czwartek, 29 listopada 2012

261. "Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni." - wywiad z Jerzym Grzechnikiem


"Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni."

Wywiad z Jurkiem Grzechnikiem. O muzyce i nie tylko...

Patrycja Guzek: Jak wspominasz swoje dzieciństwo? Jakim byłeś dzieckiem?
Jerzy Grzechnik: Byłem bardzo wrażliwym dzieckiem, ciekawym świata i z nadmiernie rozwiniętą wyobraźnią. Pamiętam szare czasy PRLu, które tak naprawdę podczas mojego dzieciństwa były pełne barw i blasku, właśnie dzięki mojemu podejściu.

Pamiętasz jeszcze swój pierwszy występ?
Mój pierwszy występ był chyba w TVP1 w Przebojowej Nocy-z piosenką Bohemian Rhapsody. To było gigantyczne wyzwanie. Starałem się walczyć ze swoją świadomością żeby nie sparaliżowała mnie myśl o tym ile par oczu w momencie śpiewania mnie obserwuje. Nie mówiąc już o tym jak trudnym zadaniem było mierzenie się z takim klasykiem, jakim jest wspomniany utwór Queenu. Do tego był to pierwszy program z serii Przebojowej Nocy i do pewnego stopnia ja, kompletnie wówczas niedoświadczony w kontekście występów telewizyjnych człowiek, wystawiałem wizytówkę tej produkcji. Po prostu postanowiłem skoncentrować się wyłącznie na piosence. To jest zawsze najlepsze wyjście w przypadku stresu.

Od kilku lat współpracujesz z teatrem muzycznym Buffo. Czy wcześniej miałeś już jakiś bliższy kontakt z muzyką, uczyłeś się gdzieś śpiewać?
Przed Buffo przez 3 lata uczyłem się śpiewać w Niepublicznej Szkole Wokalnej Im. Jerzego Wasowskiego na Ochocie w Warszawie. W zasadzie wszelkich podstaw właśnie tam się nauczyłem. Pamiętam jak chorobliwie bałem się sceny. W ramach pracy nad pokonywaniem swoich słabości, postanowiłem sobie w tamtym okresie, wbrew swojej nerwowości i tremie brać udział w możliwie jak największej liczbie projektów i występować jak najczęściej, żeby oswoić się ze sceną (oprócz występów szkolnych, śpiewałem w chórze Gospel Sound and Grace przez rok i przymierzałem się do dwóch zespołów popowo-rockowych i jednego funkowego - w końcu z tym ostatnim udało nam się zagrać kilka koncertów).

Jak trafiłeś do Buffo?
Do Buffo trafiłem dzięki castingowi w 2007 roku. W tamtym momencie postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę i w razie gdyby mi się udało, zmienić całkowicie kierunek mojej kariery zawodowej. Wcześniej pracowałem w biurze (m.in. przy Ministerstwie Transportu) i byłem dość mocno zdeterminowany, żeby dla odmiany znaleźć taka pracę, która jednocześnie przynosiłaby mi przyjemność i pozwalała oddawać się pasji. I udało się!

Jak ocenisz atmosferę, która tam panuje? Udało Ci się z kimś zaprzyjaźnić?
Lubię Buffo. Bardzo się cieszę, że mam możliwość współpracować z tak fajnymi i inspirującymi ludźmi, od których bardzo wiele się nauczyłem podczas ostatnich lat. Oczywiście, że znalazłem tam przyjaciół. Ogólnie są między nami bardzo silne więzy, w końcu spędzamy ze sobą po kilka do kilkunastu godzin dziennie niekiedy 7 dni w tygodniu. Gdyby relacje były złe, to wszyscy by oszaleli! Oczywiście jak to w grupie wielu rozmaitych osobowości bywa, zdarzają się nieporozumienia, ale gdyby ciągle było idealnie, to przecież umarlibyśmy z nudów...

Masz jakieś plany muzyczne na najbliższą przyszłość? Zamierzasz wydać płytę?
Mam wiele myśli odnośnie przyszłości, ale dopóki nie nabiorą one konkretniejszych kształtów, nie chce o tym mówić. Materiał własny w wersji roboczej już mam. Nagrywałem też materiał teatralny na płytę Hitów Buffo, ale czy i kiedy ta płyta zostanie wydana, zależy od Dyrekcji Buffo.

