z nałogu.


LEKOMANIA
Kolejnym groźnym uzależnieniem jest lekomania, która jest silnym uzależnieniem chemicznym. Jest to zjawisko wiążące się z naużywaniem leków i innych medykamentów. Uzależnienie to dotyka różne osoby, bez względu na wiek, status społeczny i materialny.
Lekoman za wszelką cenę stara się zdobywać leki. Często oszukuje lekarza poprzez stymulowanie różnych chorób bądź wyolbrzmianie objawów. Udają się równiez do wielu lekarzy, prosząc o recepty na dane leki.

Główną przyczyną lekomanii często jest nieumiejętność radzenia sobie z rzeczywistością. Osoby takie zażywają leki, aby poprawić sobie nastrój i samopoczucie. Do innych czynników sprzyjających rozwojowi zależności lekowej należą:
- pojawienie się na rynku nowych, tanich i stosunkowo ławo dostępnych środków psychotropowych
- problemy rodzinne, np. brak odpowiednich autorytetów, wzorców właściwych zachowań w momencie pojawienia się trudności życiowych, okres wychowania i dzieciństwo pozbawione poczucia, że jest się kochanym i akceptowanym
- szybkie tempo życia, wysokie wymagania, konieczność godzenia życia prywatnego i zawodowego, stres, frustracja, potrzeba ucieczki od codziennych problemów
- moda na samodzielne leczenie się, brak czasu na konsultacje z lekarzem
- zmiana opinii publicznej, wzrost tolerancji i spadek czujności w odniesieniu do częstego zażywania leków
- rozwój czarnego rynku leków, będących okazją łatwego zarobku dla grup przestępczych z jednej strony, a tańszą i łatwiej dostępną alternatywą legalnych preparatów dla ich użytkowników
- niska samoocena i chęć podniesienia swej wartości
- chęć zwiększenia swojej wydolności psychofizycznej

Lekomania powoduje wiele negatywnych konsekwencji. Do głównych należy zatruwanie organizmu substancjami, które w tym przypadku nie mają działania leczniczego oraz prowadzi do uzależnienia od substancji chemicznych. Pozostałe skutki lekomanii to między innymi :
- zmiana nastroju wywołana zażywaniem leku,
- wzrost tolerancji na lek (coraz większe dawki dla osiągnięcia tego samego efektu),
- halucynacje,
- zaburzenia umysłowe,
- uszkodzenia ciała,
- uodpornienie na innego rodzaju leki przyjmowane doraźnie lub na choroby przewlekłe.

Aby zapobiegać lekomanii nalezy stosować kilka zasad. Trzeba mieć świadomość, że niewielki ból fizyczny czy niepokój powinny nas mobilizować do działania. Sięganie w takich sytuacjach po leki sprawia, iż walczy się z przejawami, a nie skutkami. W takiej sytuacji trudności będą tylko narastać, a my będziemy pogłębiać uzależnienie poprzez branie coraz silniejszych leków. Środków przeciwbólowych nie można traktować jako leków na wszystkie choroby, mają one nam pomagać tylko wtedy, gdy ból jest wyjątkowo silny.

Pamiętajmy! Skuteczne zapobieganie uzależnieniom polega na kształtowaniu właściwej i dojrzałej hierarchii wartości oraz rozwijaniu swoich pasji i zainteresowań. Najlepszą ochroną ludzkiej wolności jest Miłość i odpowiedzialność.

Patrycja Guzek

---
Chciałabym bardzo podziękować wszystkim Czytelnikom za zainteresowanie cyklem artykułów o uzależnieniach jako zagrożeniach rodziny. Bardzo się cieszę, iż zyskał on taką popularność. Mam nadzieję, iż wkrótce będę mogła Państwu zaoferować kolejny cykl artykułów mojego autorstwa, którego tematyka spełni Państwa oczekiwania - jeśli mają Państwo jakieś konkretne propozycje, proszę się ze mną skontaktować.
Korzystając z okazji zachecam do czytania artykułów w ramach cyklu Lustro, którego autorką jest Anna Natalia Kmieć.
Pozdrawiam, Patrycja Guzek



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=262

piątek, 9 listopada 2012

248. Z cyklu "Uzależnienia zagrożeniem rodziny": Uzależnienie od telewizji, komputera i Internetu [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Uzależnienie od telewizji, komputera i Internetu

Coraz częściej możemy się spotkać z uzależnieniem od telewizji, komputera czy też od Internetu. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy ze swojego uzależnienia, szczególnie w przypadku dzieci. Często rodzice nie widzą niczego niepokojącego w tym, że ich dziecko przesiaduje godzinami przed ekranem telewizora bądź komputera.

