MAGDALENA SZYMECZEK (WERNER): Od marzeń wszystko się zaczyna [wywiad]



Magdalena, blogerka i sportowiec, dziewczyna doceniająca w swoim życiu każdy drobiazg. Nie jedna osoba mogłaby jej pozazdrości odwagi, chęci i determinacji.
Jako nastolatka doznała wypadku podczas spaceru. Upadek z 10 metrów skutkował uszkodzeniem kręgosłupa. Od tego czasu Magda porusza się na wózku, ale pomimo to nie traci swojego optymizmu i radości. Cieszy się z tego, co ma, że może być w tym miejscu, w którym jest. Z uśmiechem na twarzy przemierza przez kręte ścieżki swojego życia... Z jakimi rezultatami?
Zapraszam Was na moją rozmowę z tą NIEZWYKŁĄ KOBIETĄ! :)



Patrycja Guzek: Pamiętam, gdy pierwszy raz weszłam na Twojego bloga i przeczytałam: „swój wypadek traktuję jako dar”. Wzbudziło to we mnie ogromny szacunek wobec Ciebie i podziw. Jak to możliwe, że tak spokojnie przyjęłaś to, co los Ci przyniósł?
Magdalena Werner: Sama się czasem sobie dziwię, ale tak właśnie było. Wypadek przyjęłam bardzo spokojnie, jak coś naturalnego. Uważam, że życie zbudowane jest z lekcji i właśnie taką lekcją był mój wypadek. Większość osób, które ulegają wypadkowi załamuje się, nie wyobrażają sobie późniejszego życia. Poznałam wiele osób, które właśnie w ten sposób przeżywały swoją tragedię. Ja nigdy patrzyłam na swój wypadek w kategoriach tragedii czy kary bożej. Uważam, że jest to dar dzięki, któremu mogłam się znaleźć w tym miejscu, w którym obecnie jestem. Z pewnością wypadek ukształtował mnie i otworzył oczy. Dzięki niemu mam większe spojrzenie na świat, ludzi. Dostrzegam sprawy, których wcześniej nie widziałam.

Zastanawiasz się czasem jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby nie ten wypadek? Myślisz, że byłoby zupełnie inaczej niż jest teraz?
Oczywiście, mam takie momenty. Zwłaszcza co roku 17 marca, w rocznicę mojego wypadku. Zastanawiam się wówczas jakby to wszystko mogło wyglądać, w jakim miejscu bym się obecnie znajdowała, czy byłabym szczęśliwa. Jestem przekonana, że gdybym nie miała wypadku moje życie wyglądało by zupełnie inaczej.
Wypadek mimo swego negatywnego wymiaru (straciłam sprawność i niezależność) przyniósł ze sobą pozytywne zmiany. Mogłam poznać cudownych ludzi, którzy tak mną pokierowali, że dzięki nim i swojej ciężkiej pracy osiągnęłam wiele w życiu.

Interesujesz się sportem i pięknem kobiecym. Pasje stanowią ważny element Twojego życia?
Pasje dodają mi skrzydeł. Każdy z nas uwielbia robić coś, co sprawia nam radość i motywuje do dalszego działania. Tym właśnie jest dla mnie sport oraz sprawy dotyczące kobiecego piękna. Sport uczy mnie wiele np. pokory w życiu. Wizaż, zakupy, dbanie o siebie są dla mnie odskocznią od codzienności. Relaksują mnie. Uwielbiam wyglądać pięknie i czuć się dobrze. Jeśli coś nam sprawia radość, robimy to, co kochamy wówczas czujemy się spełnieni. Człowiek spełniony to człowiek szczęśliwy. Jeśli my jesteśmy szczęśliwi to otoczenie wokół nas również jest takie.


