Justyna Reczeniedi: Żyję muzyką [wywiad]

Żyję muzyką
wywiad z Justyną Reczeniedi

Patrycja Guzek: Potrafiłabyś sobie wyobrazić swoje życie bez muzyki?
Justyna Reczeniedi: Pewnie każdy bez wahania odpowiedziałby, że nie. No i ja nie będę tu oryginalna :) Oczywiście, że jako muzyk, praktykujący artysta, śpiewaczka, która żyje muzyką, nie mogłabym sobie wyobrazić bez niej czegokolwiek. Nawet, gdy nie śpiewam, tylko np. zajmuję się pisaniem monografii, opowiadań, to... i w nich odnaleźć można muzykę. Nie wiem, czy w ogóle ludzkość mogłaby istnieć bez tej „najpiękniejszej ze sztuk”.


Jak wspominasz swój debiut na scenie Warszawskiej Opery Kameralnej?
To było 10 lat temu, rzucenie na głębokie wody... Mój debiut w spektaklu „Cosi fan tutte” na deskach WOKu był poniekąd traumą dla mnie. Jednocześnie stanowił cenną naukę, rzutującą na późniejsze moje życie artystyczne. Atmosfera przygotowań do przedstawienia była bardzo napięta. Wymagano ode mnie rzeczy, których nie rozumiałam. Dopiero co skończyłam studia i nie do końca pojmowałam, co oznacza prawdziwe oddanie się roli i sceniczny „luz”, bez którego nie da się wiele przekazać. Jako początkująca śpiewaczka byłam pod nieustanną obserwacją kolegów i dyrekcji. Tylko, że wtedy się tym przejmowałam. Po premierze otrzymałam dwie skrajnie różne recenzje – jedna z nich opisywała bardzo udany debiut, a druga była szkalująca i wykraczająca poza normy etyki dziennikarskiej. Początkowo była podłamana, ale ktoś mądry powiedział mi: „Dziewczyno, twoja pierwsza recenzja i już taka zła? Powinnaś się cieszyć!”. I rzeczywiście – ten epizod uodpornił mnie na resztę mojego operowo-koncertowego życia. Od tego momentu zaczęłam się mocno rozwijać. Potem recenzje były już tylko coraz lepsze.

Na swoim koncie masz wiele ról, czy któraś z nich była dla Ciebie szczególna?
Traviata czyli Violetta Valery (Dama Kameliowa) jest dla mnie tą rolą wymarzoną, szczególną. Śpiewałam ją po raz pierwszy trzy lata temu w reżyserii Jana Młodawskiego. To on wyznaczył pewien przełom w mojej karierze, tłumacząc mi zagadnienia dotyczące wewnętrznych przemyśleń Violetty, na czym polega gra podtekstami... „Traviata” zakończyła się naszym wielkim wspólnym sukcesem. Miesiąc później pan Jan miał wypadek, doznał niemal całkowitego paraliżu... Czy moja Violetta miała być ostatnią wyreżyserowaną rolą pana Jana Młodawskiego? Nigdy jej nie zapomnę; ani tego czego mnie nauczył.

Wielokrotnie byłaś nagradzana za swoje osiągnięcia. Które z nich uważasz za najważniejsze w swojej karierze?
Mimo, że byłam nagradzana na konkursach wokalnych, śpiewałam w Japonii, Libanie, Hiszpanii, na Węgrzech..., nagrałam siedem płyt fonograficznych, napisałam trzy książki, to jednak najważniejsze jest dla mnie to, co dzieje się właśnie teraz. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia wydaliśmy płytę z donatorami czyli z ludźmi, którzy wpłacając większą lub mniejsza cegiełkę pomogli nam zrealizować marzenie. Mam na myśli płytę Co-Opera do muzyki Marcina Nierubca i poezji Michała Zabłockiego. Kontakt z tzw. fanami, z tą specjalną publicznością jest dla mnie nie do przecenienia. Największą nagrodą są właśnie ich listy, refleksje dotyczące płyty i świadomość, że np. stać ich na to, żeby przyjechać za nami na koncert z drugiego końca Polski.