Masz jakieś pasje, hobby oprócz muzyki? Gdyby nie muzyka to, co innego chciałbyś robić w życiu?
Bardzo lubię podróżować, czytać książki i uczyć się obcych języków. Jeśli bym nie śpiewał, może bym skończył kurs przewodnika po Warszawie. To miasto od zawsze mnie fascynowało i chciałbym głębiej zanurzyć się w jego historię i mieć możliwość dzielić się tą pasją z innymi.

Jakich rad udzieliłbyś wszystkim osobom, które marzą o śpiewaniu?
Jeśli marzycie o śpiewaniu, to nie ma nic, co by Was mogło zatrzymać! Idźcie naprzeciw swoim pasjom. Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni. To jest moja dewiza i mam nadzieję, że proza życia nie zrzuci mnie z tej z lekka idealistycznej ścieżki...


Bardzo dziękuję Jurkowi za poświęcony czas i udzielenie wywiadu. Życzę wielu sukcesów!




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

niedziela, 25 listopada 2012

260. Ola Socha - wywiad [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Był przeprowadzony ponad 3 lata temu... W sumie znalazłam go dziś przez przypadek i nie wiem jakim cudem nie został wtedy opublikowany.
Publikuję go dziś jako mój powrót do przeprowadzania wywiadów. Już wkrótce kolejne, nowe z różnymi ciekawymi osobami... :)

Patrycja Guzek: Jakim byłaś dzieckiem?
Ola Socha: Podobno byłam niegrzeczna i cały czas rozrabiałam:)

Kim wtedy chciałaś zostać w przyszłości?
Policjantką, lekarzem, tancerką.

Dlaczego wybrałaś właśnie szermierkę?
Tradycje rodzinne. Moja mama trenowała floret.

Jakich rad udzieliłabyś osobą, które w przyszłości chcą wybrać ten zawód?
To nie zawód, to raczej fantastyczna przygoda, która się kiedyś skończy:(

Gdybyś nie była sportowcem to w jakim zawodzie chciałabyś się sprawdzić?
Nie mam pojęcia, bo odkąd pamiętam zawsze nim byłam.

Czy aktualnie reprezentujesz jakiś ośrodek sportowy ?
Tak, Klub Azs-Awf Warszawa

Które lata były najlepszymi w Twojej karierze?
2003,2004,2008

Możesz pochwalić się swoim największymi osiągnięciami sportowymi(lub ich częścią)?
Byłam na IO Ateny 2004(11m), Pekin 2008(6m), MS (3m) 2003, ME (1m) 2004 i 2008, PS (1m) Welkenrad 2005, Las Vegas 2005, Budapeszt 2008.

Masz jakieś pasje, hobby poza szermierką?
Motocykle (sportowe), samochody (szybkie), podróże, języki obce, zwierzaki (przede wszystkim koty)

Jesteś w stanie wymienić jakieś Twoje 3 główne cechy charakteru?
Ambitna, uparta, wrażliwa.

Jakie wartości moralne cenisz sobie w życiu najbardziej?
Bezinteresowną pomoc

Masz jakieś specjalne plany na przyszłość?
Być dobrą matką

Czego mogę Ci życzyć?
Zdrowia, bo sport to zdrowie…. ale stracone:)

Co sądzisz o mojej stronie www.patrycjaa.ubf.pl? Czy możesz pozdrowić czytelników?
Jest inna niż wszystkie: zielono czyli zdrowo:), jest taka naturalna i każdy znajdzie cos dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników Twojej strony www.patrycjaa.ubf.pl

Dziękuję za rozmowę!
Patrycja Guzek





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=63

sobota, 24 listopada 2012

259. Piotrusiowe serduszko musi bić... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Chciałabym Was zachęcić do pomocy małemu Piotrusiowi. O jego historii dowiedziałam się podczas zbiórki pieniądzy na jego operację w mojej szkole.
Wszelkie informacje na Jego temat możecie znaleźć na jego blogu: www.piotrusioweserduszko.blogspot.com Serdecznie zapraszam!

