niedziela, 29 grudnia 2013

Mela Koteluk - Melodia Ulotna


sobota, 28 grudnia 2013

Nowy projekt - portal Dominiki


Kilka ostatnich dni spędziłam nad projektem nowej strony polskiego serwisu Dominiki Zamary.
Efekty można już oglądać: http://dominikazamara.blogspot.com
FanClub Dominiki w nadchodzącym roku będzie obchodził już 5 lat istnienia, więc postanowiłam nieco go ulepszyć :)

Świat bez miłości jest martwym światem...


"Świat bez miłości jest mar­twym światem i zaw­sze przychodzi godzi­na, kiedy człowiek zmęczo­ny błaga o twarz ja­kiejś is­to­ty i o ser­ce olśnione czułością."
Albert Camus

środa, 25 grudnia 2013

Wesołych świąt...

Z okazji tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia chciałabym wszystkim złożyć jak najlepsze życzenia. Oby by to dla Was wyjątkowy czas przepełniony ciepłem rodzinnym i miłością.
Życzę Wam również odpoczynku i bożonarodzeniowej refleksji.
Wesołych świąt!

środa, 18 grudnia 2013

Dominika Zamara: Najważniejszy jest efekt artystyczny [wywiad]


Efekt artystyczny jest najważniejszy 
wywiad z Dominiką Zamarą

W październiku otrzymałaś Międzynarodową nagrodę "Padre Pio da Pietrelcina" za osiągnięcia artystyczne. Jest to dla Ciebie istotne wyróżnienie?
Czuję się bardzo szczęśliwa i niezwykle wyróżniona, gdyż otrzymałam w tym roku aż dwie nagrody: Złota Sowę w kategorii Muzyka w Wiedniu i Międzynarodowa nagrodę Padre Pio za osiągnięcia wokalne. Jest to nagroda przyznawana we Włoszech za wybitne osiągnięcia artystyczne oraz działalność kulturalną.

Jak wyglądała uroczystość wręczenia Ci tej nagrody? Miałaś możliwość wykonania jakiejś arii?
W przepięknym Teatrze blisko Neapolu odbyło się wręczenie nagród Padre Pio. Przybyli wybitni artyści włoscy, prezenterzy telewizyjni, kardynałowie z Watykanu, politycy. Gala wręczenia nagród transmitowana była przez włoską telewizję publiczną.
Wykonałam Ave Maria Bacha-Gounoda przy akompaniamencie fortepianu.

Podczas Tournee w USA spotkałaś się Kevinem Spacey'em, w jakich okolicznościach doszło do Waszego spotkania?
We wrześniu tego roku zaśpiewałam jako solistka w Lincoln Center przy Metropolitan Opera w Nowym Yorku z Międzynarodową Orkiestrą Symfoniczna liczącą aż 130 instrumentów. Prezenterem koncertu był słynny aktor Kevin Spacey. Wybitny artysta oraz przemiła osoba. Po moim koncercie podszedł do mnie i pogratulował mi osobiście mojego głosu i interpretacji. Od tej pory jesteśmy w kontakcie. Być może w przyszłości stworzymy wspólny projekt artystyczny.

W Ameryce współpracowałaś z orkiestrą symfoniczną "World Peace Orchestra", jak wspominasz Wasze koncerty?
To była wspaniała współpraca, niezwykły profesjonalizm. Genialna organizacja i wielkie emocje.
Po raz pierwszy zaśpiewałam z tak ogromną orkiestrą symfoniczną. We Włoszech śpiewam z 30 lub co najwyżej 60 osobową orkiestrą symfoniczną.To była bardzo intensywna praca z ogromną satysfakcją.

22 i 24 listopada wcieliłaś się w rolę Serpiny w Operze "La Serva Padrona", jak wyglądały przygotowania do tej sztuki?
Uwielbiam muzykę Pergolesiego, a w szczególności rolę Serpiny, która jest bardzo wdzięczna i wymaga ogromnego kunsztu aktorskiego ponieważ jest to postać komiczna. Dużo łatwiej jest wzruszyć publiczność niż rozbawić. W roli Uberta towarzyszył mi wybitny włoski bas Alessandro Colombo.
Kolejne spektakle już w przyszłym roku między innymi w przepięknym barokowym Teatrze w Feltre.

3 stycznia 2014 (Teatro Verdi w Padwie) zaśpiewasz główną rolę w Operze „La Serva di Padova”. O czym jest ta opera?
La Serva di Padova to książka napisana w formie greckiej tragedii przez Vincenzo Faggiano. Marco Fedalto napisał muzykę, niełatwą,pełną dysonansów, ale niezwykle fascynującą.
Jest to historyczno-oniryczna opera, opowiada o rodzinie arystokratycznej Carraresi i podupadłej hrabinie, w której postać się wcielam.
Bardzo interesujący jest fakt, że akcja opery w pierwszym akcie rozgrywa się w czasach współczesnych natomiast w drugim akcie w moich snach oraz wizjach wracam do czasów średniowiecza. To niezwykle fascynujące przemieszczanie się w czasie.

Jest to pierwsza Twoja główna rola w operze w Twojej karierze?
Wykonuje tylko główne role od samego początku mojej kariery. Zadebiutowałam w Cyganerii Pucciniego w roli Mimi, potem w Traviacie w roli Violetty, Toski w operze Tosca, Tabarro w roli Giorgietti, Serva Padrona w Roli Serpiny,w światowej premierze opery Coronaro Il Tramonto w roli Dori i wielu innych.
Praca solisty jest bardzo ciężka i wymaga ogromnej pracy technicznej oraz interpretacyjnej, ale satysfakcja jest ogromna.

Jak współpracuje Ci się z pozostałymi muzykami występującymi w tej sztuce?
Jest to monumentalna forma. Ogromna ilość artystów pracuje nad operą, śpiewacy soliści, instrumentaliści, chórzyści, aktorzy, tancerze, statyści. Mamy bardzo dużo prób i pragniemy osiągnąć jak najwyższy poziom artystyczny, dlatego czasem niestety odbywa się wszystko w bardzo stresującej atmosferze. Ale najważniejszy jest efekt artystyczny.

Obecnie pracujesz nad kolejną swoją płytą, utwory jakich kompozytorów się na niej znajdą?
Zdradzę tylko, iż oprócz operowych arii Mozarta znajdzie się mój duet z wybitnym gitarzystą klasycznym z Nowego Yorku Stanleyem Alexandrowiczem, z którym w tym roku mieliśmy aż dwa tournee po USA.
A także 3 utwory zupełnie nowe napisane specjalnie dla mnie i nagrane przez orkiestrę, która pracuje również z Boccellim oraz Stingiem.