Czym jest telemania?
Jest to nałogowe oglądanie telewizji. Już cztery godziny dziennie spędzone przed telewizorem są , które alarmuje nas o telemanii. Tymczasem w Polsce człowiek przeciętnie spędza średnio 4,5 godziny dziennie przed telewizorem. W tym aż 20% osób powyżej 8 godzin.

Skutki nadmiernego oglądania telewizji:
-ogranicza wyobraźnię
-zabiera czas, który powinno się poświęcić na coś innego
-ogranicza rozwój osobowości
-powoduje zanik więzi rodzinnych
-szkodzi zdrowiu
-utrudnia rozwój intelektualny
-niszczy wrażliwość moralną
-zaśmieca psychikę toksycznymi treściami i obrazami
-prezentuje fałszywy obraz świata

Jeszcze bardziej niebezpiecznym uzależnieniem jest uzależnienie od komputera, gier komputerowych i Internetu. W mniejszym stopniu problem dotyczy osób, które korzystają z komputera w konkretnych celach takich jak praca, rozwój swoich zainteresowań np. dziennikarstwo.

Główne przyczyny uzależnienia:
-brak poczucia własnej wartości
-nieumiejętność nawiązywania kontaktów
-nieśmiałość
-potrzeba oderwania się od rzeczywistości

Objawy uzależnienia od komputera i Internetu:
-kłamstwa na temat czasu spędzonego przed komputerem/w internecie
-problemy w innych dziedzinach życia związane z używaniem komputera/internetu
-potrzeba wydłużania czasu spędzonego przed komputerem
-używanie komputera/internetu, aby uciec od uczuć
-doświadczanie niepokoju, bezsenności, rozdrażnienia, zmian nastroju, lub depresji gdy niemożliwe jest użycie komputera/internetu
-stałe kupowaniem nowych programów, akcesoriów, dodatków komputerowych
-finansowe problemy spowodowane korzystaniem z komputera/internetu
-kupowanie wielu czasopism komputerowych

Skutki uzależnienia od komputera i Internetu są identyczne jak w przypadku telewizji. Następuje stopniowy zanik więzi rodzinnych, szkodzi zdrowiu, powoduje zmęczenie, brak aktywności fizycznej, zamknięcie na świat, utrudnia rozwój intelektualny i rozwój osobowości, zaniedbywanie obowiązków.

W jaki sposób uchronić dzieci przed tego typu uzależnieniami?
-dać odpowiedni przykład
-często rozmawiać z dzieci
-pomagać w realizacji ich zainteresowań
-zapewniać innego typu rozrywki

Jaki wpływ na dzieci ma korzystanie z gier?
Coraz modniejsze wśród dzieci są gry komputerowe. Często pojawiają się w nich elementy agresji, przemocy, zachowania, które odchodzą od świata rzeczywistego. Powodują one zaburzenie systemu moralnej oceny i kontaktu z rzeczywistością. Przeszkadzają w odpowiednim rozwoju intelektualnym oraz rozwoju osobowości dziecka, a nawet w wielu przypadkach powodują chorobę nerwową.

Pamiętajmy: łatwiej jest zapobiegać uzależnieniom niż później się z nich leczyć. Rodzice powinni nie zapominać o zapewnieniu dzieciom odpowiednich warunków do rozwoju ich zainteresowań i sposobu spędzania czasu wolnego. Tylko wtedy prawdopodobieństwo uzależnienia będzie o wiele mniejsze.

Patrycja Guzek





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=261

środa, 7 listopada 2012

247. Z cyklu "Uzależnienia zagrożeniem rodziny": Narkomania [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Poprzedni artykuł był poświęcony chorobie alkoholowej, dziś omówię narkomanię, która jest równie niebezpieczna o ile nawet nie bardziej niż alkoholizm.


