Marta Kielczyk: Programy informacyjne to mój świat [WYWIAD]


Programy informacyjne to mój świat
wywiad z Martą Kielczyk

Patrycja Guzek: Jakim byłaś dzieckiem?
Marta Kielczyk: Hmm z marzeniami, choć mało określonymi. Ale marzyłam sobie od zawsze, nawet jeśli dziś nie pamiętam o czym... Wydaje mi się, że byłam grzeczna. Choć zdania na ten temat są podzielone. Potrafiłam „strzelić focha”, ale jednocześnie nigdy nie chciałam od rodziców kolejnych nowych zabawek, wręcz musieli mnie namawiać, żebym chciała, wybrała... Mikołaj rozwiązywał ten problem za mnie. Byłam pilna w szkole, a przynajmniej tak mi się wydaje, a na pewno czułam presję ze strony mamy w tej kwestii. Zaliczyłam wszystkie możliwe kółka zainteresowań, żeby się dowiedzieć, że najbardziej lubię występy – jeździłam potem regularnie na konkursy krasomówcze i recytatorskie.

Od zawsze chciałaś być dziennikarką?
Kiedy byłaś już pewna, że dziennikarstwo to jest właśnie to, czym chcesz się zajmować? Właściwie w związku z mniejszymi lub większymi sukcesami na owych konkursach najpierw myślałam o aktorstwie, ale uznałam że poddanie się ocenie jurorów to nie na moje nerwy – wolałam jakieś wymierne egzaminy – nie ocenę wrażenia. Kiedy w trzeciej klasie LO przeglądałam przywieziony przez starszych kolegów katalog kierunków studiów i trafiłam na dziennikarstwo – stwierdziłam, ze to jest to, czego szukam.


Swoją karierę rozpoczęłaś w Radiu Kolor w 1994r. Jak się tam znalazłaś? Dobrze wspominasz czas, który tam spędziłaś?
Na studiach dziennikarskich wszyscy mieli manierę narzekania na nie, twierdzili że nic nie dają. Stwierdziłam, że tak jest z każdymi studiami – na matematyce też nie uczą jak być dobrym nauczycielem, ale mamy tyle wzorców nauczycieli w życiu, że łatwiej któryś wybrać. Wniosek: trzeba iść zmierzyć się z zawodem w praktyce i to jak najszybciej. Nadarzyła się taka okazja bardzo szybko – już na pierwszym roku. Na naszym wydziale pojawiły się ogłoszenia z informacją o castingu do nowego Radia Kolor (wtedy jeszcze Manna i Materny). Nieoczekiwanie pół roku spotkało się na castingu. Przeszło kilka osób, w tym ja – konkursy krasomówcze zaowocowały Ale byłam tam bardzo krótko – poszłam się uczyć, a nie bardzo było komu – Manna z Materną praktycznie nie spotykałam, a młodzi mało nadawali się na nauczycieli – sami przecierali szlaki... Poszłam więc do radia, w którym nikomu nie zagrażałam – do Jedynki. A tam mistrzowie mikrofonu chętnie udzielali rad i uczyli niuansów. Czerpałam garściami, zdobywałam wszystkie możliwe karty mikrofonowe.

Za sprawą wygranego castingu udało Ci się zasiąść w fotelu prezenterki Panoramy. Uważasz to wydarzenie za przełomowe w swojej karierze? Jak wyglądał ten casting i przygotowania do niego?
Trzeba było iść dalej w rozwoju – właśnie wtedy gdy tego chciałam usłyszałam jak Marcin Zimoch ogłasza w Wiadomościach casting na prezenterów i reporterów TAI i już wiedziałam że spróbuję. To samo pomyślało jakieś 3 tysiące osób. Sito odsiewało w kolejnych etapach, ale za każdym razem dzwonił telefon, że ja przeszłam do następnego. Doświadczenie radiowe było w tej rywalizacji nieocenione. W ostatnim etapie przed kamerą (po wcześniejszych licznych testach językowych, wiedzowych i zadaniach dziennikarskich) zdałam się na własną intuicję, ćwiczyłam przed koleżanką (!) a to zaowocowało propozycją z Panoramy – zaproszono mnie na zdjęcia próbne w studiu programu. Reżyser, który odpowiadał za realizację zapytał na koniec: w której telewizji wcześniej pracowałam, bo widać, że mam doświadczenie...!!! No cóż, a ja wtedy pierwszy raz w życiu czytałam z promptera! To był komplement na miarę sukcesu i tak też się stało To był przełom, owszem. Otwarcie wymarzonych drzwi.

Bywasz prezenterką w „Pytaniu na śniadanie”, prowadzisz Panoramę w TVP2 i Panoramę dnia” w TVP Info. Jak wygląda przygotowanie tych programów „od kuchni”?
Programy informacyjne to mój świat – pilnowanie pulsu dnia, newsów, wydarzeń. Rozmowa o tym w podsumowaniu o 22.00 w TVP Info. „Pytanie” to zupełnie inna bajka – tam liczy się dobry nastrój ale bez przygotowania sam nastrój nie wystarczy, choćby rozmawiało się na najlżejszy temat.

Lubisz spotykać się z widzami? Co dają Ci takie spotkania?
Nareszcie można zobaczyć do kogo się mówi Te spotkania to zawsze ładowanie akumulatorów. Często dużo słów wsparcia. 

Masz jakiś pomysł na swój wymarzony program?
Jestem w wymarzonym programie, a pomysłów na inne mi rzeczywiście nie brakuje.

Jak wygląda zwykle Twój dzień?
Rano bieżnia, TVP Info, internet, depesze, CNN, Twitter. W redakcji – ubieranie wydarzeń w słowa.

Jakich rad udzieliłabyś osobom, które marzą o dziennikarstwie?
Nie zniechęcać się! I tonę drewna trzeba przenieść, zanim się zostanie leśniczym.

Co wg Ciebie jest sposobem na sukces?
Dużo pracy i jeszcze więcej szczęścia.

Czy mogłabyś pozdrowić swoich fanów, widzów i czytelników mojej strony www.patrycjaguzek.blogspot.com?
Pozdrawiam fanów Patrycji i Jej czytelników, wśród których mam nadzieję są i moi Widzowie – puszczam do Was oko.

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Pozdrawiam :)

Popularne posty z tego bloga

Moje 23 urodziny

Ewelina Ruckgaber: Marzę o roli, w którą musiałabym włożyć wiele pracy

"Ławeczka pod bzem" Agnieszka Olejnik

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43