W jakim języku/językach będą wykonywane utwory?
Szczególnie w języku włoskim, ale znajdzie się również dla Was niespodzianka....

Pierwsza płyta "Dreams", druga "Life", czy jest już pomysł na tytuł trzeciej płyty?
Tak. Nie mogę jednak zdradzić idei moich producentów. Powiem tylko, iż tematyka będzie magiczna i miłosna.

Kiedy możemy się spodziewać premiery?
W przyszłym roku, najprawdopodobniej w marcu.

Czy już wiadomo gdzie będzie można zakupić płytę?
Płytę będzie można zakupić we Włoszech, w sklepach internetowych oraz iTune,Amazon ect.


piątek, 13 grudnia 2013

Miłość to...

Miłość to wierność, uczucie, bliskość, zaufanie, zrozumienie, akceptacja. Szukaj więc miłości a nie ideału. Ideały nie istnieją, ale istnieje miłość.

sobota, 7 grudnia 2013

Sposób na dobry dzień...? :)


Jakaś recepta na dobry dzień? A jednak to prawda, że grunt to dobre nastawienie i...uśmiech. Tak naprawdę mamy bardzo duży wpływ na to jaki będzie nasz dzień i jak będą nas spostrzegać ludzie. Niby proste, ale nie do końca. Ważna jest również umiejętność przyjmowania porażek (długo mi to zajęło zanim zrozumiałam) i próba patrzenia na nie z pozytywnej strony, traktowania ich jako motywację do dalszego działania, a nie powód do załamania.
Ale wracając do uśmiechu :)... Uśmiech ma niesamowicie dużą siłę. [Może dlatego tak często lubię się uśmiechać :)] Uśmiechając się mamy okazję dostrzec wiele ciekawych osób, nawiązać nowe znajomości, spojrzeć na świat w pozytywnych barwach. Dobry sposób na każdy smutek :) Sprawdzone!

Nie ma jednej uniwersalnej recepty na dobry dzień, ale już wiesz bez czego się nie obejdzie.
Pamiętaj! Nie ma rzeczy niemożliwych! :) Nie warto też odkładać wszystkiego na "jutro". To od głównie od Ciebie zależy jaki będzie Twój dzień. Spełniaj swoje marzenia i uczyń już ten dzień dobrym. Stwórz własną receptę na dobry dzień. Tu i teraz - to jest ta chwila :)

I mała niespodzianka... O swoich przepisach na dobry dzień opowiedziały mi: Agnieszka Wielgosz, Kasia Dereń i Ilona Adamska. Zapraszam :)
 
Przede wszystkim słońce, które Cię budzi, dobra kawa, czas na śniadanie z Ukochanym, nie musi a nawet nie powinien to być dzień wolny, może być pełen zajęć, lubię mieć dzień wypełniony po brzegi, ale rano potrzebuję mieć wystarczająco dużo czasu, żeby bez pośpiechu się wyszykować, nawet gdybym miała wstać wcześniej. Generalnie jaki poranek taki cały dzień. Wieczorem lubię odreagować zmęczenie po pracowitym dniu w kąpieli z pianką, lampką czerwonego wina i dobrym filmem. 
Agnieszka Wielgosz
 
 
Moja recepta na dobry dzień: pyszne śniadanie z ukochaną osobą zwieńczone kawą:) potem ćwiczenia dla pobudzenia ciała i umysłu, dobra energetyczna muzyka - polecam np. płytę Laury Mvuli. Taki poranek to super początek i podstawa do spędzenia pozytywnego i aktywnego dnia!
Kasia Dereń
 
 
UDANY DZIEŃ - spędzony z przyjaciółmi lub pracownikami, których się lubi, ceni i szanuje. Z którymi zawsze jest wesoło i można być sobą. Gdy robi się to, co się kocha. Łączy przyjemne z pożytecznym. To dzień spędzony na ciekawych rozmowach, interesujących dyskusjach. To także dzień, gdy odkrywam jakieś nowe miejsca, nowe smaki. Moja praca bowiem to częste spotkania z ludźmi, więc często umawiamy się w restauracjach, pubach, barach. Kocham odkrywać takie miejsca, delektować się nowymi potrawami.
Ilona Adamska  

czwartek, 5 grudnia 2013

"Zanim odejdziesz" - Red Lips


poniedziałek, 2 grudnia 2013

Każdy człowiek, który przychodzi na świat...


"Każdy człowiek, który przychodzi na świat, przez całe swoje życie poszukuje ciepła i miłości. Szuka ludzi, którzy by go pokochali... "
Phil Bosmans

niedziela, 1 grudnia 2013

"Kiedy nie ma miłości" - Marysia Sadowska & Mateusz Ziółko


To, że się uśmiecham...

niedziela, 24 listopada 2013

Budujmy razem - koncert charytatywny

Chciałam serdecznie zaprosić Was na koncert charytatywny "Budujmy Razem" zorganizowany przez Centrum UskrzydlijDzieciaki.pl (www.centrumuskrzydlijdzieciaki.pl), który odbędzie się już 3 grudnia o godzinie 18.00 w Chorzowski Centrum Kultury przy ulicy Sienkiewicza 3 w Chorzowie. Bilety-cegiełki są dostępne w cenie 10zł (balkon) i 15zł (parter). Można je nabyć u Kariny Jonik.
Więcej informacji udziela urszula@chck.pl
Polecam gorąco i zachęcam wszystkich, którzy mogą do wzięcia udziału w koncercie :)

Noc ambitnego studenta

Pozytywny akcent na początek...

Wzięło mnie chyba na ambicję. Kuchnia, kawa, laptop, tysiące książek wokół i zeszytów. Doszłam do wniosku, że czas się wziąć konkretnie do nauki.
Tragedii nie ma... Aczkolwiek jest fatalnie :P Nauka idzie mi o stokroć wolniej niż powinna, a wszystkie moje plany nauki zostały już dawno zrujnowane (nawet nie ma sensu tworzyć nowych [choć zapewne i tak to zrobię]).
Powodem jakże wielkiej mej radości było zrobienie praktycznie bez problemu dwóch zadań z fizyki (biorąc pod uwagę fakt, że trudno cokolwiek z tej fizyki ogarnąć jest to prawdziwy cud i radość porównywalna do radości dziecka dostającego wymarzoną zabawkę). Aż mam wielkie chęci próbować zrozumieć kolejne zadania (grunt to motywacja, a dziś jakoś mi jej nie brakuje).
Dobra, koniec krótkiej przerwy. Czas brać się dalej za naukę.
Dobrej niedzieli Kochani! :*

środa, 20 listopada 2013

Chwila wytchnienia


Aż trudno mi samej w to uwierzyć, ale wreszcie doczekałam się wolnego wieczoru. Powoli już zaczęłam zapominać co to odpoczynek, siedzenie i robienie w danym momencie dokładnie tego na co ma się ochotę, a moje rozrywki powoli zaczęły się ograniczać jedynie do ciekawych przygód na
codziennej trasie Wodzisław Śląski - Gliwice - Wodzisław Śląski (pomimo wszystko kocham te dojazdy i nie jest to teraz ironia).

