środa, 31 lipca 2013

291. Kobieta chce być kochana bez powodu...

"Kobieta chce być kochana bez powodu, bez dlaczego; nie dla urody, dobroci, dobrych manier, wdzięki, inteligencji, ale dlatego, że ona jest."
Henri Frederic Amiel


290. Nigdy nie przestawaj się uśmiechać...

"Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu."
(Gabriel García Márquez)



289. Czasem warto...


piątek, 26 lipca 2013

288. Artykuł na portalu Wiadomosci24.pl

Na portalu Wiadomosci24.pl ukazał się krótki artykuł "Mini poradnik dla początkującego menedżera". Dotyczy on wpisów na ten temat na portalu Biznes-Music.pl, z którym od niedawna współpracuję. Dodatkowo znajduje się także informacja o moich wywiadach (a także Mariolki, mojej dobrej znajomej:) ).
Zapraszam do czytania :)
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/mini_poradnik_dla_poczatkujacego_menedzera_muzycznego_277129.html

środa, 24 lipca 2013

287. Mariusz Mowlik: Stać na środku boiska z „orłem na piersi” i śpiewać Hymn Narodowy – niezapomniana chwila." [wywiad]

 Wywiad z niezwykle pozytywnie nastawionym do życia piłkarzem - Mariuszem Mowlikiem.
Zapraszam serdecznie :))


"Stać na środku boiska z „orłem na piersi” i śpiewać Hymn Narodowy – niezapomniana chwila."
wywiad z Mariuszem Mowlikiem

Patrycja Guzek: Od zawsze marzyłeś o byciu piłkarzem?
Mariusz Mowlik: Oczywiście, że tak. Tata był przed laty świetnym bramkarzem, który osiągał wielkie sukcesy. Chciałem od najmłodszych lat iść w jego ślady.

Lech Poznań jest chyba klubem, któremu najwięcej zawdzięczasz. Jak wspominasz ten klub i osoby, z którymi współpracowałeś?
Lech był jest i będzie klubem najbliższym mojemu sercu. Od dziecka chodziłem na jego mecze i zawsze marzyłem o występie w niebiesko-białych barwach przy pełnych trybunach. Miałem wielkie szczęście, że moje marzenie się spełniło. Spotkałem tam wspaniałych ludzi, których zawsze będę miło wspominać.

Pamiętasz jeszcze emocje jakie Ci towarzyszyły podczas Twojego debiutu w Reprezentacji Polski podczas meczu z USA?
Kolejne marzenie z dzieciństwa które się spełniło. Jeden z najpiękniejszych momentów w moim sportowym życiu. Stać na środku boiska z „orłem na piersi” i śpiewać Hymn Narodowy – niezapomniana chwila.

Obecnie jesteś zawodnikiem klubu Miedź Legnica. Jak współpracuje Ci się z innymi piłkarzami? Jesteś zadowolony z panującej tam atmosfery?
Zdecydowaną większość tych piłkarzy sam sprowadzałem do Legnicy, więc musi nam się dobrze współpracować :) Mówiąc jednak poważnie to atmosfera w Miedzi jest bardzo dobra. Dołożymy do tego w tym sezonie wynik sportowy to będzie już rewelacyjnie.

Jak często trenujecie i jak wyglądają treningi?
Trenujemy codziennie a czasami również dwa razy dziennie. Wszystko zależy od tego w jakim okresie jesteśmy. Obecnie trwają przygotowania do sezonu więc tych zajęć jest więcej ilościowo.


Jak ocenisz system szkolenia piłkarzy w Polsce? Co uważasz na temat jego skuteczności?
To czy system szkolenia jest skuteczny weryfikują między innymi wyniki reprezentacji czy też wyniki drużyn w europejskich pucharach. Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że jest wiele do poprawy w tej kwestii.

Jakie znaczenie wg Ciebie ma doping kibiców z trybun podczas meczu?
Zdecydowanie przyjemniej się gra mecze o stawkę przy wypełnionym po brzegi stadionie. Mamy piękne stadiony w Polsce i teraz trzeba zrobić wszystko, by zapełnić te trybuny kibicami.

Zastanawiałeś się już co będziesz robić po zakończeniu kariery piłkarskiej? Chciałbyś zostać trenerem?
Pierwszy krok już w sumie zrobiłem czyli ukończyłem kurs trenerski. Oczywiście do prowadzenia klubu na najwyższym szczeblu nie mam jeszcze uprawnień, ale pewnie będę dalej rozwijał się w tej kwestii. Oprócz tego mam kilka pomysłów na swoje życie po zakończeniu kariery piłkarskiej, ale obecnie skupiam się w 100% na pracy w Miedzi. Tym bardziej że pomagam w klubie w wielu sprawach nie tylko sportowych.

Masz bądź miałeś swojego idiola, autorytet wśród piłkarzy?
Niewątpliwie wzorem zawsze był dla mnie tata, który wiele osiągnął w piłce.

Wymarzony klub, w którym chciałbyś grać.
Od dziecka marzyłem o występach w Lechu Poznań i to udało mi się zrealizować. Nie mam jakiegoś wymarzonego klubu zagranicznego.