Narkotyki, podobnie jak alkohol, są to substancje chemicznie, od których bardzo łatwo się uzależnić. Również proponują złudne szczęście, poprawiają chwilowo nastrój, powodują chwilowe zapomnienie o trudnościach i problemach. Zniekształcają świadomość i wszelkie przeżycia emocjonalne.

Istotną różnicą między alkoholem i narkotykami jest to, że od narkotyków uzależnia się praktycznie już przy pierwszym kontakcie z nimi. Najczęściej trudno jest później nie sięgnąć po kolejną dawkę. Osoby sięgające po narkotyki często tłumaczą się, że robią to tylko jednorazowo z ciekawości, że narkotyk, który zażyli był niegroźny. Są również tacy, którzy twierdzą, że jeśli sięgną po narkotyki raz na jakiś czas to nie są narkomanami.

NARKOMANIA PROWADZI DO ŚMIERCI! Najczęściej narkomonii żyją od kilku do kilkunastu lat od pierwszego kontaktu z tą substancją. Uzależniony powinien jak najszybciej podjąć terapię i przestać zażywać narkotyki, w innym przypadku prędzej czy później doprowadzi to do śmierci. Terapia jest długotrwała, zwykle trwa około rok bądź dwa, a czasami nawet kilka lat.
Sięganie po narkotyki wiąże się z wieloma konsekwencjami m.in. problemami rodzinnymi, przestępczością, chorobą AIDS.
Tylko kilku procentom narkomanów udaje się wyjść z uzależeniania. Podobnie jak w przypadku choroby alkoholowej, narkomani potrzebują wsparcia rodziny, które się przejawi w stanowczości i prawdziwej miłości, a nie litości.

Mity o narkomanii
Do najgroźniejszych przekonań na temat narkotyków, które usypiają czujność, należą:
-po jednym się nie uzależni – „jeden nie zaszkodzi”
-pomagają w nauce
-rozwiązują problemy
-są sposobem na dobrą zabawę
-w każdej chwili można przestać brać
-inni mogli spróbować to i ja mogę
-pomagają przy odchudzaniu

Narkotyki, a nastolatkowie
Coraz częściej po narkotyki sięga młodzież. Coraz trudniej policji jest opanować handel narkotykami. Dorośli często wciągają w to osoby nieletnie, aby łatwiej uciec od odpowiedzialności. Dilerzy sprzedają śmierć, dla nich to sposób na szybki i łatwy zarobek.
W jakim celu młodzież najczęściej styka się z narkotykami?
-jednorazowego eksperymentu
-dla odreagowania
-z ciekawości
-pod presją grupy, otoczenia
-dla mody
-dla podniesienia własnej wartości, samooceny

Rodzice, dzieci, a narkomania
Rodzice często powinni rozmawiać z dziećmi na temat narkotyków i ostrzegać ich o zagrożeniach z ich zażywania wynikających. Powinni także przestrzegać dzieci przed braniem np."cukierków" itp. od nieznajomych.
Rodzice powinni od razu reagowac, gdy tylko pojawią się jakieś niepokojące sygnały. Ich zadaniem jest wówczas kontrolowanie dzieci. Kontrola ta powinna obejmować m.in. ograniczenie kieszonkowego, sprawdzanie kieszeni, tornistrów, z jakimi osobami dziecko ma kontakt i trwać tak długo aż sprawa się wyjaśni.

Do podstawowych sygnałów, świadczących o zetknięciu się dziecka z jakimś narkotykiem należą:
-zapach na ubraniu, włosach
-typowo szkliste oczy
-zmiany w zachowaniu
-nagłe i nieuzasadnione niepowodzenia w nauce
-huśtawka nastrojów
-brak zainteresowania tym, co dotychczas dziecko zajmowało
-agresywne zachowania lub nagłe wybuchy paniki i lęku
-prośby o pieniądze, wykręty podczas określania celu wydatków, podkradanie ich.
-posiadanie substancji przypominających narkotyki-tabletki, pastylki, biały, brązowy lub kremowy proszek, zielone pokruszone liście
-specyficzne akcesoria- małe torebki foliowe, słomki, rurki, drewniane lub szklane fajki, opakowania po lekarstwach, fiolki.
Nie powinno się bagatelizować żadnych niepokojących synałów.