Autobus mój drugi dom [part 2] :P
Dziwnym trafem w tym tygodniu wszystko się układa po mojej myśli. Pomimo niewielkiej ilości snu ogarniam na standardowym poziomie, pomimo choroby wyrabiam jak zwykle 299%/300% normy, nawet na uczelni w miarę okej i co więcej zaliczyłam (i to całkiem dobrze) kolokwium z analizy matematycznej, choć po wyjściu z sali w zeszłym tygodniu byłam pewna, że czeka mnie poprawka i to konkretna.

Dobra książka, muzyka (a przyznam, że w ostatnich dniach ewidentnie dorwała mnie faza na stary dobry Varius Manx), ciepła herbatka i ten widok nieba z okna - idealne warunki do życiowej refleksji. Ahh to życie... Tak naprawdę jest zbyt krótkie. Odnoszę wrażenie (a właściwie to nie wrażenie - to już fakty), że tak wiele się u mnie zmienia, ale o tym przy innej okazji. Zresztą chyba najpierw ja sama sobie muszę dobrze wszystko poukładać. Ale oczywiście wszystko na plus :)
Tak z innej beczki: zastanawiam się nad zmianą wyglądu bloga, co o tym sądzicie? Właściwie nawet już wstępnie mam pewien pomysł. Jedyny problem to czas, a dokładniej jego brak, ale malutkimi kroczkami, powoli da się wszystko ogarnąć. Grunt to dobra organizacja czasu :)

Życzę Wam dobrej nocy i zabieram się za szybkie ogarnianie pokoju, bo jak tak dalej pójdzie to zaraz nic tutaj nie znajdę, ale cóż się dziwić jak wyjeżdża się rano kiedy jest ciemno, wraca się kiedy jest ciemno, ledwo co czasu starcza na jakiś sen.

Buziaki! :)


poniedziałek, 11 listopada 2013

Autobus - mój nowy dom.

Autobus moim domem czyli... student spędzający przeciętnie 5-6godzin dziennie na trasie dom-studia-dom.
fot. Weronika Oślizło

niedziela, 10 listopada 2013

Akcja charytatywna: Podpisz się

(oryginalny obraz po kliknięciu na miniaturę)

Jak co roku czas na kolejną świąteczną akcję charytatywną dla chorych dzieci :) To już 4 edycja.
W tym roku akcja polega na podpisaniu się pod życzeniami dla dzieci. Życzenia będą znajdować się na ręcznie wykonanych kartkach, indywidualnie dla każdego dziecka, które zostaną dostarczone dzieciom osobiście bądź za pośrednictwem poczty. Efekty akcji będzie mogli zobaczyć już w połowie grudnia w postaci fotogalerii.
Wszystkie informacje znajdują się na plakacie powyżej, a także na facebooku:
Pozdrawiam i zapraszam do udziału! :)

sobota, 9 listopada 2013

Marek Grechuta "Dni, których nie znamy"


Tyle było dni do utraty sił
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
Choć majątek prysł, on nie stoczył się
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?
Jak oddzielić nagle serce od rozumu?
Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?
Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?
Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele...

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

sobota, 2 listopada 2013

Miłość jest jak bańka mydlana...


Miłość jest jak bańka mydlana: gdy pęknie, drugi raz taka sama już nie powstanie - lecz nowa może być jeszcze piękniejsza.

"To nie ja" - Edyta Górniak



niedziela, 27 października 2013

Bo uśmiech jest moją siłą...:) [JESIENNIE...]

...Bo uśmiech jest moją siłą :)...


Beata Orbik: Muzyka wypełnia naprawdę dużą część mojego życia [WYWIAD]

"Muzyka wypełnia naprawdę dużą część mojego życia."
wywiad z Beatą Orbik


Jakim byłaś dzieckiem?
Hmm, o to trzeba byłoby spytać moich rodziców :)
Byłam raczej energiczna i wesoła. Jak to dziecko, bardzo lubiłam się bawić. Pochodzę ze wsi, więc lubiłam też kontakt ze zwierzętami, potrafiłam spędzać z nimi naprawdę dużo czasu, co nauczyło mnie też wrażliwości i empatii.

Muzyka towarzyszy Ci od dzieciństwa, wyobrażasz sobie życie bez niej?
Szczerze mówiąc, nie. Muzyka wypełnia naprawdę dużą część mojego życia. 

Czym jest dla Ciebie muzyka?
Jest sposobem na życie, bardzo ważną jego częścią. Potrafi poprawić humor, ale też pomaga mi się wyciszyć.

Gdyby nie muzyka to...
Świat byłby nudny i szary.

Pamiętasz swój pierwszy występ na scenie?
Tak. Miałam wtedy 5 lat i wystąpiłam na festynie szkolnym z moimi dwiema siostrami.
To zabawne, bo zaśpiewałyśmy piosenkę „Koronkowa lambada”, którą kiedyś wykonywała Maria Sadowska, a teraz jest moją trenerką w The Voice of Poland :)

Występy na scenie bywają jeszcze dla Ciebie stresujące?
Tak, czasem się stresuję. Uważam, że lekki stres może być nawet mobilizujący - pomaga w uwolnieniu emocji i wykrzesaniu z siebie większej energii. Oczywiście jeśli nie jest to stres paraliżujący. Najważniejsze to pozytywne nastawienie :)

Kto jest Twoim muzycznym idolem?
Ciężko jest mi wymienić jednego artystę. Jest wielu wykonawców, którzy mieli wpływ na ukształtowanie mojego stylu muzycznego. Wśród nich są m.in. Jill Scott, Ledisi, Kayah, zespół Poluzjanci czy Sistars.

W jakim repertuarze czujesz się najlepiej?
Najlepiej czuję się w repertuarze z pogranicza muzyki soul i funk.

Dwa lata temu założyłaś swój zespół Beata Orbik Band, skąd ten pomysł?
Od zawsze moim marzeniem było założenie swojego zespołu i praca nad własnym repertuarem.
Kiedy przeprowadziłam się do Warszawy i rozpoczęłam naukę w szkole muzycznej stało się to bardziej realne, bo poznałam wielu muzyków.

W jakim gatunku muzycznym się specjalizujecie?
Staramy się utrzymać nasze utwory w stylistyce soul i funk, ale nie unikamy też zapożyczeń z innych gatunków.