Prezentuję Wam również krótki filmik o Piotrusiu:

POLECAM! :)) Razem możemy naprawdę wiele zdziałać. Niech jak najwięcej osób się o Nim dowie! :))





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=273

258. Aby życie... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=272

257. Muzyczna Strefa [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Stosunkowo niedawno, bo jakiś miesiąc temu, udało mi się nawiązać współpracę z portalem Muzyczna Strefa! :) Jest to portal w pełni poświęcony MUZYCE. Bardzo się cieszę, że mogę pisać dla tak cenionego serwisu. Jest to dla mnie podwójna radość ze względu na moje zamiłowanie do wszystkiego, co jest związane w jakikolwiek sposób z muzyką.



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=271

piątek, 23 listopada 2012

256. Są tacy, którzy... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=270

czwartek, 22 listopada 2012

255. Wspomnienie św. Cecylii :) [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]


Dziś obchodzone jest wspomnienie św. Cecylii, patronki chórzystów, lutników, muzyków, organistów, zespołów wokalno-muzycznych.
Biorąc pod uwagę fakt mojej muzycznej obsesji, postanowiłam troche przybliżyć Wam tą postać.
Oto najwazniejsze informacje, które znalazłam na wikipedii:

Święta Cecylia, Cecylia z Rzymu, ros. Cecylia Rzymska, Кикилия Римская (zm. ok. 230–231) – dziewica i męczennica chrześcijańska, święta Kościoła katolickiego i prawosławnego.
Zasadniczym dokumentem o życiu Cecylii jest pochodzący z V wieku opis jej męczeńskiej śmierci.
Cecylia urodziła się na początku III wieku. Jako chrześcijanka złożyła ślub czystości i pomimo, że zmuszono ją do małżeństwa z ówczesnym poganinem Walerianem, nie tylko nie złamała ślubu, lecz jeszcze nawróciła swego męża i jego brata, Tyburcjusza. Wszyscy troje ponieśli śmierć męczeńską przez ścięcie. Ich śmierć jest datowana na okres panowania Aleksandra Sewera.
Ciało Cecylii odnaleziono, w nienaruszonym stanie, w 822 roku w katakumbach św. Kaliksta i przeniesiono je do Bazyliki NMP na Zatybrzu, wybudowanej już w IV wieku na miejscu domu świętej.

ZŁOTA LEGENDA
Jakub de Voragine w Złotej legendzie opisuje historię nawrócenia męża Cecylii – św. Waleriana.
Podczas nocy poślubnej święta wyznała mu, że towarzyszy jej anioł, który strzeże czystości jej ciała. Ujrzenie go przez Waleriana jest możliwe tylko wtedy, jeśli przyjmie on chrzest i "oczyści się". Waleriana ochrzcił papież św. Urban. Po powrocie do Cecylii, Walerian znalazł ją w towarzystwie anioła trzymającego dwa wieńce z róż i lilii. Po wręczeniu wieńców Cecylii i Walerianowi anioł powiedział: "Te wieńce przez zachowanie czystości zachowajcie nietknięte, bom je wam od Boga przyniósł". Wieńce te miały być niewidoczne dla osób nieczystych.


Pozdrawiam! :) Pat.











POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=269

sobota, 17 listopada 2012

254. Dzisiaj jest... [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=268

czwartek, 15 listopada 2012

253. "Jak można tak zaniedbać szkolne pianino?" [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Witajcie! :)
No właśnie... jak można tak zaniedbac szkolne pianino?... To pytanie sobie zadawałam z koleżanka podczas zastępstwa na ostatniej lekcji, na której było "aż" 6osób. Nie dość, że rozstrojone to jeszcze do tego klawisze "bez dźwięku". Serce pęka... No, ale przynajmniej pedały w pełni działały - aż dziwne! :P
Dziś w szkole mielismy również okazję zobaczyc film pt."Chłopiec w pasiastej piżamie". Polecam, choć to film nie na moje nerwy... Ale warto zobaczyć.
Przyszły tydzien zapowiada się masakrycznie - m.in. próbne matury. Ale bądźmy dobrej myśli... :)
Pozdrawiam!