Jesteś czterokrotną Mistrzynią Polski i Mistrzynią Słowacji Osób Niepełnosprawnych w wyciskaniu sztangi leżąc. Na swoim koncie masz liczne osiągnięcia. Dlaczego zdecydowałaś się na wyczynowe trenowanie tej dyscypliny?
Niezbyt kobiecy sport, prawda? Szukałam w życiu jakiegoś zajęcia, w którym mogłabym się jakoś realizować. Sport sprawiał mi radość od zawsze.. O ciężarach słyszałam już w pierwszej klasy Technikum Ekonomicznego we Wrocławiu. W szkole średniej, gdzie rozpoczęłam naukę odbywały się zajęcia z wielokrotnym Mistrzem Igrzysk Paraolimpijskim Panem Ryszardem Tomaszewskim, który trenował niepełnosprawnych zawodników właśnie w ciężarach. Pan Tomaszewski ma taki sam uraz kręgosłupa jak ja i zaszedł bardzo daleko w tym sporcie. Jest dla mnie i innych zawodników wielkim autorytetem. Wiedziałam, że trenując pod jego okiem nic mi się nie stanie. Wielu moich znajomych trenowało właśnie ciężary, więc i ja postanowiłam, że również spróbuję. Potrzebowałam jednak czasu za nim dojrzałam do decyzji uprawiania sportu wyczynowo. Jestem osobą ambitną i jak się za coś biorę to angażuję się w to na 100 %. Przygodę z ciężarami rozpoczęłam na drugim roku studiów we Wrocławiu czyli 5 lat od kiedy pierwszy raz się zetknęłam bliżej z tą dyscypliną. Jeszcze dobrze nie umiałam trzymać sztangi w rękach, a dwa tygodnie później wystartowałam pierwszy raz na zawodach. I nie byłam ostatnia. To jeszcze bardziej zmotywowało mnie do dalszej ciężkiej pracy. Chciałam być jeszcze lepsza i osiągać lepsze wyniki.

Sport rzeczywiście kształtuje zarówno sprawność fizyczną, ale przede wszystkim charakter i siłę woli?
Dokładnie tak. Sport dla mnie nie jest jedynie wysiłkiem fizycznym, lecz szkołą samorozwoju. Uczy mnie pokory, cierpliwości, wytrwałości, optymizmu, wiary w siebie, systematyczności, walki z własnymi słabościami. Wszystko to przekłada się później na codziennie życie i walkę z przeciwnościami losu. Sport uczy, że nigdy nie wolno się poddawać. Walczy się do samego końca. I tak właśnie czynię to w życiu.

Kolekcjonerka marzeń… Marzenia są Twoją siłą w życiu?
Od marzeń wszystko się zaczyna. Marzenia są motorem, który napędza mnie do działania. Pozwalają nam żyć, budować przyszłość, stawiać swoje cele i je realizować. Marzenia są kierunkowskazem, wyznacznikiem drogi, którą powinniśmy podążać. Marzenia są motywacją, magiczną siłą, która nie pozwala nam się zatrzymać tylko przeć do przodu, aby móc czuć się spełnionym i szczęśliwym.
Patrząc na Twoje życie, dostrzegam, że drobiazgi dają Ci dużo radości. Jest jakaś recepta na umiejętność cieszenia się nawet z najmniejszych sukcesów?
Hm, nie wiem czy jest jakaś recepta. Myślę, że świat składa się z drobiazgów i właśnie te drobiazgi czynią nasze życie szczęśliwym, niesamowitym, fascynującym. Dodają uroku, sprawiają niespodzianki, umilają chwile, motywują do działania. Życie może być naprawdę piękne, jeśli tylko dostrzeżemy jego najmniejsze szczegóły. Osoby, które utraciły coś cennego w życiu potrafią dostrzec piękno właśnie w tych małych rzeczach.

Jesteś pozytywnie zakręcona, pełna siły i chęci do życia, ale pewnie jak każdego człowieka i Ciebie dotykają trudne dni. Co wtedy? Jak sobie z nimi radzisz?
Jestem jedynie człowiekiem i tak jak inni mam lepsze i słabsze chwile. W trudnych chwilach staram się myśleć pozytywnie, zwłaszcza o tym, co już w życiu osiągnęłam. Jeśli mam potrzebę wypłakania się to płacze. Nie wstydzę się łez. Łzy oczyszczają nasz organizm z negatywnych emocji. Wówczas jest mi dużo lżej i mam siłę do dalszego działania.