Piszesz teksty, komponujesz. Skąd czerpiesz inspirację?
Z życia. Często inspirują mnie też inni artyści.

Możesz pochwalić się swoim największymi sukcesami muzycznymi?
Myślę, że moim największym sukcesem do tej pory było dostanie się do programu The Voice of Poland.

Podczas przesłuchać w ciemno zaprezentowałaś utwór "Killing Me Softly", którym podbiłaś serca trenerów, jak wspominasz ten występ?
Występ wspominam bardzo dobrze. Choć muszę przyznać że przed wejściem na scenę trochę się stresowałam... Ten moment kiedy stoisz na scenie, widzisz fotele, widownię dookoła... i ta cisza... Czekasz na pierwszy akord piosenki... Tak, to stresujące. Ale w momencie kiedy zaczęłam śpiewać stres odpuścił :)
Nie spodziewałam się aż tak pozytywnego odbioru przez trenerów. To że obróciły się cztery fotele, to naprawdę duży komplement dla mnie.

Co Cię skłoniło do tego, aby wybrać Marię jako trenerkę? Jak układa się Wasza współpraca?
Marię bardzo sobie cenię jako artystkę. Zawsze imponowała mi jej twórczość, dbałość o detale w muzyce, profesjonalizm. Spośród trenerów The Voice of Poland jest mi chyba najbliższa, jeśli chodzi o stylistykę muzyczną.
Maria posiada naprawdę dużą wiedzę muzyczną i potrafi ją przekazać. Uważam że jest dobrą trenerką :)

Co sądzisz na temat programów tego typu? Uważasz, że są potrzebne?
Od zawsze lubiłam oglądać programy o tematyce wokalnej i marzyłam o tym żeby kiedyś wziąć udział w jednym z nich. Choć udział w programach tego typu kosztuje uczestników wiele stresów, to uważam że jest to świetna promocja dla tych, którzy kochają śpiewać, tworzą własną muzykę i chcą zaprezentować ją szerszej publiczności.

Czym lubisz się zajmować w wolnym czasie?
W wolnym czasie lubię chodzić na spacery, słuchać muzyki, śpiewać a czasem nawet sobie potańczyć :)

Jakie wartości cenisz sobie w życiu najbardziej?
Miłość, szczerość, pozytywne nastawienie do życia, prawda.

Co jest Twoją życiową siłą?
Moją życiową siłą są osoby które mnie wspierają.

Czego mogę Ci życzyć?
Powodzenia w muzycznej wędrówce :)

sobota, 26 października 2013

Beata Orbik - zaczaruje swoją barwą głosu nasz kraj?

Kim jest Beata Orbik?
Uczestniczka obecnej edycji programu "The Voice of Poland", podczas przesłuchań w ciemno wykonała utwór "Killing Me Softly With His Song" z repertuaru Roberty Flack, którym oczarowała zarówno publiczność jak i jury.
W kolejnym etapie, zmierzyła się podczas bitwy z Oksaną Predko. Razem wykonały utwór "Jesteś lekiem na całe zło" Krystyny Prońko. Poziom był wyrównany i pomimo wygranej Oksany, uważam, że Beata osiągnęła sukces, którym był już sam udział w tym programie.
Kształci się muzycznie, zdobywając doświadczenie i wiedzę w Autorskiej Szkole Muzyki Rozrywkowej i Jazzu im. Krzysztofa Komendy w Warszawie.  Co więcej od dwóch lat współtworzy zespół "Beata Orbik Band", gdzie jest autorką tekstów i współtwórcą kompozycji. Brała udział w licznych konkursach i festiwalach.

Bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać Beatę i jej niesamowity głos :) Bardzo sobie cenię uzdolnionych wokalistów, szczególnie tych nieznanych szerszej publiczności.
Zapewne nie wszyscy z Was mieli okazję zobaczyć zmagania Beaty w VOP, dlatego też postanowiłam przybliżyć tutaj jej osobę. Ta dziewczyna naprawdę ma ogromny talent muzyczny i mam nadzieję, że prędzej czy później będzie rozpoznawalną wokalistką w naszym kraju. Zapraszam do zapoznania się z jej wykonaniami.

Jeszcze tego weekendu możecie się spodziewać efektów naszej rozmowy :), z której dowiecie się czym dla niej jest muzyka, jakie wartości ceni sobie w życiu najbardziej czy też co jest jej życiową siłą.









czwartek, 17 października 2013

Gosia Kornas: Muzyka to kanał przekazu, rozmowa, opowieść. [WYWIAD]

"Muzyka to kanał przekazu, rozmowa, opowieść."
wywiad z Gosią Kornas

Patrycja Guzek: Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Gosia Kornas: Mama mówiła, że kiedy byłam jeszcze brzdącem szłyśmy przez park i poprosiłam ją żeby przestała mówić. Spytała: dlaczego? A ja odpowiedziałam: ciśś...nie słyszysz jak drzewa śpiewają. Dlatego nie wiem kiedy w moim życiu zaczęła się muzyka ... po prostu była, jest i już.

Brałaś udział w wielu konkursach wokalnych, możesz wymienić swoje najważniejsze osiągnięcia? Lubisz tego typu rywalizację?
Nie było żadnych spektakularnych imprez, konkursów - nigdy mnie do nich szczególnie nie ciągnęło. Oczywiście brałam udział w dwóch może trzech. Człowiek chciał się pościgać - bo to niestety trochę tak wygląda. Było II m-ce w Konkursie im. Bogusława Klimczuka w Kozienicach, Grand Prix na festiwalu IM MEMORIAM Grzegorza Ciechowskiego w Tczewie. Były jeszcze jakieś drobiazgi lokalne-nie pamiętam. Sztuka, muzyka jest taką "dyscypliną", w której jeśli człowiek wyposażony jest w odrobinę wrażliwości - a wydaje mi się, że tak właśnie powinno być, to nie łatwo mu iść ścigać się z innymi-przynajmniej ja tak mam. Wrażliwości, feelingu nie da się zmierzyć, zważyć albo nastawić jak wybity palec i owinąć bandażem, żeby móc ukończyć zawody. To jest coś co płynie w żyłach, pod skórą, czym człowiek oddycha. Dlatego konkursy to raczej nie moja bajka.