Jesteś niezwykle pozytywnie nastawioną osobą do życia, skąd u Ciebie tyle optymizmu?
Dlaczego miałbym nie być pozytywnie nastawioną osobą? Jestem zdrowy, mam wspaniałą rodzinę, żonę... robię to co kocham – gdybym nie był optymistą to raczej by musiało być ze mną coś nie tak.

Co cenisz sobie w życiu najbardziej?
To że jestem wolnym człowiekiem i mogę sam decydować o swoim losie.

Kończąc, czego mogę Ci życzyć?
Zdrowia dla mnie i moich najbliższych. Sportowo powrotu do Ekstraklasy :)

wtorek, 23 lipca 2013

286. Współpraca z Biznes-Music.pl oraz EskaClub.pl

Hej! :)
W ostatnim czasie nawiązałam współpracę z dwoma portalami.
Na Biznes-Music.pl będziecie mogli znaleźć moje wywiady z osobami związanymi głównie z światem muzyki, a także artykuły w dziale "Zespoły muzyczne." Obecnie znajdują się tam moje wywiady z: Iloną Chylińską, Jurkiem Grzechnikiem, Marco Bocchino, Aneta Figiel i Adą Gostkowską oraz artykuł na temat Marzeny Brzóstowicz. Ogromnie cieszę się z tej współpracy z Agatą, redaktor naczelną. Mam nadzieję, że przyniesie ona wiele sukcesów.
Drugim portalem jest EskaClub.pl - będą tam publikowane na bieżąco wszystkie moje nowe wywiady.
Zapraszam :)

285. Patrycjaa.ubf.pl -> PatrycjaGuzek.blogspot.com


Cześć! :)

Przez kilka ostatnich dni mogliście zauważyć brak mojej aktywności na stronie czy na faacebook'u. Nic nie publikowałam ponieważ przez ten czas przenosiłam wszystkie wpisy z ubf'a na blogspota. No i od dziś oficjalnie przenoszę się tutaj. Przez najbliższy czas będę publikować newsy zarówno tutaj jak i na ubf, aby każdy z czytelników dowiedział się o tej zmianie adresu strony.

Przyznam, że do ubf'a miałam i mam duży sentyment, bo jakby nie było tam zaczynałam i przez ponad 4 lata prowadziłam tą stronę, ale niestety ten serwer nie ma perspektyw rozwoju, możliwości są bardzo okrojone. A ja mam nowe pomysły, których tam zrealizować nie mogłam, a wszystkie możliwości ubf'a już dawno wykorzystałam. Internet, strony etc. ciągle idą do przodu, a tamten serwer stoi w miejscu i nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek miało się zmienić. Co więcej nawet nie da się już na nim założyć strony, więc prawdopodobny jest fakt, że prędzej czy później zostałby on zamknięty jak np. socjum.

Na ubf'ie cała strona była "gotowa", szablony narzucone, a treści nie można było zapisać w pliku na komputerze. Aby cokolwiek przenieść trzeba było wszystko pokolei kopiować, zmieniać i przyznaję, że zajęło mi to mnóstwo czasu w ciągu ostatnich 10dni. Im później bym odwlekała przenosiny, tym więcej wpisów musiałabym później niestety przenieść.
Oczywiście bardzo trudno było i jest mi się pożegnać z ubf'em, dlatego tak jak już pisałam przez jakiś czas newsy będą publikowane tu i tam. Później również nie zamierzam usuwać strony. Będzie ona cały czas dostępna tak długo jak będzie to możliwe.

Mam nadzieję, że wygląd blogspota również przypadnie Wam do gustu! :) Dla odmiany tutaj każdy może komentować wpisy bez zalogowania.
Wszystkie wpisy z ubf'a (001-284) zostały przeniesione i w najbliższym czasie zostaną dokładnie sprawdzone i dostosowane do potrzeb tej strony.
Nie przenosiłam tutaj niektórych działów np. download czy też artykuły. Uważam, że te działy nie są już tutaj tak potrzebne - wszystkie te rzeczy i tak będą publikowane w razie potrzeby aktualnościach. Co do forum to nie zamierzam zakładać tutaj nowego - na ubf'ie jest nadal czynne. Gruntownie został zmieniony dział "wywiady" i "linki" - sami oceńcie czy Wam się podoba :) Zmieniłam też część zdjęć w poszczególnych działach, a wkrótce dodam do galerii zdjęcia z tego roku.

Zapraszam Was serdecznie do częstych odwiedzin :) A już jutro wywiad z Mariuszem Mowlikiem.