PS. Jako główny obrazek prezentuję czerwcową inwencję twórczą :)





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=267

środa, 14 listopada 2012

252. "Moja mama pije" - nowela Veronique Wolf [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Na prośbę Beaty Andrzejczuk chciałabym Wam polecić e-booka "Moja mama pije", jest to nowela autorstwa Veronique Wolf. Książka jest przeznaczona dla starszej młodzieży i dorosłych.
"To, dla mnie bardzo ważna sprawa, by dzieciaki nie wstydziły się za rodziców, by dały radę się realizować i normalnie żyć, a o tym jest ten e-book. Staram się dużo robić dla innych."-Beata Andrzejczuk
http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SNTEx/moja-mama-pije.html?title=Moja+mama+pije

POLECAM!
Część pieniędzy ze sprzedaży książki zostanie przekazana na fundację Ewy Błaszczyk "Akogo?" czyli dla dzieciaków w śpiączce i z ciężkimi schorzeniami neurologicznymi.

Dramatyczny opis alkoholizmu matki, widziany oczami dorastającej córki. Dziewczynka, uczennica podstawówki, nie rozumie istoty choroby alkoholowej. Miota się między miłością a nienawiścią do własnej matki. Nie potrafi poradzić sobie z emocjami. Dzięki ojcu i wsparciu przyjaciół dojrzewa jednak do tego, by spojrzeć swoim demonom w twarz, uporać się ze wstydem i poczuciem winy. Siła utworu polega na przeniesieniu punktu ciężkości narracji z osoby uzależnionej na osoby współuzależnione, które cierpią nie mniej niż sam chory. Autorka porusza także kwestię polskich stereotypów, choćby sztandarowego przekonania, że pijącego mężczyznę można zrozumieć, ale kobieta-pijaczka to wstyd, skandal i obraz boska. A choroba nie wybiera, może dopaść każdego - bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, zawód, stan posiadania. Ciebie również...










POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=266

wtorek, 13 listopada 2012

251. Sutra - Sistars [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

"Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia."
Mark Twain






POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=265

poniedziałek, 12 listopada 2012

250. Czysta prawda - przypomnienie :) [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

iedyś już tutaj to publikowałam, ale sądzę, iż ta historia jest na tyle ciekawa, że warto ją przypomnieć tym, co już czytali i pokazywać tym, któzy jeszcze nie mieli okazji :)
Miłego czytania! Patrycja



Przeczytaj to bez względu na to czy jesteś w związku czy nie, mężatką, zamężny…

„Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca."

Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

Podziel się tym jeśli uważasz, że warto.

Czas płynie nam wszystkim. Niektórym po prostu szybciej.




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=264

sobota, 10 listopada 2012

249. Z cyklu "Uzależnienia zagrożeniem rodziny": Uzależnienie papierosów i leków [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

To już ostatni artykułów z całego cyklu. Jest on poświęcony uzależnieniu od papierosów i uzależnieniu od leków. W poprzednich artykułach były poruszone tematy związane z alkoholizmem, narkomanią oraz uzależnieniami od telewizora, komputera i Internetu.

NIKOTYNIZM I LEKOMANIA


Współczesny człowiek coraz częściej od czegoś się uzależnia. Obecnie już nie tylko alkoholizm i narkomania stanowią poważne zagrożenie dla rodziny.
Coraz częściej ludzie uzależniają się m.in. od nikotyny, leków, ciała czy pieniędzy. Niestety te uzależnienia są często bagatelizowane i nie zwraca się uwagi na ich wagę.

NIKOTYNIZM
"Nikotynizm jest zjawiskiem, które polega na regularnym zażywaniu tytoniu, w skład którego wchodzi nikotyna – silna trucizna oraz szereg innych substancji, które wykazują negatywny wpływ na nasz organizm. Niektóre źródła podają, że nikotynizm skutkuje bardzo niekorzystnymi objawami – zarówno indywidualnymi, jak i społecznymi. Niektórzy naukowcy są zdania, że nikotynizm swoimi negatywnymi skutkami przewyższa nawet alkoholizm."