Dlaczego zdecydowałaś się na udział w programie "The Voice of Poland"?
Ot pytanie. Bo ja wiem. Zabrzmi to sprzecznie do tego co uważam, ale właśnie po to żeby zobaczyć czy jestem jeszcze w formie, czy mieszczę się w pewnym kanonie. No i jak się okazało mieszczę się i jestem w formie, co nie zmienia faktu, że choćby jurorzy byli do góry nogami i bez oczu, rąk i przycisków-konkurs to konkurs i pewien schemat mniej czy bardziej narzucony jest i niestety pewnych rzeczy się nie przeskoczy. To znaczy-w skrócie: fajnie, że jestem w programie, ale czy to na pewno dla mnie. To mega produkcja, ale o muzykę-rozumianą po mojemu tu raczej nie chodzi. I to niczyja wina- tak już jest i albo się na to godzisz albo...

Podczas przesłuchań w ciemno wykonałaś utwór "Drops of Jupiter", skąd taki wybór?
"Drops of jupiter" to przypadek- taka mi została przydzielona. (Ups-zdradziłam jakiś sekret programowy). Mogło być gorzej - np. tak jak w przypadku piosenki na Bitwę. I choć wielu mówi, że jak ktoś dobrze śpiewa to zaśpiewa wszystko. I Ci mają także rację. Bo solidny rzemieślnik wszystko zrobi. Ale ja nie jestem rzemieślnikiem - nie umiem tak-NIE CHCĘ. Bo czy sztuka, emocje, energia, muzyka-moja opowieść to rzemiosło? Jak mam "opowiadać" jak mam za zadanie śpiewać coś co nie jest "moje".

Jak współpracuje Ci się z Edytą?
Pani Edyta jest bardzo życzliwą osobą z dużą klasą. Nie miejcie złudzeń- blisko się nie poznałyśmy, nie było na to czasu ani nie zaistniały takie możliwości. Niemniej po kilku spotkaniach mogę tylko powiedzieć, że jest totalną profesjonalistką i zna się doskonale na tym co robi. Udziela bardzo trafnych rad muzycznych i ma do tego nosa.

Wygrana programu zmieniłaby coś w Twoim życiu?
Naturalnie ewentualna wygrana zmieniłaby bardzo wiele. Trudno powiedzieć czy na stałe, ale niewątpliwie zmieniałby moje obecne życie zawodowe.

Czym dla Ciebie jest muzyka i co wnosi do Twojego życia?
Muzyka, dźwięki były najważniejsze kiedyś, teraz może trochę mniej. Człowiek się zmienia, dojrzewa, poznaje i okazuje się, że muzyka to kanał przekazu, rozmowa, opowieść a nie tylko roztkliwianie się nad swoim, powiedzmy talentem-"co to ja nie potrafię", jak wysoko, jak mocno, jaki piasek w głosie itp. To wszystko, przynajmniej u mnie, zeszło na dalszy plan. Nie znaczy to, że tego nie ma, i że czasem czegoś nie szukam, nie próbuje i nie poprawiam tyle, że nie stanowi to wartości samej w sobie. Muzyka to emocje, wzruszenia, słowa, myśli. To jest muzyka - muzyka to gęsia skórka i niejednokrotnie łzy.

Kto jest Twoim idolem w dziedzinie muzyki?
Muzyczny ideał? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Ideału to chyba nie ma, ale jest ogrom fascynacji - inspiracji. Wieloma dźwiękami, melodiami i barwami zaraził mnie mój mąż. Ma ogromną płytotekę i często sobie w niej buszuję. Mogłabym zacząć wymieniać artystów i tytuły płyt, ale to chyba nie o taką wyliczankę tu chodzi. Przejdźmy dalej.


Jaka jest Gosia Kornas na co dzień?
Gosia Kornas na co dzień: niewyspana, z dużym apatytem, pracowita, pogodna, to moja wada i zaleta w jednym, ponieważ lubię mieć na życie plan- bezpieczniej się czuje jeśli coś w czym jestem jest przewidywalne. A wiadomo, że nie wszystko uda się zaplanować i przewidzieć. Oczywiście nijak ma się to do tego, że bywam bałaganiarą i zdarza mi się pewne rzeczy robić na ostatnią chwilę - życie!

Czym się zajmujesz zawodowo?
Zawodowo to jestem historykiem i uczę historii w szkole podstawowej.

Jakie zajęcia wypełniają Twój czas wolny?
Czasu wolnego mam niewiele a jeśli go mam to i tak go nie mam, bo jest z nami roczna córeczka. Zatem każdy kto ma dziecko albo widział w życiu małe dziecko to wie o co mi chodzi.

Czego mogę Ci życzyć?
Poproszę o życzenia: zdrowia tzn. zero chorych zatok, nowego samochodu - bo stary robi się za ciasny i żebym zawsze mogła robić w życiu to co przynosi mi satysfakcję!




poniedziałek, 14 października 2013

...


...TRZEBA WIEDZIEĆ KIEDY ZE SCENY ZEJŚĆ NIEPOKONANYM...

sobota, 12 października 2013

Mieć przyjaciół z...

Z pozdrowieniami dla tych wyjątkowych! :*
Post użytkownika Patrycja Guzek.


niedziela, 6 października 2013

Comptine d'un Autre Été


Inauguracja roku akademickiego 2013/2014 i pierwszy tydzień ;)

No i zaczęło się... Oficjalnie mogę siebie nazywać studentką. No cóż... wrażenia przyznam, że są przeciętne. Tak naprawdę chyba nadal nie wiem czego się spodziewać. Budynek jak budynek - z zewnątrz nigdy mi się nie podobał, ale nie ma, co narzekać - w środku wieża magów jest całkiem okej :)
Nie sądziłam, że już pierwszego dnia będę musiała poświęcić tyle czasu na uczelni. Najpierw uroczysta gala, później szkolenie odnośnie systemu jakości studiowania, szkolenie bhp, odbiór dokumentów. Podsumowując wyjechałam o 5.30, wróciłam po 14.00.
Sam widok profesorów na gali był już przerażający - już widzę te wszystkie nieszczęsne egzaminy. Przyda się cud, by to wszystko zdać. W czasie rozpoczęcia miałam przyjemność siedzieć w pierwszym rzędzie ze względu na wysoki wyniki w procesie rekrutacyjnym i musiałam uroczyście odebrać indeks. No i wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że odbierając ten indeks poczułam się jakby dyrektor Instytutu Elektroniki chciał mi powiedzieć "Kobieto, co Ty tutaj w ogóle robisz?" :P Krótko mówiąc tego dnia co parę minut zastanawiałam się: co Ci kobieto odbiło, że wybrałaś takie studia. Doszłam nawet do wniosku, że to było prawdziwe szaleństwo, a teraz trzeba ponieść jego konsekwencje.
Aczkolwiek... pierwszy tydzień oceniam bardzo pozytywnie :) Po pierwsze fajni ludzie, po drugie myślę, że da się to wszystko jakoś ogarnąć, choć na pewno będzie bardzo, bardzo trudno i czeka nas wszystkich wiele nieprzespanych nocy :P Problem jak na razie jest w tym, że ogarnęło mnie totalne lenistwo i nic mi się nie chce, choć dobrze wiem, że jak sobie narobię zaległości na początku to już z tego nie wybrnę. Tak więc czas znaleźć motywację do nauki! :D Szczególnie fizyki i analizy, bo to głównie dzięki tym przedmiotom po pierwszym semestrze następuje, ładnie to ujmując, taka redukcja studentów. Krótko mówiąc: będę tutaj zapewne o wiele rzadziej bywać, ale będę na pewno :) Nawet parę wywiadów jest w przygotowaniu, więc pewnie wkrótce się tutaj ukażą.
Zmykam do nauki - zobaczymy co z tego wyjdzie, wczoraj za algebrę zabierałam się dobrych kilka godzin :P
Pięknej niedzieli Wam życzę i... ODPOCZYNKU! :)

piątek, 27 września 2013

Kobiety kontra mężczyźni czyli która płeć silniejsza? [z przymrużeniem oka :)]