Buziaki!

poniedziałek, 15 lipca 2013

284. "Pokonywanie przeszkód i stawianie sobie coraz to nowych, ambitnych celów jest szalenie ekscytującą zabawą!" - wywiad z Krystyną Mazurówną

Krystyna Mazurówna - oto dzisiejsza bohaterka. Kobieta żywioł, znana z niesamowitej otwartości i szczerości, nie boi się wyrażać swojej opinii. Miałam wielką przyjemność i mogłam zadać jej kilka, a właściwie kilkanaście pytań. Pani Krystyna opowiada o tym jak często podróżuje, dlaczego wybrała taniec, o krytyce jej stylizacji ze strony Polaków i nie tylko... Zapraszam! :)


"Pokonywanie przeszkód i stawianie sobie coraz to nowych, ambitnych celów jest szalenie ekscytującą zabawą!"
wywiad z Krystyną Mazurówną

Patrycja Guzek: Dlaczego wybrała Pani właśnie taniec? Po tylu latach nie żałuje Pani swojej decyzji?
Krystyna Mazurówna: O nie, nie żałuję żadnej z moich decyzji życiowych, a już najmniej tej! Wybrałam taniec przypadkiem (przypadki chodzą po ludziach) bo pierwszym spektaklem, na który wzięli mnie rodzice, był właśnie spektakl baletowy. Tego samego wieczoru - w wieku lat trzech - postanowiłam zostać tancerką, i wciąż się tego zawodu trzymam. Dlaczego? Bo jest to zawód artystyczny, twórczy i kreatywny. Ale myślę, że z równą pasją mogłabym wykonywać zawód kreatorki mody, architektki wnętrz, pisarza, stylistki czy jakiegokolwiek innego twórcy, moją pasją jest sztuka, w różnych jej kreatywnych aspektach.

Pamięta Pani swój debiut w roli choreografa?
Oczywiście, pomysł na to, by nie tylko odtwarzać ale i tworzyć choreografię powstał w wannie, jak większość moich pomysłów życiowych, ten w wieku lat dwudziestu. Przy kolejnej propozycji tańca w programie telewizyjnym, których miałam wtedy mnóstwo, zaakceptowałam ją ale pod warunkiem, że to ja będę robić choreografię do własnego występu. Tydzień potem robiłam już choreografię dla mego duetu z Wilkiem, potem dla mego zespołu, wkrótce dla szeregu zespołów i teatrów w całej Polsce, a potem i w Paryżu.

Była Pani choreografem w programie „You Can Dance”, jak wspomina Pani tą przygodę?
Była to bardzo miła przygoda, nie łatwa dla mnie, bo miałam tylko kilka dni na próby układowe, ale zdarza mi się to często. Wspominam bardzo mile współpracę z tym programem, byłam bardzo zadowolona.

Była Pani również jurorką w dwóch edycjach programu „Got To Dance. Tylko taniec.”, jak odnalazła się Pani w tej roli? Była Pani rozczarowana, gdy Polsat zrezygnował z dalszej współpracy z Panią?
I ta działalność dała mi wiele radości, Polsat po dwóch emisjach nie chciał kontynuować współpracy ze mną, ale przecież nie miał takiego obowiązku, wcale nie czułam się rozczarowana czy obrażona, a moje stosunki z kierownictwem, wbrew temu co podawała prasa, wcale nie miały i nie mają cienia żalów czy pretensji. Szczerze mówiąc, nudzi mnie długotrwałe robienie tego samego, lubię zmiany, a od pracy jurorki, której zadaniem jest ocenianie innych, stanowczo wolę pracę bardziej kreatywną, taką jak choreografia!

Prowadzi Pani niezwykle intensywny tryb życia, skąd czerpie Pani tyle energii i co jest Pani życiową siłą?
Chyba jedno napędza drugie, masa zadań i obowiązków prowokuje mnie do energicznego działania, nic mnie bardziej nie męczy, jak wakacje i wypoczynek, których staram się unikać.

Pani stylizacje są zwykle bardzo oryginalne, spotkała się Pani z brakiem tolerancji z tego powodu?
Oczywiście, zwłaszcza w moim kraju rodzinnym, gdzie często ludzie na ulicy zaczepiają mnie, komentując w nieprzyjemny sposób mój styl i złośliwie mnie szykanując za strój, makijaż i look. W Paryżu podczas czterdziesto - pięcioletniego tu pobytu nigdy nie usłyszałam słowa krytyki, ani tym bardziej nieprzyjemnych uwag, a w Nowym Yorku zbieram same zachwyty i komplementy, No tak, gorzej jest tylko w Moskwie, gdzie baby plują za mną na ulicy...

Ile czasu poświęca Pani każdego dnia na wykonanie makijażu, fryzury?
Co rano - około piętnastu minut, zmieniam wszystkie trzy kolory na powiekach, kolor brwi, odcień szminki i energicznie targam włosy.

Ma Pani swojego ulubionego fryzjera?
Tak, w Krakowie Kubę, w Nowym Yorku Steeva, w Paryżu Mimi a w Warszawie Jolę albo Davida...

Jako pierwsza nosiła Pani biało-czarne włosy, jednak później została wykreowana filmowa postać Cruella de Mon. Czy była Pani kojarzona z tą bohaterką? Oraz czy późniejsza zmiana Pani koloru włosów była spowodowana tym faktem?
Wszystkie dzieci w Nowym Yorku, w Paryżu i w Warszawie krzyczały za mną "O! Cruella!". Zmiana koloru włosów wynika z mojej ochoty ciągłych zmian, koloru włosow, zawodu, mężów, miejsca pracy etc . W ten sposób wzbogacam moje życie...

