Zaginiona dziewczyna /Gone Girl [film]


Dziś miałam okazję zobaczyć film pt. "Zaginiona dziewczyna", który jest adaptacją powieści pod tym samym tytułem autorstwa Gillian Flynn. Książki nie czytałam, ale kto wie, może po nią sięgnę. Szczególnie, że mam w zwyczaju najpierw oglądanie, później czytanie, choć biorąc pod uwagę fakt, że Flynn jest również autorką scenariusza filmu, zapewne dużych rozbieżności nie będzie.

Wybór filmu dość przypadkowy, jednak ostatecznie można powiedzieć, że jestem zadowolona. Dobry film, z ciekawą i intensywną akcją, choć zakończenie hmn.. trudno ująć - o tym dokładniej w późniejszej części wpisu.

Jest upalny letni poranek, a Nick i Amy Dunne obchodzą właśnie piątą rocznicę ślubu. Jednak nim zdążą ją uczcić, mądra i piękna Amy znika z ich wielkiego domu nad rzeką Missisipi. Podejrzenia padają na męża. Nick coraz więcej kłamie i szokuje niewłaściwym zachowaniem. Najwyraźniej coś kręci i bez wątpienia ma w sobie wiele goryczy – ale czy rzeczywiście jest zabójcą? Z siostrą Margo u boku próbuje udowodnić swoją niewinność. Jednak jeśli Nick nie popełnił zbrodni, gdzie w takim razie podziewa się jego cudowna żona?
(opis książki lubimyczytac.pl)

Dlaczego spodobał mi się ten film? Fabuła była bardzo ciekawie przedstawiona i co najważniejsze miała ręce i nogi. Nie dostrzegałam jakiś szczególnie dużych nieścisłości, które w filmach tego typu bardzo często się zdarzają - za to duży plus. Co więcej film trzymał cały czas w napięciu i pomimo tego, że do krótkich nie należy, bo trwa 2,5h to i tak nie czułam się ani przez chwilę znudzona, a każda kolejna minuta przynosiła nieoczekiwany zwrot akcji.
Co więcej można dostrzec w tym filmie, jak bardzo złożona jest ludzka psychika oraz jak wielki wpływ na opinie ludzi mają masowe media, które można powiedzieć, że w dzisiejszych czasach zwyczajnie kształtują opinię, niestety często nie na faktach, a urwanych szczątkach prawdy, intrygach i pomówieniach.

Historia byłego dziennikarza Nicka Dunne'a (Ben Affleck), którego żona Amy (Rosamund Pike) znika niespodziewanie w piątą rocznicę ślubu. Wraz z rozwojem śledztwa policja dochodzi do wniosku, że to właśnie mąż kobiety jest odpowiedzialny za jej zaginięcie. Przyparty do muru Nick ma więc prosty wybór: albo dowiedzie niewinności, albo wyląduje w celi śmierci skazany za morderstwo. 
Prowadzona dwutorowo narracja okazuje się świetnym zabiegiem dramaturgicznym, ale ma też drugie dno. Pozwala widowni zajrzeć za fasadę związku Dunne'ów, spojrzeć na łączącą bohaterów relację zarówno z jej, jak i jego punktu widzenia. 
(recenzja filmweb.pl)


Interpretacja zakończenia (tę część wpisu polecam bardziej osobom, które już się zapoznały z tym filmem i znają fabułę)
Zakończenie filmu wzbudziło we mnie najwięcej 'niewiadomych', kontrowersji. Zanim zaczęłam go oglądać, wiedziałam, że ponoć jest ono bardzo zaskakujące, dlatego w ciągu filmu zdążyłam wymyślić tysiące wersji "jak to może się skończyć". Ostatecznie do teraz jest ono dla mnie nie do końca jasne, dlatego postanowiłam tutaj trochę rozwinąć ten temat i może ktoś kto już widział ten film, będzie w stanie się w tej kwestii wypowiedzieć. Otóż początkowo bez jakiejś konkretnej analizy całości, zakończenie mnie zupełnie rozczarowało, choć i zaskoczyło. Było dobre, ale nie takie jakiego bym się po tym filmie spodziewała. Po prostu liczyłam na coś w innym kierunku. Jakoś do mnie nie przemawiało zachowanie głównego bohatera, który jak gdyby nigdy nic po wszystkim, co przeżył ze strony swojej żony, nadal robi to, co ona na nim wymusza, chociaż ma swoje zdanie i chciał dążyć do jego realizacji - jeśli tak to można ująć. Amy, nadal idealna, wychodzi z całej sytuacji z tarczą, a cała jej intryga nie zostaje ujawniona światu. Nie, nie, nie... no nie podoba mi się... ale doszłam do wniosku, że może chodziło w tej interpretacji zakończenia o to, aby sprawy małżeńskie załatwiać w pewnym sensie za "zamkniętymi drzwiami", w prywatności, a nie na oczach całego świata.
Natomiast warto zwrócić też uwagę, że scena początkowa jest identyczna do tej na końcu. Wysnułam, więc wnioski, że być może cała akcja, która się działa, nie miała miejsca naprawdę, a działa się jedynie w głowie głównej bohaterki. Wtedy również wyjaśniłoby to fakt, dlaczego wszystko można powiedzieć prawie idealnie szło po jej myśli. Ale... z drugiej strony w tych obu scenach bohaterka ma inną długość włosów i gdybym nie ten fakt ta wersja zakończenia byłaby bardzo realna i znacznie bardziej bym mi się podobała.
Tak więc jeśli ktoś z Was już zobaczył bądź zamierza zobaczyć to proszę podzielcie się własną opinią w tym temacie. Jestem ciekawa, co Wy macie w tej kwestii do powiedzenia - z góry bardzo dziękuję :)

Komentarze

  1. Kochana Pati widziałam film i powiem Ci, że mi się zakończenie bardzo podobało. Tak jak Ty w głowie miałam wiele różnych scenariuszy zakończenie a to, które było w rzeczywistości bardzo mnie zaskoczyło.chodź film był długi oglądałam z zainteresowaniem i ani chwili się nie nudziłam. Dla mnie super i z pewnością jeszcze do niego wrócę :)
    Buziaczki Kochana Pati :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzialam film i jestem nim zachywcona!
    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego wieczorku ;))
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio również zdarzało mi się najpierw oglądać film, a później sięgać po książkę, ale tym razem przyciągnęła moją uwagę książka i mam zamiar się na nią skusić ;)
    Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Pozdrawiam :)

Popularne posty z tego bloga

8 pomysłów na jesienne dekoracje DIY

Boże Narodzenie w listopadzie?

Ewelina Ruckgaber: Marzę o roli, w którą musiałabym włożyć wiele pracy

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43