Nikt nie jest w stanie uchronić młodego pokolenia przed narkotykową pułapką, jednak dzięki zapobieganiu i informowaniu o konsekwacjach, można znacznie zmniejszyć odsetek narkomanów.
Najlepszą ochroną przed narkomanią jest wczesne informowanie dzieci o zagrożeniach, odpowiedzialne wychowanie we wszystkich sferach życia oraz tworzenie w rodzinie klimatu miłości i bezpieczeństwa.

Patrycja Guzek



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=260

wtorek, 23 października 2012

246. Akcja: Wyślij choremu dziecku życzenia [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

W poprzednich latach organizowałam dwie akcje świąteczne "Dzieci Dzieciom" oraz "Okaż Serce Dzieciom", których celem była zbiórka kartek swiątecznych. Tym razem zbieramy życzenia! Wszystkie życzenia dla chorych dzieci znajdą się w fimikach, które zostaną im przekazane (będą również dostepne na youtube).



Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji zbieramy życzenia dla chorych dzieci.
Pokażmy im jak wiele osób o nich pamięta!
Wystarczy wysłać życzenia na email: crimson.madness@gmail.com W tytule wpisując imię i nazwisko dziecka.
Wszystkie życzenia zostaną przekazane dzieciom w formie filmików, które będą dostępne również na youtube.
Czas trwania akcji: 23.10-18.12.2012r.

Dzieci uczestniczące w akcji: Maciej Oświeciński, Natanael Witczak, Alan Lipnicki, Hubert Dłuski, Natalia Kasprzyk, Anna Tarka.

W dalszym ciągu można zgłaszać dzieci do akcji :)

https://www.facebook.com/events/319791388128318





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=258

poniedziałek, 22 października 2012

245. Z cyklu "Uzależnienia zagrożeniem rodziny": Nadużywanie alkoholu i alkoholizm [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Od wczoraj prowadzę na www.drogazycia.bnx.pl cykl artykułów dotyczący użależnień, które stają się zagrożeniem dla rodziny. Postanowiłam również tutaj opublikować te artykuły (będą się pojawiać w niedziele), gdyż uważam, że poruszany problem jest jak najbardziej aktualny w dzisiejszych czasach.


Wg badań przeprowadzonych kilka lat temu, wynika, iż blisko połowa polskich dzieci i młodzieży cierpi z powodu nadużywania alkoholu przez jedno bądź nawet oboje rodziców. Jest to zjawisko, które bardzo negatywnie wpływa na życie rodzinne.

Do czego prowadzi nadużywanie alkoholu?
-do różnych bolesnych konfliktów w rodzinie
-do trudności wychowawczych
-do przemocy i agresji
-do biedy materialnej i moralnej.

Kto bywa największymi ofiarami uzależnienia od alkoholu przez dorosłych?
Dzieci. Rodzice stają się często nieobliczalni w swojej agresji, zachowaniu, dlatego czasami nawet życie dzieci jest zagrożone. Dzieci z takich rodziny wstydzą się swojej sytuacji rodzinnej, zdarza się, że nawet unikają kontaktu z osobami, które nie mają tego typu problemów we własnym domu.


Alkoholizm jest jedną z najbardziej dramatyczniejszych form uzależnienia chemicznego. Można śmiało stwierdzić, iż jest to choroba nieuleczalna. Alkoholik nigdy nie odzyska już zdolności do kontrolowanego spożywania alkoholu.