Dość nietypowy temat na dziś :)
Często mówi się, że kobiety są słabszą płcią. Okazuje się jednak, że przed tysiącami lat te pojęcie nie istniało, co więcej to właśnie kobiety górowały nad mężczyznami.

Która płeć jest w rzeczywistości "słabsza", a która "silniejsza"? Co różni kobiety i mężczyzn oprócz tego, że różnimy się płcią, figurą, głosem, sposobem chodzenia czy strojem? Zacznijmy od tych drugich.
~mężczyźni są silniejsi fizycznie przeciętnie o 30%
~męskie organy i mięśnie są około 15% większe od kobiecych
~mózg mężczyzny waży średnio o 200 gramów więcej niż mózg kobiety (różnica ta jednak nie ma żadnego wpływu na iloraz inteligencji)
~80% tytułów naukowych przyznaje się mężczyznom
~łatwiej odczytują mapy
~mężczyźni zdecydowanie lepiej radzą sobie z matematyką
~chłopcy częściej uprawiają sporty
~mają większą trudność w przeżywaniu porażki
~u mężczyzn półkule mózgowe działają asymetrycznie. Za emocje i zdolność postrzegania odpowiada prawa, a za mowę lewa półkula. Informacje między nimi przepływają wolniej niż u kobiet, ale męski mózg cechuje sprawniejsze myślenie przestrzenne i analityczne
~zwykle dłużej zastanawiają się przed podjęciem decyzji
~u kobiet 25% ciała stanowi tłuszcz, a u mężczyzn zaledwie 12%

Ale...
~w wieku 20 lat śmiertelność chłopców jest trzykrotnie wyższa niż śmiertelność dziewcząt
~kobiety słyszą lepiej i z dalszej odległości niż mężczyźni
~zdolności węchowe kobiet są o 20% bardziej rozwinięte
~płeć piękna blisko 16 razy rzadziej cierpi na daltonizm
~kobiety potrafią zajmować się kilkoma rzeczami, nie tracąc nad nimi kontroli
~łatwiej odczytują mowę ciała i są w stani często wyciągnąć bardzo trafne wnioski
~dziewczynki uczą się wcześniej mówić i mają bogatszy zasób słownictwa
~z wyjątkiem nauk ścisłych, dziewczyny umacniają swoją pozycję we wszystkich dziedzinach, począwszy od szkoły, gdzie osiągają lepsze wyniki ~dziewczęta zdominowały niektóre wyższe uczelnie o profilu humanistycznym, artystycznym, medycznym i ekonomicznym. Stanowią od 55-76% ogólnej liczby studentów
~60%maturzystów stanowią kobiety
~biologia i styl życia kobiet sprawia, że żyją one średnio o 9 lat dłużej
~wśród osób odsiadujących karę więzienia kobiety stanowią około 3% ogółu skazanych
~kobiety są bardziej wrażliwe na krytykę

Artykuł został napisany z przymrużeniem oka i nie ma na celu obrażania którejkolwiek z płci :)
Mam nadzieję, że to zabawne zestawienie Was zainteresowało :)
Pozdrawiam :)



czwartek, 26 września 2013

Edyta Nawrocka: Zawsze jestem sobą [WYWIAD]



"Zawsze jestem sobą"
wywiad z Edytą Nawrocką

Patrycja Guzek: Pomimo wielu przeciwności dążysz do spełnienia swoich marzeń, co daje Ci tyle energii i siły do tej walki?
Edyta Nawrocka: Może kiedyś rzeczywiście można było nazwać to walką. Była to jednak walka o jakość, ponieważ wierzyłam w to, co mi z każdej strony wpajano - im bardziej wartościowy będzie twój produkt, tym mocniejszy będzie fundament, na którym budujesz swoją markę. Rzeczywistość okazała się niestety dużo bardziej skomplikowana. Może w pewnym sensie łatwiejsza, ponieważ wcale nie trzeba dawać tej jakości, by osiągnąć sukces - proste teksty, proste melodie, pospolite brzmienia - przebijają się naprawdę przeciętne utwory! I choć może się wydawać, że dzięki temu jest artystom lżej to efekt jest zupełnie odwrotny, gdyż w grze pojawia się pojęcie bezradności - co z tego, że serwujesz coś lepszego, skoro przegrywa to z czymś dużo słabszym, jednak nie wiadomo dlaczego za tym podążyły miliony internautów? Dlatego już na pewno nie walczę, bo jest to walka z wiatrakami. Moje muzyczne preferencje mijają się z preferencjami większości Polaków, jednak nie zmienię ich. To jest po prostu loteria - można jedynie wrzucić swój los i liczyć na wygraną.

Jak wspominasz swoje muzyczne początki?
Wspominam je tylko w momencie, gdy natknę się na jakąś swoją starą piosenkę. I choć wykonanie pozostawia wiele do życzenia to ciągle zachwycają mnie teksty, jakie kiedyś pisałam. Miałam 17 lat, a nie powstydziłabym się ich teraz. Niestety są one nie do przyjęcia na obecnym rynku. Ale kiedy ich słucham bądź natknę się w zeszycie na stary rękopis - podnosi się moja samoocena ;)

A dziś... wyobrażasz sobie życie bez muzyki?
Nie! Muszę ją zarówno ciągle tworzyć, jak i obcować z tą tworzoną przez innych. Swoją muzykę robię dla słuchaczy, nie dla siebie, dlatego bardzo staram się wpasować w gusta odbiorców, nawet ceną tego, że sama wolałabym pójść z piosenką w innym kierunku. Daję ludziom to, czego oczekują, a sama zatapiam się w tym, co inni artyści dają mnie...