Kto jest dla Ciebie muzycznym idolem?
Moja maestra Bogna Sokorska, wybitna śpiewaczka Teresa Żylis-Gara, polski tenor lat 30-tych i 40-tych Jan Kiepura, topowy rosyjski bas Dmitrij Chworostowski, dyrygent Claudio Abbado, fenomenalny aranżer Michaela Jacksona Quinsy Jones, medialna obecnie śpiewaczka Anna Netrebko, wiekopomny Franck Sinatra, współcześni artyści: Piotr Beczała, Erwin Schrott, Jonas Kaufmann... mogłabym tak wymieniać bez końca. Tylu jest doskonałych wykonawców i twórców... Mam mnóstwo muzycznych autorytetów. Staram się nimi otaczać, tzn. jak najczęściej słuchać ich dokonań.

Jesteś autorką książki „Bogna Sokorska. Życie i kariera Słowika Warszawy – wspomnienie”, co zadecydowało, że postanowiłaś ją napisać?
Miałam szczęście być ostatnią uczennicą Bogny Sokorskiej, która była dla mnie więcej niż pedagogiem. Dzięki niej jestem tym, kim jestem. A dziś pozostaję pod opieką artystyczną jej córki Jagny Sokorskiej-Kwika. Zarówno legendarny Słowik, jak i cała rodzina Sokorskich, jest mi bliska. To wszystko tłumaczy, prawda? Książkę można jeszcze zdobyć na stronie wydawcy: http://zaczytani.pl/ksiazka/bogna_sokorska_zycie_i_kariera_slowika,druk Nie ukrywam w niej swojego sentymentu, podziwu i wdzięczności dla Maestry.

Oprócz biografii prof. Bogny Sokorskiej wydałaś również książkę "Spotkania". Jaka jest jej tematyka?
To nie jest książka dla każdego. Raczej dla kobiet, i to młodych :) Zachęcam do lektury. Znajdziecie tam sześć opowiadań, mniej lub bardziej zrozumiałych. Znam parę osób, które szaleją za tą książką – to dla mnie największa nagroda, choć słyszałam też powściągliwe opinie. Myślę, że warto przekonać się samemu: http://www.anagram.com.pl/product/359071 Ale napisałam także biografię polskiego śpiewaka lat 20-tych „Stanisław Gruszczyński. Dzieje króla tenorów”, w którego willi mieszka obecnie wielka polska aktorka Krystyna Janda. Z tej ostatniej książki też jestem bardzo dumna.

Opera jest dość mało popularna w Polsce, jak myślisz co jest tego przyczyną?
Opera jest w ogóle dziedziną trudną. Wymaga przygotowania, refleksji, nastroju, edukacji, przeczytania libretta. Generalnie jest tak: trzeba zanim się stwierdzi, że się coś lubi lub czegoś nie lubi, należy to poznać. A jakim cudem przeciętny odbiorca ma poznać operę, skoro nie ma jej w mediach, ani co gorsza nie zaznał edukacji w tym zakresie? To jest właśnie odpowiedź na postawione pytanie: opera jest mało popularna w naszym kraju z powodu braku edukacji muzycznej w szkołach i braku zainteresowania tą dziedziną w mediach. Ale ja wierzę, że to się może zmienić...