Mechanizmy choroby alkoholowej
Uzależenienie emocjonalne. Więź alkoholika z alkoholem mozna przyrównać do więzi małego dziecka z włsnymi rodzicami czy nawet do zakochania. Inne są jednak skutki. Ten proces chorobowy prowadzi do utraty dojrzałości i wolności. Oznacza to, iż lażda sytuacja staje się powodem do sięgnięcia po alkohol, człowiek niemal odruchowo po niego sięga.
Zaburzenie myślenia. Osoba użależniona od alkoholu nie jest już zdolna do logicznego myślenia na temat swojej postawy wobec alkoholu. Nie oznacza to jednak, iż w innych dziedzinach życia taki człowiek nie potrafi logicznie myśleć, czasami bywa wręcz odwrotnie. Alkoholik to ktoś kto sam oszukuje siebie*.
Manipulacja środowiskiem i współuzależnienie. Opórcz oszukiwania samego siebie, alkoholik manipuluje również innymi ludźmi, aby nie przeszkadzali mu w sięganiu po alkohol. Taka osoba często posługuje się kłamstwem, a nawet krzykiem, przemocą. Jeśli to nie pomoże często zmienia diametralnie strategię i udaje żal, skruchę. Zawsze stara się wymyślić jakiś powód sięganięcia po alkohol, stara się tym wzbudzić u innych poczucie winy i opowiedzialności za jego uzależenienie. Rodzina bądź inne osoby z najbliższego otoczenia alkoholika nie wiedzą jak reagować na zaistniałą sytuację, wiąże się to z współuzależnieniem. Jest to blędne reagowanie na uzaleznienie kogoś spośród członków rodziny. Błędem jest to, że często czekamy zbyt długo na to, że chory sam się zmieni bądź nawet nie wyciągamy pomocnej dłoni. Zwykle rodzina alkoholika popełnia te błędy, poddaje się manipulacjom i szantażom z jego strony.

Znając mechanizmy uzależnienia, można zauważyć, że alkoholik sam nie zrobi pierwszego kroku, aby się wyleczyć. Ważna jest tutaj pomoc rodziny, osób najbliższych. To właśnie rodzina powinna poznać dokładnie mechanizmy choroby alkoholowej i sposoby udzielania pomocy choremu.
Obecnie istnieje wiele poradni i punktów, w których można zasięgnąć takiej informacji.
Rodzina z problemem alkoholowym powinna wyjść z ukrycia. Zwrócić się do kogoś o pomocy.Im szybciej, tym lepiej - dla chorego i całej rodziny.
Rodzina powinna uczyć się miłości wobec człowieka z problemem alkoholowym. W innym przypadku kierowanie się tylko uczuciami doprowadzi do współczucia. Tutaj potrzeba prawdziwej, mądrej miłości, która bedzie stanowcza ("Ty nadużywasz alkoholu, ty ponosisz wszystkie konsekwencje twoich zachować i cierpisz.") Aby alkoholik mógł zrozumieć, że jest chory musi doświadczyć i zobaczyć jakie są skutki jego uzależnienia.
Kolejnym zadaniem rodziny jest abstynencja pozostałych członków rodziny. Jest to znak, że zmieny w trosce o dobro uzależnionego. Jest także dobrym przykładem, że życie bez alkoholu jest możliwe.

Jak uchronić się przed chorobą alkoholową?
Lepiej jest takim problemom zapobiegać niż się z nimi mierzyć. Najlepszym rozwiązaniem jest zachowanie zupełnej abstynencji do 18-21roku życia. Wg amerykanskich badań osoby, które sięgają po alkohol po 21 roku życia czteroktoenie rzadziej popadają w chorobę alkoholową.
Trzeba być świadomym, iż alkohol ma ogromną władzę nad ludźmi. Poprawia człowiekowi nastrój, ale nie naprawia błędów własnego postępowania, nie zmienia sytuacji życiowej. Alkohol proponuje człowiekowi fałszywe szczęście, jest pułapką.
Aby uniknąć w przyszłości problemów alkoholowych powinno się uczyć żyć w oparciu o miłość i odpowiedzialność.


*SYSTEM ILUZJI - Alkoholik jest osobą, która oszukuje samego siebie; to ktoś, kto im bardziej nadużywa alkoholu, tym bardziej wmawia sobie samemu, że nie jest człowiekiem uzależnionym oraz że sięganie po alkoholu nie powoduje żadnych konsekwencji.



Patrycja Guzek, redaktor portalu www.drogazycia.bnx.pl





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=257

niedziela, 21 października 2012

244. Kasia Kowalska - Modlitwa III - Pozwól mi [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=256

sobota, 20 października 2012

243. Nie chowaj się... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=255

niedziela, 7 października 2012

242. Osiemnaście lat minęło... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Tak, 27 września minęło osiemnaście lat mojego życia... Oj, to był piękny dzień, pod każdym względem :) Zarówno w szkole, domu, kościele, dosłownie wszędzie :)) Do dziś nie zdążyłam podziękować wszystkim za życzenia. Wrzucam kilka zdjęć:)









POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=254

piątek, 7 września 2012

241. Zarządzanie czasem [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Kilka dni temu wakacje dobiegły końca i zaczął się kolejny rok szkolny. Przypadkiem trafiłam dziś na pewien artykuł dotyczący organizacji czasu, postanowiłam się nim z Wami podzielić. Szczególnie, że sama choruje na notoryczny brak czasu.