Jeśli chodzi o strój to ceni sobie Pani prace młodych projektantów czy woli Pani znane, sprawdzone marki?
Niemal wyłącznie nowych projektantów, których wyłapuję w Warszawie, Krakowie, Brukseli, Paryżu, Nowym Yorku i Genewie. Z uznanych marek cenię tylko Japończyków (np. "Comme de garcon"), a z francuskich - Jean-Paul Gaultier i Karla Lagerfelda, nie tyle może przez ich modele, co przez całokształt ich postawy, ich silną osobowość, indywidualność i zdolność przekornego przeciwstawiania się uznanym schematom.

Na zdjęciach udało mi się zaobserwować, że nosi Pani wiele pierścionków. Jak dużo ich Pani ma i czy mają dla Pani jakąś sentymentalną wartość?
Owszem, mam wiele pierścionków, może około setki, pewnie więcej, ale noszę najwyżej osiemnaście na raz... Ale czasem też - ani jednego.

A jak wygląda Pani mieszkanie? Jego wystrój jest równie oryginalny jak Pani stylizacje?
Wystrój mego mieszkania, a właściwie wielu moich mieszkań, jest na pewno niepowtarzalny, to też jest dziedzina twórcza, której nikomu bym nie powierzyła. Moja sypialnia ma dwa na dwa metry kwadratowe, jest cala, łącznie z sufitem, obita czarnym welurem, na ścianach i suficie mam zainstalowane liczne lustra. Łazienka - przedtem złota, aktualnie jest cała jasno fioletowa, kafelki są na wszystkich ścianach i suficie, trójkątna wanna obita fioletową wykładziną, a wszystkie kremy, olejki, piany i płyny kąpielowe też są w tym kolorze. Salon - nie da się opisać w dwóch słowach...

Od wielu lat mieszka Pani w Paryżu, dlaczego musiała Pani opuścić Polskę oraz dlaczego wybrała Pani akurat to miasto?
Byłam zbyt rewolucyjna jak na zachowawcze społeczeństwo polskie, rządowi widać wydawało się, że mogę stanowić jakieś zagrożenie, więc pozbyto się mnie drogą szantażu. Dostałam bilet do Paryża, bo był najbliżej i bilet kosztował najmniej. Nic nie wybierałam, niestety zadecydowano za mnie...Ale jestem Polką, która mieszka w Paryżu a kocha Nowy York!

Ma Pani swoje ulubione miejsca w tym mieście?
Wszyscy mamy swoje ulubione miejsca w mieście w którym żyjemy - szewca, który naprawia nam nasze buty, restaurację, do której najczęściej chodzimy, księgarnię w której zaopatrujemy się w lektury... Paryż lubię za jego różnorodność, za zmianę atmosfery w każdej dzielnicy, za przemieszanie ludności białej, czarnej i żółtej, bo to jest przyszłość świata.

Jest Pani autorką dwóch książek, ma Pani już jakieś pomysły na wydanie kolejnej?
Właśnie zaczęłam pisać trzecią, o losach rodaków za granicami kraju. Następna - to będą anegdoty zza kulis tańca, potem napiszę o problemach macierzyństwa inaczej widzianych, i mam jeszcze kilka następnych w planach...

Co wg Pani jest największą wadą współczesnego społeczeństwa?
Zależy gdzie... W Polsce - na pewno brak tolerancji i fakt, że mamy strasznie stare, zacofane poglądy. Kurczowe trzymanie się przeszłości, zero oddechu, brak postępu, mentalność sprzed wieków...

Jakie cechy w Pani opinii powinien posiadać idealny mężczyzna?
Bardziej mnie interesuje, jakie cechy powinien posiadać porządny człowiek, bez względu na płeć! Uczciwość, otwartość na racje innych, tolerancja... Tradycjonalna rola mężczyzny, który miał zapewniać byt rodzinie, już dawno się skończyła, tak jak i rola kobiety - niemal niewolnicy, która miała nie tylko rodzić dzieci, ale i wychowywać je, gotować i sprzątać. Każdy powinien robić to, co umie, lubi i do czego się nadaje, podział ról i obowiązków jest teraz mniej ewidentny i bardziej elastyczny, więc i podział cech "męskich" i "żeńskich" nie jest już taki oczywisty.

Co sądzi Pani o różnicy wieku w związku? Uważa Pani, że ma to jakieś znaczenie?
Jakieś znaczenie różnica wieku w związku niewątpliwie ma, ale na pewno nie zasadnicze. Jest wiele aspektów ważniejszych, które są o wiele poważniejszymi barierami między parą ludzi.

Jest Pani matką trójki dzieci, często mówi Pani, że to największy sukces jaki Pani osiągnęła. Co wg Pani jest największym błędem współczesnych rodziców i jakich udzieliłaby Pani im rad?
Według mnie, jedynym ważnym obowiązkiem rodziców wobec dzieci jest zabezpieczenie ich przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem, od manipulowania kontaktem elektrycznym do narkotyków. Zarazem należy im dać jak najwięcej wolności, żeby były samodzielne i dały sobie radę w życiu - a sposób, w jaki się to osiąga, jest najtrudniejszą stroną wychowania! System zakazów i kar jeszcze nikogo nie wychował, a poczynił wiele nieodwracalnych szkód. Nie ma łatwo...