Obecne statystyki wskazują, że aż 75% piętnastolatków sięga po papierosy!(a aż 20% jedenastolatków). Co roku z powodu tego uzależnienia umiera ponad 4miliony osób. Około 10 milionów palaczy rocznie wypada ponad 80miliardów papierosów. Szacuje się, że nikotyna jest powodem 25% zgonów. Te statystyki są przerażające.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że jeden papieros zawiera ponad 100substancji toksycznych. Zawierają wiele substancji smolistych, a podczas palenia uwalniają kilkanaście gazów (w tym tlenek węgla-czad).
Nikotyna jest substancją silnie uzależniającą - zarówno psychicznie jak i fizycznie.
Uzależnienie psychiczne przejawia się koniecznością zapalenia papierosa po to, aby móc osiągnąć uczucie zadowolenia, przyjemności.
Uzależnienie fizyczne objawia się w obniżonej wrażliwości organizmu na skutki działania nikotyny, co powoduje korzystanie z coraz większych dawek nikotyny. Wiążą się z tym nastepujące objawy: głód nikotynowy, brak koncentracji, drażliwość, senność, depresja, niepokój, agresja itp.

Choroby, które są skutkiem palenia papierosów najczęściej są związane z układem krwionośnym, pokarmowym i nerwowym. Nikotyna nie powoduje natychmiastowego pojawienia się chorób.

Bierne palenie szkodzi tak samo jak palenie papierosów. W związku z tym palacz wyrządza krzywdę nie tylko sobie, ale również tym, którzy wówczas z nim przebywają. Jeśli dzieci doświadczają palenia papierosów przez rodziców, przyczynia się to do pojawienia się podobnych nałogów u nich. Szczególne niebezpieczeństwo stwarza swojemu dziecku matka, która jest dopiero w ciąży. Może to doprowadzić do zaburzenia rozwoju i innych trwałych uszkodzeń.

Jak rzucić palenie?
Jest to odwieczny problem uzależnionych, bowiem łatwo się uzależnić, ale bardzo trudno wyjść z nałogu. Na samym początku jest najważniejsza silna motywacja, jest ona niemal fundamentem całego procesu pozbycia się uzależnienia. Najlepszym sposobem jest wybranie się na odpowiednią terapię. Warto również zwrócić uwagę na to w jakich sytuacjach najczęściej sięga się po papierosy i próbować w miarę możliwości unikać takich sytuacji. Rzucaniu palenia sprzyja:
- unikać miejsc, w których dozwolone jest palenie;
- pić duże ilości wody (niegazowanej) i soków owocowych;
- unikać picia alkoholu, który utrudnia kontrolowanie zachowań i często towarzyszył paleniu;
- starać się nie przebywać w miejscach, w które najczęściej wiązały się z paleniem;
- starać się ograniczyć te czynności, które dotychczas wiązały się najczęściej z paleniem;
- starać się wykonywać ćwiczenia fizyczne, uprawiać sport;
- poszukać osób, które już od lat nie palą i zapytać jak sobie radziły w początkowym okresie niepalenia i jak sobie radzą obecnie.

Warto pamiętać, że nikotynizm wiąże się z osłabieniem siły własnej woli, co utrudnia wyjście z nałogu.


LEKOMANIA
Kolejnym groźnym uzależnieniem jest lekomania, która jest silnym uzależnieniem chemicznym. Jest to zjawisko wiążące się z naużywaniem leków i innych medykamentów. Uzależnienie to dotyka różne osoby, bez względu na wiek, status społeczny i materialny.
Lekoman za wszelką cenę stara się zdobywać leki. Często oszukuje lekarza poprzez stymulowanie różnych chorób bądź wyolbrzmianie objawów. Udają się równiez do wielu lekarzy, prosząc o recepty na dane leki.