Czym tak właściwie jest dla Ciebie muzyka?
Myślę, że ta moja ulubiona jest po prostu moim najlepszym przyjacielem – daje mi wszystko to, czego w danym momencie potrzebuję. Jest idealna, a ten ideał niezwykle kojący...

Często koncertujesz w różnych klubach, takie występy bywają dla Ciebie jeszcze stresujące?
W trakcie występów przemykają mi przez głowę niczym nieuzasadnione myśli typu „ co bym zrobiła gdyby nagle odłączyli prąd...” To paraliżujące! Takie myśli nękają mnie przez cały czas, nie tylko w czasie koncertów. Wynikają z towarzyszącej mi od wielu lat nerwicy natręctw – bardzo męcząca przypadłość... Jeśli chodzi o tremę przed koncertami – nie mam jej. Towarzyszy mi ekscytacja, ale to coś innego.

Brałaś udział w licznych konkursach. Który z nich wspominasz najlepiej?
Oczywiście najlepiej wspominam te, na których udało mi się stanąć na podium i zdobyć super nagrodę. Ogólnopolski konkurs muzyczny firmy Nokia – StudioGaraż, Ogólnopolski konkurs wokalny EuroTalent, przeglądy wokalno – taneczne i cała masa konkursów tanecznych – w tym You Can Dance :)

Trudno zaistnieć w polskim showbiznesie?
Jest to zarazem najłatwiejsza i najtrudniejsza rzecz na świecie! To tak jak LOTTO – jeden znajdzie los na ulicy i wygrywa 6, inny namiętnie skreśla liczby przez kilkadziesiąt lat i ma jedynie 3. Trzeba mieć po prostu szczęście, naprawdę nic poza tym – podkreślam – nic poza tym!

Kto jest Twoim muzycznym idolem?
Dimitri Vegas & Like Mike <3
Jaka jest Edyta na co dzień, a jaka na scenie?
Choć mam kilka osobowości (nie mylić z osobą o wielu twarzach!), zawsze jestem sobą. Na co dzień jestem raczej cicha i nieśmiała. Nie lubię zabierać głosu, wolę słuchać. Ludzie, którzy znali mnie wcześniej jedynie od tej artystycznej strony, a później poznają osobiście często są rozczarowani, bo spodziewali się czegoś innego. Większość jest tylko zaskoczona, a po czasie przyznaje, że jest to zaskoczenie na +. Tak samo działa to w drugą stronę – ludzie poznają mnie nie mając pojęcia o tym kim jestem i nie dowierzają, że to ja kiedy znajdą się na jakimś koncercie... Wszędzie jestem jednak sobą, po prostu mam kilka osobowości. Nawet jeśli nie jest to do końca naturalne – czy prawdziwi artyści są normalni? ;>

Taniec jest równie bliski Twojemu sercu?
Od niego wszystko się zaczęło. To właśnie za sprawą tańca stanęłam na scenie po raz pierwszy, drugi, dziesiąty. Widocznie mi to jednak nie wystarczyło.

Oprócz tańca i muzyki jakie pasje wypełniają Twój czas?
Uwielbiam oglądać mecze koszykówki. Koszykówka w profesjonalnym wydaniu jest jak balsam na moje oczy... Lubię też grać, jednak nie zdarza mi się to zbyt często, a bardzo żałuję.

Udało Ci się w tym roku znaleźć czas na wakacyjny odpoczynek?
W tym roku niestety moje wakacje poprzedził pobyt w szpitalu – ostry nieżyt żołądka. Przez to straciłam pierwszy dzień Sunrise Festival. W sobotę jeszcze z ranami po kroplówkach na rękach tańcowałam już na parkingu w Kołobrzegu, a w niedzielę na plaży i amfiteatrze. Pobyt w Kołobrzegu przedłużył się do dwóch tygodni, przez co niestety nie lecę już na Ibizę, a taki miałam plan na wrzesień. Te wakacje obfitowały w eventy – Sunrise, Electrocity, Audiolake – rozmawiałam z ludźmi, których podziwiam od dawna, legendami światowego clubbingu. To dla mnie ogromne przeżycie. Wakacje zaliczam do udanych!

Możesz zdradzić jakieś swoje muzyczne plany na najbliższą przyszłość?
Choć w moim sercu ciągle brzmi house, zacznę tworzyć muzykę w języku polskim – ballady o niespełnionej miłości i tego typu utwory. Tak jak wspomniałam wcześniej – daję ludziom to, czego oczekują, mam nadzieję, że ci, którzy już zdążyli mnie poznać, nie doznają szoku...

Czego mogę Ci życzyć?
Zdrowia i Błogosławieństwa Bożego!

Czy mogłabyś pozdrowić swoich fanów i czytelników mojej strony www.patrycjaguzek.blogspot.com?
Gorące pozdrowienia dla wszystkich, którzy czytają ten wywiad na blogu coraz popularniejszej blogerki – Pati Guzek!!! - E.N.


Docenisz to, że miałeś wszystko...

poniedziałek, 23 września 2013

Studencie, ostatni tydzień wakacji przed Tobą

I choć uczniom wakacje skończyły się już standardowo z końcem sierpnia, a właściwie w tym roku nieco później, bo dopiero 2 września rozpoczął się kolejny rok szkolny, tegoroczni studenci mogą w dalszym ciągu cieszyć się resztkami wakacji. Niestety już w przyszłym tygodniu rozpoczyna się rok akademicki. Dla maturzystów rocznika 2013 były to prawdopodobnie najdłuższe wakacje w życiu. Jako jedna z osób należących do tej grupy stwierdzam: I tak zbyt szybko minęły! W maju matury, czerwiec oczekiwanie na wyniki matur, lipiec czyli rekrutacja 1 naboru na studia, a sierpień i wrzesień przemknął w niesamowitym tempie. Nie zdążyłam odpocząć! :D I choć właściwie całe wakacje spędziłam w domu, nie robiąc niczego nadzwyczajnego to mam wrażenie jakby te parę miesięcy to było kilka dni.
Z jednej strony cieszę się, że wreszcie zaczynają się studia, bo umieram z ciekawości jakie będą moje wrażenia po pierwszym tygodniu :)
Wersja A: dojdę do wniosku, że da się przeżyć.
Wersja B: załamanie psychiczne i "czyli jednak wszyscy mieli rację mówiąc, że wylatuje tyle ludzi". Jestem nienormalna, że wybrałam taki kierunek.
Oczywiście preferowałabym wersję A, bo wolałabym opuścić politechnikę po tych pięciu latach z tytułem inżyniera i magistra niż po roku czy nawet pierwszym semestrze z niczym, chyba zresztą jak każdy.
Z drugiej strony bardzo żałuję, że wakacje się kończą, bo naturalnie będę mieć o wiele mniej czasu i nie będę mogła zawsze robić tego, co mogłam robić mając do dyspozycji cały wolne dnie. Innymi słowy - pasje znów odchodzą na dalszy plan, choć mam nadzieję, że pomimo wszystko będę mieć jakikolwiek czas na ich realizację.
Ostatni tydzień wakacji postanowiłam poświęcić na naukę. Hmn.. właściwie miałam poświęcić na to cały sierpień i wrzesień, później stwierdziłam, że tylko wrzesień, a jak przyszło, co do czego to postanowiłam się tym zająć w ostatnim tygodniu :P No cóż... lenistwo! :) Ale tym razem oficjalnie obiecuję, że cały tydzień, no może z wyjątkiem piątku ze względu na urodziny, poświęcę nauce, żeby po pierwszym tygodniu studiowania nie doznać wielkiego szoku. Pamięć jest pamięcią, więc trzeba sobie pewne rzeczy poprzypominać, trochę zajrzeć do nowego materiału - w roku akademickim nie będzie czasu na wszystko, a tym bardziej na ponowne przerabianie podstaw.
Plan zajęć już wstępnie widziałam i wielkiej tragedii nie ma aczkolwiek zawsze mogło być lepiej. Zobaczymy jeszcze jak to wszystko wyjdzie :)
Trzeba się pozytywnie nastawić na tą masakrę :)