Często Pani podróżuje, czyżby samolot był pani „drugim domem”? Jakie miasto było miejscem Pani ostatniej podróży?
Samolot jest chyba moim miejscem zamieszkania, nie ma niemal tygodnia, w którym bym się gdzieś nie przemieszczała, zawsze samolotem. Za parę dni lecę z Paryża do Warszawy, po nagraniu telewizyjnym następnego dnia lecę do Rzeszowa na dokrętki filmowe, po dwóch dniach lot powrotny do Warszawy, nazajutrz do Paryża, bo za trzy dni inny lot: Paryż - Warszawa - Szczecin, stamtąd do Londynu na spotkanie z czytelnikami i tak w kółko. Na szczęście!

Lubi stawiać sobie Pani przeszkody w życiu? Utrudniać osiągnięcie celu?
Pewnie, pokonywanie przeszkód i stawianie sobie coraz to nowych, ambitnych celów jest szalenie ekscytującą zabawą!

Kończąc, jakie ma Pani plany na najbliższy czas? I czego mogę Pani życzyć?
Jakie plany? Trzeba by napisać drugi, długi wywiad, a czego mi życzyć? Oby tak dalej!!!!!

283. 5 lat minęło jak jeden dzień - rocznica FanClubu

Witajcie Kochani! :*
Wczoraj był dość wyjątkowy dla mnie dzień - minęła 5 rocznica istnienia Oficjalnego FanClubu Ady Fijał "Retro Kraina". To niesamowite jak ten czas leci - pamiętam jego zakładanie, początki jakby to było wczoraj. To było wspaniałe 5 lat, rewelacyjny kontakt z Adą i jej fanami - miłe chwile, wspomnienia, projekty, rozmowy. Mam nadzieję, że te kolejne 5 lat będzie równie ciekawe, a nawet lepsze! :)) Z okazji tej rocznica na stronie fanclubu pojawił się specjalny wpis (Link), a w nim także grafika z Adą - zapraszam zainteresowanych!
Buziaki! :))
PS. Jak u Was z pogodą? Też takie zachmurzenie? :(

sobota, 13 lipca 2013

282. "Jeśli już coś robię, robię to najlepiej, jak umiem." - wywiad z Michaliną Olszańską [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani! :)
Dziś przedstawiam Wam mój wywiad z Michasią Olszańską. Jest to niesamowicie utalentowana i ambitna młoda dziewczyna, studentka Akademii Teatralnej.
Niezmiernie się cieszę, że pomimo wielu zajęć udało jej się znaleźć czas i odpowiedzieć na moje pytania.
O tym jaka jest, co wypełnia jej czas, o najbliższych planach i nie tylko dowiecie się z naszej rozmowy.
Gorąco polecam i zapraszam! :)

"Jeśli już coś robię, robię to najlepiej, jak umiem."

Wywiad z Michasią Olszańską

Patrycja Guzek: Jaka jest Michasia Olszańska?
Michalina Olszańska: Hmm, opisywanie siebie samego to najtrudniejsze z zadań, bo nie mamy dystansu. Wiemy, jakim chcielibyśmy być postrzegani, a to często nie pokrywa się z rzeczywistością. Ale spróbuję jak najbardziej obiektywnie... Na pewno jestem stoikiem. Nie znoszę podnoszenia głosu, w ogóle konfliktów, zawsze staram się łagodzić sytuację. A jednocześnie jeśli mam cel, wpadam w trans i nie spocznę, póki go nie osiągnę. Dostałam kiedyś od rodziców pocztówkę z napisem: „Boże, udziel mi cichej wytrwałości fal”. I to jest moje motto.

Od najmłodszych lat grasz na skrzypcach, dlaczego wybrałaś akurat ten instrument? Pamiętasz jeszcze swój pierwszy występ?
Oczywiście, że pamiętam. To było w Pałacu na Wodzie w Łazienkach, moja mama miała koncert kolęd i zabrała mnie ze sobą. Nigdy nie zapomnę nawet sukienki, którą wtedy założyłam - srebrzystej, wypożyczonej specjalnie na tę okazję. To jedno z takich bardzo ważnych, przełomowych wydarzeń w życiu. Dlaczego wybrałam skrzypce? Powiem szczerze, że nie wiem. Rodzice przedstawili mi dwie opcje: skrzypce i pianino, a jakoś fortepian mnie nie pociągał. Nie byłam jednym z tych dzieci, które usłyszawszy dźwięk skrzypiec w wieku trzech lat oszalały i obwieściły, że muszą grać. Do szkoły muzycznej poszłam w dość naturalny sposób, połowa mojej rodziny to muzycy, a miłość do instrumentu dojrzewała z czasem.