Główną przyczyną lekomanii często jest nieumiejętność radzenia sobie z rzeczywistością. Osoby takie zażywają leki, aby poprawić sobie nastrój i samopoczucie. Do innych czynników sprzyjających rozwojowi zależności lekowej należą:
- pojawienie się na rynku nowych, tanich i stosunkowo ławo dostępnych środków psychotropowych
- problemy rodzinne, np. brak odpowiednich autorytetów, wzorców właściwych zachowań w momencie pojawienia się trudności życiowych, okres wychowania i dzieciństwo pozbawione poczucia, że jest się kochanym i akceptowanym
- szybkie tempo życia, wysokie wymagania, konieczność godzenia życia prywatnego i zawodowego, stres, frustracja, potrzeba ucieczki od codziennych problemów
- moda na samodzielne leczenie się, brak czasu na konsultacje z lekarzem
- zmiana opinii publicznej, wzrost tolerancji i spadek czujności w odniesieniu do częstego zażywania leków
- rozwój czarnego rynku leków, będących okazją łatwego zarobku dla grup przestępczych z jednej strony, a tańszą i łatwiej dostępną alternatywą legalnych preparatów dla ich użytkowników
- niska samoocena i chęć podniesienia swej wartości
- chęć zwiększenia swojej wydolności psychofizycznej

Lekomania powoduje wiele negatywnych konsekwencji. Do głównych należy zatruwanie organizmu substancjami, które w tym przypadku nie mają działania leczniczego oraz prowadzi do uzależnienia od substancji chemicznych. Pozostałe skutki lekomanii to między innymi :
- zmiana nastroju wywołana zażywaniem leku,
- wzrost tolerancji na lek (coraz większe dawki dla osiągnięcia tego samego efektu),
- halucynacje,
- zaburzenia umysłowe,
- uszkodzenia ciała,
- uodpornienie na innego rodzaju leki przyjmowane doraźnie lub na choroby przewlekłe.

Aby zapobiegać lekomanii nalezy stosować kilka zasad. Trzeba mieć świadomość, że niewielki ból fizyczny czy niepokój powinny nas mobilizować do działania. Sięganie w takich sytuacjach po leki sprawia, iż walczy się z przejawami, a nie skutkami. W takiej sytuacji trudności będą tylko narastać, a my będziemy pogłębiać uzależnienie poprzez branie coraz silniejszych leków. Środków przeciwbólowych nie można traktować jako leków na wszystkie choroby, mają one nam pomagać tylko wtedy, gdy ból jest wyjątkowo silny.

Pamiętajmy! Skuteczne zapobieganie uzależnieniom polega na kształtowaniu właściwej i dojrzałej hierarchii wartości oraz rozwijaniu swoich pasji i zainteresowań. Najlepszą ochroną ludzkiej wolności jest Miłość i odpowiedzialność.

Patrycja Guzek

---
Chciałabym bardzo podziękować wszystkim Czytelnikom za zainteresowanie cyklem artykułów o uzależnieniach jako zagrożeniach rodziny. Bardzo się cieszę, iż zyskał on taką popularność. Mam nadzieję, iż wkrótce będę mogła Państwu zaoferować kolejny cykl artykułów mojego autorstwa, którego tematyka spełni Państwa oczekiwania - jeśli mają Państwo jakieś konkretne propozycje, proszę się ze mną skontaktować.
Korzystając z okazji zachecam do czytania artykułów w ramach cyklu Lustro, którego autorką jest Anna Natalia Kmieć.
Pozdrawiam, Patrycja Guzek



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=262

piątek, 9 listopada 2012

248. Z cyklu "Uzależnienia zagrożeniem rodziny": Uzależnienie od telewizji, komputera i Internetu [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Uzależnienie od telewizji, komputera i Internetu

Coraz częściej możemy się spotkać z uzależnieniem od telewizji, komputera czy też od Internetu. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy ze swojego uzależnienia, szczególnie w przypadku dzieci. Często rodzice nie widzą niczego niepokojącego w tym, że ich dziecko przesiaduje godzinami przed ekranem telewizora bądź komputera.

Czym jest telemania?
Jest to nałogowe oglądanie telewizji. Już cztery godziny dziennie spędzone przed telewizorem są , które alarmuje nas o telemanii. Tymczasem w Polsce człowiek przeciętnie spędza średnio 4,5 godziny dziennie przed telewizorem. W tym aż 20% osób powyżej 8 godzin.