Udanego ostatniego tygodnia wakacji studenci! :)

poniedziałek, 9 września 2013

środa, 4 września 2013

Kasia Dereń: Muzyka jest nieodłącznym elementem mnie, mojego życia, mojego ja. [WYWIAD]

"Muzyka jest nieodłącznym elementem mnie,
 mojego życia, mojego ja."
wywiad z Katarzyną Dereń

Patrycja Guzek: O śpiewaniu marzyłaś już w dzieciństwie czy może inaczej wyobrażałaś sobie wtedy swoją przyszłość?
Katarzyna Dereń: Śpiew towarzyszył mi od małego. Nie wyobrażam sobie codzienności bez niego:)

Jak się zaczęła Twoja przygoda z muzyką? W którym momencie zaczęłaś myśleć poważnie o śpiewaniu?
Na poważnie moja przygoda z muzyką zaczęła się w momencie rozpoczęcia nauki w Studium Wokalnym Grażyny Alber. Wtedy też zdarzyły się pierwsze występy - już nie tylko te szkolne, apelowe, ale przed szerszą publicznością.

Pamiętasz jeszcze swój pierwszy występ na scenie?
Jednym z moich pierwszych występów na scenie był koncert podczas imprezy Ogrody Ariadny, która odbywała się w moim rodzinnym mieście Sulejówku na terenie domu pewnego artysty, malarza - Krzysztofa Oraczewskiego.

Brałaś udział w 2edycji programu "Bitwa na głosy" w drużynie Natalii Kukulskiej, jak wspominasz swoją grupę?
W 2 edycji Bitwy na głosy miałam wielka przyjemność być w drużynie Natalii Kukulskiej, która zebrała grupę fantastycznych, zdolnych i do tego młodych ludzi. Tak bardzo się zgraliśmy i wokalnie i koleżeńsko, że nawet sam Piotr Nazaruk , który od wielu lat prowadzi chór TGD był pod wrażeniem naszego współbrzmienia, na które normalnie pracuje się latami. Nam przyszło to naturalnie i myślę, że największa zasługa w tym Natalii, która tak dobrze wybrała uczestników i Piotra, który potrafił wyciągnąć z nas emocje i energie, której sami się po sobie nie spodziewaliśmy.

Od kilku lat jesteś również chórzystką w zespole Natalii, jesteś zadowolona z Waszej współpracy?
Moja współpraca z Natalią trwa już 6 lat:) I z biegiem czasu jest tylko lepiej, przyjemniej:) Lubię nasze wyjazdy na koncerty, bo oprócz tego ze Natalia jest świetnym człowiekiem to ma również wspaniały zespół.

W tym roku brałaś udział w programie "The Voice Of Poland", dostałaś się aż do półfinału, co dał Ci ten program?
The Voice of Poland dał mi przede wszystkim szansę, by pokazać się ogromnej liczbie ludzi, która mnie nie znała. Zdobyłam wielu fanów, wzrosły też oczekiwania, ale to akurat motywuje do pracy i wydania płyty. Program dał mi też wiele emocji, szansę na pracę nad sobą. Poznałam tez parę cudownych osób, z którymi nadal mam kontakt. Udział w The Voice był to dla mnie również szansą pracy ze wspaniałymi ludźmi, którzy w swoim fachu są najlepsi. Chodzi mi tu o produkcje, realizatorów, techników, makijażystów i fryzjerów, a także muzyków - zespół, który towarzyszył nam na scenie.

Jak oceniasz panującą tam atmosferę? Udało Ci się z kimś zaprzyjaźnić?
Atmosfera w programie była budująca i przyjazna. Zostało kilka znajomości, które myślę, że przetrwają próbę czasu:)

Pracujesz także nad własnym materiałem autorskim, kiedy możemy spodziewać się efektów?
Prace nad materiałem trwają. Mam nadzieję, że płyta ukaże się najpóźniej na wiosnę 2014

Czym jest dla Ciebie muzyka? Wyobrażasz sobie życie bez niej?
Muzyka jest nieodłącznym elementem mnie, mojego życia, mojego ja. Nie wyobrażam sobie jak miałabym funkcjonować bez niej.

Twoim największym marzeniem jest...
Moim największym marzeniem na ten moment jest wydanie płyty:)

Na co dzień wszystko planujesz czy raczej podchodzisz do życia spontanicznie?
Lubię mieć poukładaną codzienność, ale przyznam, że przy moim temperamencie spontaniczne i szalone sytuacje są nie do uniknięcia:)

Jakie wartości najbardziej sobie cenisz?
Bardzo cenie sobie szczerość i brak zawiści. W tym zawodzie szczególnie niełatwo o te dwie rzeczy, mimo że muzyka powinna łączyć, a nie dzielić.

Gdzie wybrałabyś się na wymarzone wakacje?
Jest wiele miejsc, których nie było mi jeszcze dane zwiedzić - więc mogłoby to być np.Chile

Czego mogę Ci życzyć?
Życz mi zdrowia i dużo silnej woli, zaparcia i energii do pracy nad materiałem!

Kończąc, czy mogłabyś pozdrowić swoich fanów i czytelników mojej strony www.patrycjaguzek.blogspot.com?
Serdecznie pozdrawiam wszystkich moich fanów oraz czytelników strony www.patrycjaguzek.blogspot.com i życzę Wam wielu muzycznych uniesień:)!