Zarządzanie czasem

Pewnie wielu z nas czasami wzdycha, że doba ma tylko 24 godziny a tyle rzeczy mamy do zrobienia. I ciągle zastanawiamy się jak z tym wszystkim zdążyć.

Dzisiaj chciałbym podzielić się przemyśleniami po szkoleniu"Zarządzanie czasem", w którym miałem możliwość uczestniczyć w ramach projektu Kapitał Ludzki współfinansowanego przez Europejski Fundusz Społeczny.

Myślę, że wielu z was zna kawał o robotnikach pracujących na budowie. Pewnego dnia ktoś przyszedł na budowę i patrzy a tam robotnicy biegają z taczkami tam i powrotem. Ale co dziwne biegają z pustymi taczkami, bo nic do nich nie ładują. Pyta się człowiek jednego z tych robotników co tu się dzieje, a on mówi"Panie, mamy taki zasuw, że nawet nie ma czasu załadować".

Myślę, że wielu z nas czasami ma tak wiele spraw pilnych, które ich zdaniem koniecznie muszą z robić, że nie ma czasu zastanowić się po co to robi, do czego to prowadzi i czy rzeczywiście czemuś to służy.

Tutaj pomocna okazuje się zasada Eisenhowera. Dzielił on wszystkie działania na cztery kategorie:
* ważne i pilne,
* pilne
* ważne
* ani ważne ani pilne.

W myśl tej zasady należy podzielić nasze zadania na dany dzień (czy inny okres czasu) na te cztery kategorie, najpierw zabrać się za ważne i pilne, potem za ważne, potem za pilne a na końcu za pozostałe. Już widzę pytania: Jak to? Skoro coś jest pilne (chociaż nie jest ważne), to znaczy, że muszę to już wykonać. Niby tak. Jeśli jednak nie znajdziemy czasu na zadania ważne (ale jeszcze nie pilne) to za jakiś czas staną się one zadaniami ważnymi i pilnymi. A jeśli mamy same zadania ważne i pilne to mamy sytuację kryzysową. Trzeba więc umieć znaleźć czas na zadania ważne choć nie pilne, czyli np. na zaplanowanie przyszłych prac, zastanowienie się czy to co robimy jest dobre itp. Z drugiej strony cześć zadań pilnych (ale nie ważnym) zapewne uda się nam przełożyć. Np. czasami gdy umówiłem się z kimś na coś, a dzisiaj widzę, że mam mnóstwo innych ważniejszych zadań to po prostu dzwonię do niego i przedstawiając moją sytuację proponuję inny termin spotkania.

Ta zasada jest bardzo podobna do krążącej kiedyś po Intemecie opowieści o dzbanie i kamieniach. Kiedyś pewien profesor miał w ciągu 5 minut wygłosić wykład o efektywnym zarządzaniu czasem. Wziął więc dzban, wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami i spytał czy dzban jest pełen? Potem powiedział, że nie i dopełniał go mniejszymi kamieniami, żwirem, piaskiem a na końcu wodą. Gdy dzban był już pełen (po dopełnieniu wodą) zapytał jaki jest wniosek z tego doświadczenia i po różnych odpowiedziach rzekł, że chodzi tu o to, aby najpierw włożyć do dzbana kamienie, bo potem się to już nie uda. Kamienie - sprawy ważne trzeba zaplanować i trzymać się tego planu, bo inaczej zabraknie nam na nie czasu. No dobrze, a co jeśli jednak większość (jak nie wszystko) z naszych zadań to sprawy ważne i pilne? Wtedy mamy sytuację kryzysową. Możemy spróbować w niej:

1. stworzyć pisemną listę czynności do wykonania;
2. przejraeć tę listę i odrzucić lub przełożyć na później czynności które nie muszą być teraz zrobione (bo np. nic się nie stanie jak ich nie zrobimy albo skutek ich nie zrobienia będzie mały);
3. przekazać innym czynności, które mogą być zrobione przez inne oso-by;
4. zauważyć czynności, które można zrobić mniej dokładnie a szybciej;
5. starannie wybrać priorytety i zaplanować priorytetowe działania (najlepiej pisemnie);
6. poinformować wszystkich zaangażowanych o terminie wykonania zadania i sposobach zmniejszenia naga-tywnych dla nich skutków opóźnienia;
7. zaplanować odpoczynek / regenerację sił po uporaniu się z kryzysem. Przy planowaniu swojego dnia warto jeszcze pamiętać, że nasz rytm biologiczny decyduje o naszej aktywności. Ta aktywność podlega wahaniom w ciągu dnia. Statystycznie nasza krzywa aktywności ma dwa maksima: wyższe gdzieś koło 11:00 i niższe gdzieś koło 20:00. Gdzieś koło 15:00 mamy spadek i być może również dla tego w niektórych kulturach jest czas na poobiednią drzemkę.

Spróbuj teraz wyobrazić sobie siebie w czasie. Gdzie jest przeszłość? Gdzie przyszłość? Jak przebiega linia czasu? Możemy wyróżnić trzy struktury czasu:

* "poprzez czas" - linia przebiega z jednej strony na drugą, na ogól z lewej (przeszłość) na prawą (przyszłość);
* "w czasie" - linia przebiega z tyłu (przeszłość) do przodu (przyszłość)
* "pomiędzy czasami" - obrazy punkty w różnych miejscach, umieszczone zazwyczaj z przodu osoby.

Ludzie"poprzez czas" cenią sobie punktualność, potrafią planować, wymagają od siebie i innych, ale mają kłopoty z przeżywaniem tu i teraz. Świetnie więc planują, ale raczej są obserwatorami życia, niż uczestnikami tego, co dzieje się wokół nich. Ludzie"w czasie" skupieni są na teraźniejszości, jest ona dla nich ważniejsza i bardziej realna niż przyszłość. Potrafią skupić się na bieżącej chwili lub bieżącym zadaniu i całkowicie mu się oddać. Ale mają kłopoty z planowaniem (dla nich przyszłość to sekwencja ..przyszłych" teraz i trudno ocenić im terminy przyszłych zdarzeń (kolacja będzie po obiedzie, a obiad po śniadaniu, a nie kolacja będzie około 19:00, obiad około 13:00 a śniadanie około 8:00). Mają tendencję do przedłużania spotkań i spóźniania się.

Ludzie"pomiędzy czasami" mają jednoczesny dostęp do wielu zdarzeń z różnych okresów i mogą je porównywać zaznaczając podobieństwa i różnice, aby tym razem zrobić cos lepiej. Z drugiej strony często kółko analizują czy podjęły właściwą decyzję.

Warto spróbować odnaleźć swój typ i próbować go"przełączać" gdy mamy do wykonania konkretną czynność ("przez czas" dla planowania,"w czasie" dla dobrego skupienia się na obecnym zadaniu czy"pomiędzy czasami" dla przeanalizowania przypadku na podstawie naszych doświadczeń). I warto pamiętać, że druga osoba może mieć inny sposób doboru czasu i to może utrudniać nam porozumienie się. Wtedy też może pomóc"przełączenie się" na jej sposób patrzenia na czas.

Philip Zimbardo i John Boyd w swojej książce"Paradoks czasu" (Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2009) wyróżnili kilka perspektyw postrzegania czasu:

* przeszlościowo-pozytywna
* przyszłościowa
* teraźniejszo-hedonistyczna
* przeszłościowo-negatywna
* teraźniejszo-fatalistyczna.

Chodzi o to czy skupiamy się na przeszłości, teraźniejszości i przyszłości i czy widzimy głównie rzeczy dobre i przyjemne czy też złe i obawy. Autorzy w swojej książce proponują kwestionariusz pomagający określić poziom każdej z tych perspektyw u czytelnika i sugerują, że optymalna mieszanka to:

* wysoka perspektywa przeszłościo-wo-pozytywna
* umiarkowanie wysoka perspektywa przyszłościowa
* umiarkowanie wysoka perspektywa teraźniejszo-hedonistyczna
* niska perspektywa przeszłościowo-negatywna
* niska perspektywa teraźniejszo-fata-listyczna.