Skutki nadmiernego oglądania telewizji:
-ogranicza wyobraźnię
-zabiera czas, który powinno się poświęcić na coś innego
-ogranicza rozwój osobowości
-powoduje zanik więzi rodzinnych
-szkodzi zdrowiu
-utrudnia rozwój intelektualny
-niszczy wrażliwość moralną
-zaśmieca psychikę toksycznymi treściami i obrazami
-prezentuje fałszywy obraz świata

Jeszcze bardziej niebezpiecznym uzależnieniem jest uzależnienie od komputera, gier komputerowych i Internetu. W mniejszym stopniu problem dotyczy osób, które korzystają z komputera w konkretnych celach takich jak praca, rozwój swoich zainteresowań np. dziennikarstwo.

Główne przyczyny uzależnienia:
-brak poczucia własnej wartości
-nieumiejętność nawiązywania kontaktów
-nieśmiałość
-potrzeba oderwania się od rzeczywistości

Objawy uzależnienia od komputera i Internetu:
-kłamstwa na temat czasu spędzonego przed komputerem/w internecie
-problemy w innych dziedzinach życia związane z używaniem komputera/internetu
-potrzeba wydłużania czasu spędzonego przed komputerem
-używanie komputera/internetu, aby uciec od uczuć
-doświadczanie niepokoju, bezsenności, rozdrażnienia, zmian nastroju, lub depresji gdy niemożliwe jest użycie komputera/internetu
-stałe kupowaniem nowych programów, akcesoriów, dodatków komputerowych
-finansowe problemy spowodowane korzystaniem z komputera/internetu
-kupowanie wielu czasopism komputerowych

Skutki uzależnienia od komputera i Internetu są identyczne jak w przypadku telewizji. Następuje stopniowy zanik więzi rodzinnych, szkodzi zdrowiu, powoduje zmęczenie, brak aktywności fizycznej, zamknięcie na świat, utrudnia rozwój intelektualny i rozwój osobowości, zaniedbywanie obowiązków.

W jaki sposób uchronić dzieci przed tego typu uzależnieniami?
-dać odpowiedni przykład
-często rozmawiać z dzieci
-pomagać w realizacji ich zainteresowań
-zapewniać innego typu rozrywki

Jaki wpływ na dzieci ma korzystanie z gier?
Coraz modniejsze wśród dzieci są gry komputerowe. Często pojawiają się w nich elementy agresji, przemocy, zachowania, które odchodzą od świata rzeczywistego. Powodują one zaburzenie systemu moralnej oceny i kontaktu z rzeczywistością. Przeszkadzają w odpowiednim rozwoju intelektualnym oraz rozwoju osobowości dziecka, a nawet w wielu przypadkach powodują chorobę nerwową.

Pamiętajmy: łatwiej jest zapobiegać uzależnieniom niż później się z nich leczyć. Rodzice powinni nie zapominać o zapewnieniu dzieciom odpowiednich warunków do rozwoju ich zainteresowań i sposobu spędzania czasu wolnego. Tylko wtedy prawdopodobieństwo uzależnienia będzie o wiele mniejsze.

Patrycja Guzek





POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=261

środa, 7 listopada 2012

247. Z cyklu "Uzależnienia zagrożeniem rodziny": Narkomania [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Poprzedni artykuł był poświęcony chorobie alkoholowej, dziś omówię narkomanię, która jest równie niebezpieczna o ile nawet nie bardziej niż alkoholizm.


Narkotyki, podobnie jak alkohol, są to substancje chemicznie, od których bardzo łatwo się uzależnić. Również proponują złudne szczęście, poprawiają chwilowo nastrój, powodują chwilowe zapomnienie o trudnościach i problemach. Zniekształcają świadomość i wszelkie przeżycia emocjonalne.

Istotną różnicą między alkoholem i narkotykami jest to, że od narkotyków uzależnia się praktycznie już przy pierwszym kontakcie z nimi. Najczęściej trudno jest później nie sięgnąć po kolejną dawkę. Osoby sięgające po narkotyki często tłumaczą się, że robią to tylko jednorazowo z ciekawości, że narkotyk, który zażyli był niegroźny. Są również tacy, którzy twierdzą, że jeśli sięgną po narkotyki raz na jakiś czas to nie są narkomanami.