Obecnie pracujesz nad projektem CO-OPERA. Skąd pomysł na jego realizację?
Praca nad Co-Operą to radość i przyjemność. Na początku polegała na tworzeniu całego materiału – powstawaniu dzieła 14 piosenek z muzyką Marcina Nierubca i poezją Michała Zabłockiego na dwa głosy operowe. Potem dokonaliśmy rejestracji nagrań z Orkiestrą Symfoniczną im. K. Namysłowskiego w Zamościu pod dyrekcją Tadeusza Wicherka. Następnie jak już wspomniałam udało nam się wydać płytę z fanami – donatorami, którzy nam pomogli zdobyć środki na produkcję płyty. To było bardzo budujące. Po drodze mieliśmy kilka koncertów, teraz trwa praca nad promocją w mediach. Płyta Co-Opera – „Wydanie specjalne” – brzmi świetnie. Możecie posłuchać singla „Trudne tango”: http://www.youtube.com/watch?v=4FovfpUzLM4. Zaraz w sieci ukaże się kolejny teledysk Co-Opery, tym razem z udziałem Anny Popek. Pomysł na realizację projektu, który jest kooperacją muzyki operowej z popową zrodził się trzy lata temu. Zawsze chciałam to zrobić, szukałam połączenia „sztuki wysokiej” z „komercyjną”. I mam wrażenie, że chyba wreszcie się udało.

Jak współpracuje Ci się z Krystianem?
Rewelacyjnie. Krystian jest wybitnym artystą o niepowtarzalnym, pięknym, zmysłowym głosie i wielkiej sile wyrazu. Na scenie ma w sobie swoistą słodycz, delikatność, a jednocześnie moc. W dodatku bardzo się lubimy, cenimy nawzajem. Uwielbiam jego poczucie humoru! Po pełnej śmiechu próbie, na koncercie jest pełen profesjonalizm, a luz pozostaje.

Co jest głównym celem projektu?
Głównym celem projektu jest zachęcenie tzw. przeciętnego odbiorcy do sięgnięcia po sztukę ambitna, by wybrał się do opery, posłuchał płyty z muzyką klasyczną. A poza tym po prostu kochamy Co-Operę i chcemy nią zarazić innych. To misja.

Czego mogę Ci życzyć na najbliższy czas?
Zależy mi na tym, by jak najwięcej osób usłyszało muzykę Co-Opery. Ponadto chciałabym, by wszystko rozwijało się tak jak do tej pory: miłość i sztuka jest obecna w moim życiu codziennie. I niech tak pozostanie.


Komentarze

  1. świetny wywiad :)
    nagłówek jest boski, będę zaglądać ;p

    http://spowiedz-na-blogu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to się mówi "kobieta sukcesu" ;)
    Tymczasem zapraszam do siebie www.devooted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wywiad świetny, owszem, a to dzięki odpowiedziom na pytania rozmówcy ("wywiadowcy"!)... mądre i piękne, jak ich autorka - znakomita sopranistka Justyna Reczeniedi, która wspaniale potrafi zrealizować zamierzone przedsięwzięcia i projekty. Wszechstronność, niezwykła osobowość i wielki talent... To prawdziwa dusza wspaniałej artystki, która swym śpiewem niesie radość... porywa nawet tych, którzy dotychczas "niekoniecznie" obcowali ze sztuka wysoką!!! Wielkie dzięki za to co solistka WOK robi dla przybliżenia opery przeciętnemu zjadaczowi chleba!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Więcej takich wywiadów proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno będą się sukcesywnie pojawiać :)

      Usuń
  6. Widzę kolejny świetny wywiad, ciekawy dobór pytań i wybór rozmówczyni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wywiad, czekam na więcej, z miłą chęcią jeszcze tutaj wpadnę ;)
    zapraszam http://chmielublog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kolejne wywiady już wkrótce; mam nadzieję, że również Ci się spodobają :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Świetnie przeprowadziłaś ten wywiad, bardzo ciekawy! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wywiad, dziewczyna odniosła sukces :)
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowny wywiad :) będe tu częściej zaglądac i czytać Twoje ciekawe posty :)

    crazy--dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Pozdrawiam :)

Popularne posty z tego bloga

Nowy dzień. Nowe szanse. Nowy początek.

Po co ten blog?

Zielony koktajl orzeźwiający + lipcowe podsumowanie

Jesteś kreatorem swojego życia

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43