Na tym jednak nie kończy się Twój związek z muzyką, dodatkowo piszesz i komponujesz sama piosenki, skąd czerpiesz inspirację do ich tworzenia? Planujesz wydać płytę ze swoimi utworami?
Wychowałam się na klasycznych bajkach Disney'a i jako dziecko przekonana byłam, że każdy człowiek w ważnych dla siebie momentach życia chodzi i śpiewa. Tak, jak księżniczki w bajkach. Więc od najwcześniejszych lat układałam sobie piosenki adekwatne do tego, jak się w danej chwili czułam. Do dziś jest to dla mnie forma autoterapii, najbardziej osobista dziedzina sztuki, którą uprawiam. I tak, jak zawsze wiedziałam, że chcę wydać książkę i grać w filmach, tak śpiewać mogłabym tylko dla siebie. Ale nie wykluczam, że kiedyś będę chciała wypuścić na świat jakąś piosenkę. Na razie za wiele innych rzeczy się dzieje, a na tym musiałabym się mocno skupić.

Czym dla Ciebie jest muzyka?
Chyba mogę powiedzieć, że religią. Uważam, że muzyka to most dla duszy między światami. Musi pochodzić z jakiegoś innego wymiaru, bo to jedyna dziedzina artystyczna, w której człowiek nie naśladuje natury. Całkowicie abstrakcyjna. Muzyka była zawsze obecna w moim życiu w ten czy inny sposób. To nierozerwalna część mojej osobowości.

W zeszłym roku dołączyłaś do obsady „Barw Szczęścia”, jak trafiłaś na plan tego serialu?
Na początku moja postać miała być epizodyczna, ale jakoś tak wyszło, że produkcja postanowiła ją rozwinąć, co mnie bardzo cieszy i tak trafiłam do obsady.

Co sądzisz o swojej bohaterce Tinie? Dostrzegasz wspólne cechy między wami?
Tina jest bardzo zagubioną osobą. Wygrała telewizyjne show i z dnia na dzień stała się bardzo popularna. Taki rodzaj popularności jest niebezpieczny, ponieważ zwykle, aby dojść do czegoś, pracuje się na to przez lata, co kształtuje charakter, hartuje. Tina została rzucona od razu na głęboką wodę, dodatkowo omotana przez starszego mężczyznę, od którego była zależna też zawodowo. Co rusz słyszy się historie o nastoletnich gwiazdach, które nie wytrzymały presji, wpadły w nałogi, depresję. Tina jest trochę jak przestraszone zwierzątko, kierujące się bardziej instynktem, bo nie do końca rozumiejące otaczający go świat. Szuka oparcia u boku kolejnych mężczyzn i wychodzi na tym coraz gorzej. W zasadzie moja bohaterka jest moim przeciwieństwem, więcej nas różni niż łączy. I to jest super dla mnie jako dla aktorki, bo mam co grać, z czym się zmierzyć. Ale jeśli miałabym znaleźć podobieństwo, no to na pewno byłaby to miłość do muzyki (choć mamy z Tiną zdecydowanie inny gust) i... kochliwość ;) Tina jest ekstremalnie kochliwa, ja mam tę samą wadę, różnica tylko polega na tym, że u niej to wchodzi w toksyczność. Tina ma tendencję do stawania się ofiarą w związku. Mnie się to nie zdarza, mam mocno rozwinięty instynkt samozachowawczy ;)

Jak ocenisz atmosferę panującą na planie? Dobrze współpracuje Ci się z innymi aktorami? Udało Ci się z kimś zaprzyjaźnić na planie?
Uwielbiam być na tym planie! Ekipa jest świetna, atmosfera cudowna, jestem tam szczęśliwa. Dla mnie to też przede wszystkim ogromna nauka, bo granie w serialu wbrew pozorom jest trudnym zadaniem, jeśli chce się to robić dobrze, a nie olewa, tłumacząc, że robi się to tylko dla pieniędzy. A niestety sporo jest takich ludzi – dla mnie takie podejście to duchowa prostytucja. Jeśli już coś robię, robię to najlepiej, jak umiem. Może mi nie wyjść, ale się staram. Moja scena to moja działka, biorę za nią pełną odpowiedzialność. A trud grania w serialu polega na tym, że ciągle brakuje czasu. Trzeba w ciągu sekundy wejść w daną emocję, prób jest mało i czasem to naprawdę ekstremalne zadanie. W dobrym filmie fabularnym pracuje się nad rolą, cyzeluje detale, a tu trzeba szybko. A jednocześnie nie po wierzchu, przynajmniej ja staram się dać zawsze sto procent. Ale dobrze mi się pracuje z kolegami w „Barwach”. Zżyłam się z nimi – z Olgą, Martą, Markiem, Bartkiem... Z Erykiem, który gra Kubę, mojego chłopaka, studiuję na jednym roku w Akademii Teatralnej. Więc jest bardzo rodzinnie ;)

Jako fotomodelka współpracowałaś z wieloma wybitnymi fotografami, jak zaczęła się ta przygoda? Któraś z sesji była dla Ciebie szczególnie wyjątkowa?
Kiedy miałam 15 lat, zauważył mnie na ulicy pewien fotograf i chciał zabrać do Stanów na szereg sesji. Moi rodzice nie wyrazili wtedy zgody. Ale dwa lata później robiłam zdjęcia na okładkę do książki i tak się zaczęło. Poznawałam coraz to nowych fotografów, nabierałam doświadczenia. Ale najważniejszą dla mnie osobą w tej dziedzinie, a i w ogóle bardzo ważną w życiu jest Olga Stachwiuk, fotografka, która w zasadzie nauczyła mnie fotomodelingu. I przede wszystkim ogromnej świadomości własnego ciała.