Co skłoniło Cię do założenia bloga i dzielenia się z innymi swoim życiem? Lubisz poznawać nowe osoby i być blisko ludzi?
Blog założyłam głównie dlatego, że czułam się samotna i chciałam móc się gdzieś wyżalić. Traktowałam go na samym początku jak mój osobisty pamiętnik. W Internecie wszyscy jesteśmy anonimowi. Kiedyś prowadziłam pamiętnik w formie zeszytu. Przelewanie emocji na kartkę papierową bardzo mi pomagało. Z biegiem czasu dostawałam wiele wiadomości od osób, że motywuję ich do działania, że moje notki im pomagają, że jestem przykładem do naśladowania. Dlatego też zmieniłam formę bloga- pamiętnika na blog w takiej formie jak jest obecnie. Chcę dzielić się z innymi ludźmi swym doświadczeniem, wrażeniami. Chcę pokazać innym, że można być osobą niepełnosprawną, ale także osobą szczęśliwą i zrealizowaną.
Uwielbiam poznawać nowe osoby. Być wśród ludzi, dzielić z nimi wspólne pasje. Blogowanie właśnie mi to umożliwia.
Wzięłaś udział w projekcie „Moda bez ograniczeń”. Zapewne było to dla Ciebie cenne życiowe doświadczenie. Jak Ci się podobało?
Udział w projekcie „Moda bez ograniczeń” było dla mnie niesamowitą przygodą, która pozostanie na długo w mojej pamięci. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o sobie. Poznałam wielu interesujących ludzi. Po prostu coś niesamowitego. Mam wiele wspomnień, których nikt mi nie odbierze.

Kończąc naszą rozmowę, co chciałabyś przekazać naszym czytelnikom?
Bez względu co nas w życiu spotyka nie można się poddawać. Trzeba walczyć do samego końca. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Choć nie zawsze widzimy je od razu, ono cały czas jest.
Trzeba iść przed siebie i robić swoje. Nie oglądać się w tył. 


Madziu, dziękuję za poświęcony czas i wspaniałą rozmowę! :)


Komentarze

  1. Jak tylko poznałem Madzie to moja niepełnosprawności gdzieś się ulotniła bo Ona pokazała jak żyć z tą niepełnosprawnością nie poddawać się i pchać te życie do przodu a zarazem być szczęśliwym człowiekiem. Z Madzią wiele rozmów że tak powiem się pokonało i tak jest do dziś mimo że dzieli nas wiele kilometrów.Tomek z Rydułtów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Pati za tak cudowną współpracę z Tobą :* Jesteś wspaniałą i kochaną osobą :) :*

      Usuń
  2. Bardzo wartościowy i piękny wywiad:)

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniała, dzielna, pełna pasji osoba, dziękuję, że dzięki Tobie mogłam ją poznać :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się że Cię poznałam, realizuj swoje pasje i marzenia dalej. Miłego dnia :) <3 M.G

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny wywiad! :) Madzię znam już od prawie dwóch lat i wiem, że jest wyjątkową osobą, co ta rozmowa tylko potwierdza :) za to mogę dodać, że Ty Patrycjo, masz Kochana talent dziennikarski! :) czy aby nie powinnaś zmierzać tą drogą...? ;) przeczytałam większość wywiadów, które przeprowadziłaś i jestem zachwycona! :)
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tylko, a może aż moja pasja i niech tak zostanie :)

      Usuń
  6. Interesujący wywiad. Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziennikarka nam tu wyrasta i to niezła dziennikarka! :) A Magda to rewelacyjna osoba, mimo, że 'znam' ją tylko z wywiadu to chylę się w pas nad jej siłą i niezłomnym charakterem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Choć dziennikarka ze mnie żadna :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Pozdrawiam :)

Popularne posty z tego bloga

Moje 23 urodziny

"Ławeczka pod bzem" Agnieszka Olejnik

Ewelina Ruckgaber: Marzę o roli, w którą musiałabym włożyć wiele pracy

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43