Jest to optymalne, bo poczucie pozytywnej przeszłości daje przeświadczenie o naszej sile, umiejętności i pozwala wierzyć w pozytywne zakończenie różnych spraw. Dzięki perspektywie przyszłościowej możemy planować, przewidywać i dzięki temu znajdować siłę i sposoby na realizację celi i rozwiązywanie problemów. A umiejętność he-donistycznego czerpania przyjemności z"zanurzenia się w teraźniejszości" daje energię i siłę do życia.

Ostatni temat, który chciałbym tutaj poruszyć to asertywność. Dawniej przedstawiając to pojęcie tłumaczono je jako - masz prawo do swojego zdania, więc je powiedz i broń go. I potem często mówiono, że lepiej by było by ktoś nie był taki asertywny, bo stawał się konfliktowy. Ale tak naprawdę w aser-tywności chodzi o coś nieco innego. Każdą sytuację w której jest zaangażowanych dwoje ludzi można przypisać do jednej z poniższych ocen:
* obydwoje są zadowoleni;
* osoba 1 jest zadowolona a osoba 2 nie;
* osoba 2 jest zadowolona a osoba 1 nie;
* obydwoje są niezadowoleni. Prawidłowa asertywność to próba,

że gdy ja jestem zadowolony a druga osoba nie to szukam sytuacji abyśmy obydwoje byli zadowolenia. Gdy ja jestem niezadowolony a druga osoba w tej sytuacji jest zadowolona to pokazuję jej, że jednak to nie jest dobra sytuacja dla .niej (staram się aby ona też była niezadowolony). Bo mamy poszukać rozwiązania, w którym obydwoje wygramy (w przeciwieństwie do rozwiązania gdzie jest zwycięzca i przegrany lub kompromisu gdzie de facto będą obaj przegrani - on chciał na wakacje w góry, ona nad morze więc są w Ciechocinku).

Jak spróbować przeprowadzić osobę która jest zadowolona, w sytuacji gdy ja jestem niezadowolony, w stan, że jej zadowolenie znika?

Możemy spróbować przekazać jej fakty, konsekwencje i nasze uczucia. Jeśli ten komunikat nie pomaga, to możemy za drugim razem powtórzyć go z naszymi oczekiwaniami. Nie zawsze to pomoże, ale zwiększa nasze szansę. Np. gdy syn rano bawi się klockami zamiast szykować do szkoły możemy powiedzieć:"Kiedy ktoś bawi się klockami tuż przed pójściem do szkoły (to by\y fakty) obawiam się, że (to są moje uczucia) że może nie zdążyć na lekcje (to są konsekwencje)." A gdy to nie pomaga to możemy powtórzyć:"Kiedy ktoś bawi się klockami tuż przed pójściem do szkoły obawiam się, że może nie zdążyć na lekcje, (i teraz oczekiwania) Chcę abyś nie bawił się klockami rano jak jest mniej niż 15 minut do wyjścia do szkoły.
Czas zająć się naszym czasem. Powodzenia.
Krzysztof Janowski





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=253

sobota, 28 lipca 2012

240. Częstochowa [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]







POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=252

środa, 4 lipca 2012

239. Nie musisz mówić nic [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=251

poniedziałek, 2 lipca 2012

238. WAKACJE 2012!!! [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Cześć wszystkim! :)
Jestem równie szczęśliwa jak zapewne większość z nas z powodu rozpoczynających się wakacji. To był dla mnie długi i pracowity rok szkolny bynajmniej teoretycznie, bo nie tylko o szkołę mi tutaj chodzi :) W piątek odebrałam moje świadectwo i jestem z niego zadowolona, bo właściwie zbyt wiele sie nie uczyłam, a do paska brakło zaledwie 0,03. Jak dla mnie jest ok :) Do tego jeszcze odebrałam nagrody za konkurs matematyczny, wolontariat i wzorową postawę uczniowską i zaangażowanie w życie szkoły.
Na pocieszenie jeszcze dodam, że kolejny rok szkolny rozpoczynamy dopiero 3 września! :) Gdyż 1 wypada w sobotę.
Tymczasem do napisania! :))



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=250