W jakim wymarzonym miejscu chciałabyś stanąć przed obiektywem?
Nie stanąć, a unosić się! Marzy mi się bardzo podwodna sesja! Nie musi być nawet rafa koralowa w Tajlandii, wystarczy basen.

Jesteś autorką kilku książek, mając zaledwie 15 lat napisałaś długą powieść „Dziecko Gwiazd Atlantyda”. Skąd pomysł na jej napisanie? Komu poleciłabyś jej przeczytanie?
Skąd pomysł to nie potrafię powiedzieć. To zwykle wypadkowa bardzo wielu czynników. Ale do pisania ciągnęło mnie zawsze, tak jak do muzyki. Rodzice bardzo dużo czytali mi w dzieciństwie, więc to wyszło też naturalnie. A komu bym poleciła lekturę moich książek? Cóż, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu „Dziecko Gwiazd Atlantyda” okazała się ciekawić nawet bardziej dorosłych, niż dzieci. Może dlatego, że zawsze fascynowałam się symbolizmem, religiami, mistycyzmem i na swoje nastoletnie wówczas możliwości naszpikowałam fabułę wieloma odniesieniami, których dzieci nie są w stanie odczytać. Bo tym się trzeba specjalnie pasjonować. Dorośli mają po prostu szerszą wiedzę i niektóre metafory są dla nich jasne.

Co sądzisz na temat czytelnictwa w Polsce?
Myślę, że to pytanie powinno się uczcić minutą ciszy. Nie da się ukryć, że jest tragicznie. Trzeba przyznać, że historycznie czytelnictwo nigdy nie było narodowym „sportem” Polaków, ale to, co się dzieje teraz, to już zahacza o apokalipsę. Brałam w tym roku udział w akcji „Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka”, w której znane osoby zachęcały do czytania. Nie wiem, czy to coś da, ale naprawdę apeluję, żeby czytać. Cokolwiek, to może być nawet najbardziej szmatławe fantasy czy harlekin! Bo czytanie, ten wysiłek, jakim jest wyobrażanie sobie tego, co autor przedstawia nam w słowach, po prostu rozwija mózg. A ludzki mózg jest z natury leniwy i ma tendencje raczej do „zwijania się”. Więc czytajmy dla zdrowia.

Jedną z Twoich pasji jest również rysowanie, co najbardziej lubisz rysować? Wykonujesz także ilustracje do swoich książek, opowiadań?
Nie ilustruję swoich książek z jednego powodu – nie uważam, żeby moje rysunki były dość dobre. To już naprawdę jest tylko hobby, wiele osób rysuje. Najbardziej lubię szkicować karykatury – ludzi bądź sytuacji - to mnie odpręża, pozwala odreagować. Jeżeli ktoś mnie zdenerwuje, po prostu rysuję go sobie w zabawnej sytuacji i od razu nie tylko mija mi złość na niego, ale zaczynam go bardzo lubić.

Skąd u Ciebie tyle kreatywności? Piszesz książki, grasz na skrzypcach, występujesz w „Barwach Szczęścia” i wiele innych – prawdziwy człowiek pasji, jak udaje Ci się znaleźć na to wszystko czas?
Jest takie mądre przysłowie: brakuje ci czasu – znajdź sobie jeszcze jedno zajęcie. Na pewno wiele osób zauważyło, że najmniej robią w wakacje. Nie dlatego, że odpoczywają, ale ponieważ pozwalają sobie na wielkie „nie-chce-mi-się”. Ile razy obiecujemy sobie, że w wakacje porobimy coś, co nas interesuje, a potem nie mamy na to siły. Ja nauczyłam się dosłownie kraść czas. Od gimnazjum wstaję o 5 rano, bo kiedyś to był jedyny moment, w którym mogłam pisać. Teraz często o 5 podjeżdża po mnie samochód na plan ;) Poza tym uważam, że jeśli się coś bardzo kocha, zawsze się znajdzie na to czas. A ja mam to niebywałe szczęście, że robię to, co naprawdę kocham. Więc będę to robić do ostatniej kropelki krwi. A potu to już na pewno!

To co robisz daje Ci poczucie spełnienia i życiowej satysfakcji?
Tak, zdecydowanie. Czasami się zastanawiam, czy czegoś nie tracę przez ten ciągły pęd i dochodzę niezmiennie do wniosku, że owszem, tracę, ale wcale tego nie żałuję. Bo monopolu na przepis na szczęście nie mają wcale amerykańskie filmy familijne. Nie trzeba mieć domu z ogrodem, męża, trójki dzieci i labradora, żeby czuć się spełnionym. Ani góry pieniędzy. Najważniejsze to jak najszybciej zdać sobie sprawę kim się jest i czego się pragnie, i nie dać nikomu wmówić sobie, że jest inaczej.