NARKOMANIA PROWADZI DO ŚMIERCI! Najczęściej narkomonii żyją od kilku do kilkunastu lat od pierwszego kontaktu z tą substancją. Uzależniony powinien jak najszybciej podjąć terapię i przestać zażywać narkotyki, w innym przypadku prędzej czy później doprowadzi to do śmierci. Terapia jest długotrwała, zwykle trwa około rok bądź dwa, a czasami nawet kilka lat.
Sięganie po narkotyki wiąże się z wieloma konsekwencjami m.in. problemami rodzinnymi, przestępczością, chorobą AIDS.
Tylko kilku procentom narkomanów udaje się wyjść z uzależeniania. Podobnie jak w przypadku choroby alkoholowej, narkomani potrzebują wsparcia rodziny, które się przejawi w stanowczości i prawdziwej miłości, a nie litości.

Mity o narkomanii
Do najgroźniejszych przekonań na temat narkotyków, które usypiają czujność, należą:
-po jednym się nie uzależni – „jeden nie zaszkodzi”
-pomagają w nauce
-rozwiązują problemy
-są sposobem na dobrą zabawę
-w każdej chwili można przestać brać
-inni mogli spróbować to i ja mogę
-pomagają przy odchudzaniu

Narkotyki, a nastolatkowie
Coraz częściej po narkotyki sięga młodzież. Coraz trudniej policji jest opanować handel narkotykami. Dorośli często wciągają w to osoby nieletnie, aby łatwiej uciec od odpowiedzialności. Dilerzy sprzedają śmierć, dla nich to sposób na szybki i łatwy zarobek.
W jakim celu młodzież najczęściej styka się z narkotykami?
-jednorazowego eksperymentu
-dla odreagowania
-z ciekawości
-pod presją grupy, otoczenia
-dla mody
-dla podniesienia własnej wartości, samooceny

Rodzice, dzieci, a narkomania
Rodzice często powinni rozmawiać z dziećmi na temat narkotyków i ostrzegać ich o zagrożeniach z ich zażywania wynikających. Powinni także przestrzegać dzieci przed braniem np."cukierków" itp. od nieznajomych.
Rodzice powinni od razu reagowac, gdy tylko pojawią się jakieś niepokojące sygnały. Ich zadaniem jest wówczas kontrolowanie dzieci. Kontrola ta powinna obejmować m.in. ograniczenie kieszonkowego, sprawdzanie kieszeni, tornistrów, z jakimi osobami dziecko ma kontakt i trwać tak długo aż sprawa się wyjaśni.

Do podstawowych sygnałów, świadczących o zetknięciu się dziecka z jakimś narkotykiem należą:
-zapach na ubraniu, włosach
-typowo szkliste oczy
-zmiany w zachowaniu
-nagłe i nieuzasadnione niepowodzenia w nauce
-huśtawka nastrojów
-brak zainteresowania tym, co dotychczas dziecko zajmowało
-agresywne zachowania lub nagłe wybuchy paniki i lęku
-prośby o pieniądze, wykręty podczas określania celu wydatków, podkradanie ich.
-posiadanie substancji przypominających narkotyki-tabletki, pastylki, biały, brązowy lub kremowy proszek, zielone pokruszone liście
-specyficzne akcesoria- małe torebki foliowe, słomki, rurki, drewniane lub szklane fajki, opakowania po lekarstwach, fiolki.
Nie powinno się bagatelizować żadnych niepokojących synałów.

Nikt nie jest w stanie uchronić młodego pokolenia przed narkotykową pułapką, jednak dzięki zapobieganiu i informowaniu o konsekwacjach, można znacznie zmniejszyć odsetek narkomanów.
Najlepszą ochroną przed narkomanią jest wczesne informowanie dzieci o zagrożeniach, odpowiedzialne wychowanie we wszystkich sferach życia oraz tworzenie w rodzinie klimatu miłości i bezpieczeństwa.

Patrycja Guzek



POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=260