W przyszłości wolałabyś zostać cenioną pisarką, popularną wokalistką czy wybitną aktorką, a może zamierzasz to wszystko połączyć w jedną całość?
Na pewno aktorką i na pewno będę pisać. Jako dziecko próbowałam wielu rzeczy, moi rodzice zachęcali mnie do rozwoju w różnych kierunkach, dlatego gram na skrzypcach, piszę, rysuję, śpiewam no i za rok skończę Akademię Teatralną. Ale zdaję sobie sprawę, że żeby robić coś naprawdę dobrze, trzeba się temu oddać całkowicie. Dlatego powoli sobie segreguję priorytety. Jak mówiłam, rysowanie zeszło na pozycję hobby, skrzypce to też już nigdy nie będzie mój zawód. Ale aktorstwo i pisanie to wielkie miłości i mam nadzieję, że uda mi się je połączyć.

Masz jakiś szczególny sposób na spędzanie czasu wolnego?
Na razie jestem zdiagnozowaną pracoholiczką, więc w wolnym czasie zwyczajnie odsypiam. Ale lubię też poczytać książkę, obejrzeć film. No i pływam! Kocham wodę, to już zahacza o hydrofilię, byłam i jestem wodnym stworem. Więc jeśli wakacje, to nad morzem!

Jakie cechy cenisz sobie najbardziej u ludzi, a jakie wartości w życiu?
U ludzi pogodę ducha. Nienawidzę całym sercem cynizmu, uważam, że to rak duszy. Kiedy ma się pogodę ducha, to wszystko musi ostatecznie ułożyć się dobrze. Poza tym uwielbiam ludzi z poczuciem humoru, w wypadku mężczyzn to dla mnie w ogóle miara atrakcyjności. I najważniejsza cecha – ciepło. Trzeba szukać w sobie ciepła. Z wartościami życiowymi jest trochę trudniej. W tej chwili najważniejsza jest dla mnie sztuka, ale przecież niewykluczone, że za parę lat zegar biologiczny się wścieknie i skończę jako szczęśliwa matka piątki dzieci i żona – podpora męża. Szczerze w to wątpię, ale niezbadane są wyroki losu. Na razie nie jestem zbytnio rodzinna, ale cenię i podziwiam ludzi, dla których rodzina jest najwyższą wartością. To piękne.

Gdybyś miała taką możliwość to o co poprosiłabyś złotą rybkę?
Chciałabym oddychać pod wodą. Naprawdę! :D

Postawiłaś sobie jakieś kolejne cele artystyczne na najbliższy czas?
Tak, w te wakacje chcę skończyć zbiór opowiadań, baśni dla dorosłych, które piszę do grafik pewnej malarki. Bardzo jestem tym podekscytowana, bo grafiki są świetne! Poza tym przygotowuję się do kilku filmów. No i to są na razie priorytety.

Planujesz wybrać się w tym roku na wakacyjny odpoczynek?
I tu jest właśnie problem, bo nie wiem, czy mi się uda. Bardzo dużo różnych rzeczy mi się skumulowało, ale mam nadzieję, że uda mi się jakimś last minutem wyrwać chociaż na tydzień nad ciepłe morze. Potrzebuję tego bardzo, to takie naładowanie akumulatorów na cały rok.

Mogłabyś pozdrowić swoich fanów i czytelników mojej strony www.patrycjaa.ubf.pl?
Oczywiście pozdrawiam bardzo ciepło wszystkich, dla których tworzę moje światy – książkowe, filmowe, muzyczne. Bez Was to by nie miało sensu, można powiedzieć, że ja tym światom nadaję formę, a Wy tchniecie w nie życie. Także mam nadzieję, że jeszcze sporo razem potworzymy :)


Dziękuję Michasi na przesłanie i udostępnienie zdjęć :)


POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=294

czwartek, 11 lipca 2013

281. Yeah! :) [archiwalny wpis www.patrycjaa.ubf.pl]

Kochani! :)
Na wstępie chciałabym podziękować wszystkim czytelnikom strony za liczne odwiedziny - dopiero dziś zauważyłam, że licznik odwiedzin przekroczył 200000 - dziękuję :) Wakacje mijają mi baaaardzo szybko - stety albo niestety. Z wyników matur jest w sumie zadowolona, szczególnie ze 100% matematyki :) W poniedziałek byłam zawieść resztę dokumentów na studia i oficjalnie mogę powiedzieć, że po bezproblemowym przejściu rekrutacji od października będę studiować Elektronikę i Telekomunikację na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Już wkrótce na stronie zaczną się pojawiać wywiady, obecnie ponad 10 z nich jest w trakcie przygotowania, zobaczymy które z nich zostaną w pełni zrealizowane i opublikowane.
Buziaki! :))


POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL
http://patrycjaa.ubf.pl/news.php?readmore=293