Powód czy sposób?


Gdy pojawia się potrzeba działania, ludzi można podzielić na dwa typy: tych, którzy znajdą powód, żeby czegoś nie zrobić i tych, którzy znajdą sposób, żeby to coś wykonać.
Od kilku lat staram się należeć do tej drugiej grupy. Staram się to dobre słowo, bo pewnie nie zawsze mi to wychodzi, ale jestem pełna determinacji, by osiągnąć w tej kwestii poziom maksymalny.
Dlaczego? Bo tak po prostu żyje się łatwiej, pełniej i lepiej, z większą satysfakcją i osiągnięciami.
Co jednak faktycznie nie zmienia faktu, że czasami zdarza mi się odkładać coś na później czy wątpić w to, że jestem w stanie coś tam osiągnąć.

Moim zdaniem sprawa jest prosta: jeśli chcesz, to znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz, to znajdziesz powód. 

Znam ludzi, którzy wiecznie narzekają na swoje życie albo jakąś jego część - za pierwszym razem staram się pomóc, za drugim również, chociaż wiem, że się powtarzam z moimi radami, za trzecim razem po prostu odpuszczam, bo wiem, że to moje gadanie, nawet jeśli ta osoba twierdzi, że mega mądre, i tak jest na nic, bo nie połączy się z konstruktywnym działaniem tej osoby.
Czasami to wydaje mi się, że niektórzy ludzie wręcz uwielbiają użalać się nad sobą i swoimi problemami, i totalnie nie chcą ich rozwiązać, bo wolą rolę ofiary, narzekanie i lubią, gdy ktoś im współczuje.
Na szczęście, znam również osoby, które z całych sił starają się znaleźć sposób, aby rozwiązać wszelkie problemy i móc skorzystać z nadarzających się okazji.

Między tymi dwoma typami ludzi jest gigantyczna przepaść. I nie chodzi mi tutaj o przepaść finansową, o wykształcenie, możliwości itd. Ta przepaść dotyczy jakości ich życia i szczęścia.

Patrzę teraz na swoje ostatnie lata przez pryzmat sposobów i powodów. I wiecie co? To jest aż przerażające, ile rzeczy by mnie ominęło, gdybym zamiast szukać rozwiązania, postawiła na bierność. Wyróżniłam trzy aspekty, które na tę chwilę, według mnie, najbardziej zmieniły moje życie.
Studia - zero wsparcia od rodziny, najbliższych, nauczycieli. Kobieta na elektronice? Przecież to męskie. Kobieta na politechnice po klasie humanistycznej? Niemożliwe.
Ile wysiłku, ile łez, ile zmęczenia, ile walk sama ze sobą stoczyłam, tego nie wie nikt, chyba już stało się to wręcz niepoliczalne. Ale cóż... Tak, jestem inżynierem. Tak, skończyłam studia planowo. Tak, dostałam stypendium rektora dla najlepszych studentów. Ale przecież to było niemożliwe, serio?
Podróże - student bez przysłowiowego tysiaka od rodziców, na własnym utrzymaniu. Brak pieniędzy, czasu, wygodnego środka transportu - zawsze znajdzie się jakieś ale. Cieszę się, że i na to wszystko znalazłam sposoby i zwiedziłam tyle pięknych miejsc w naszym kraju.
Ludzie - tyle wspaniałych osób poznałam w ostatnim czasie. Wiele kilometrów przejechałam, aby poznać część z nich. Wiele razy musiałam pokonać moją nieśmiałość i lęk, aby pojawić się w danym miejscu. Ale przecież równie dobrze mogłam siedzieć w domu, bo po co jechać ponad 100 km w jedną stronę, aby pogadać z kimś przez 5 minut. Po co pokonywać swoje obawy, przecież ludzie mogą uznać mnie za wariatkę, która nieudolnie próbuje z kimś nawiązać przyjacielską relację. No cóż, "ale" zawsze się znajdzie.
W sumie to może powinnam się zamknąć w pokoju i w ogóle z niego nie wychodzić, bo w sumie po co? Po co w ogóle cokolwiek robić?

A tak serio... Zawsze znajdzie się milion takich "po co", "ale", "bo" i zawsze znajdzie się... sposób. Nie wiem dlaczego, ale ludzie już tak jakoś mają, że łatwiej znaleźć powód, aby odmówić niż wysilić się, poświęcić trochę czasu i energii, i spróbować znaleźć sposób. Pamiętajcie, że wspomnienia i to, co przeżyliśmy pozostanie z nami na zawsze, dlatego lepiej żyć aktywnie niż postawić na bierność i ślepy los.
💙

Komentarze

  1. U mnie problem jest właśnie "ale" a konkretnie: "ale mi się nie chce" . Próbuję się nauczyć, że czas, ktory poświecam na tarzanie się w pościeli i nic nie robienie mogłabym wykorzystać na to, co planowałam od tak dawna...ale wciąż czuję tą blokadę! Twój post pomógł mi to sobie uświadomić. Dziękuję !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! I życzę Ci duuużo samozaparcia i wytrwałości! :)

      Usuń
  2. To prawda, lepiej / latwiej znaleźć powód , niż znaleźć sposób. Od pewnego czasu patrzę inaczej na życie i staram się wybierać mądrzej.
    Bardzo dobry wpis!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie. Ja staram się szybko realizować pomysły, bo kiedy czekam zbyt długo włącza mi się "po co"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak trochę mam - gdy coś odkładam, to później rezygnuje z realizacji, bo wydaje mi się to jakieś bez sensu. Na szczęście dawno nie byłam już w takiej sytuacji. Pozdrowienia :)

      Usuń
  4. To jest podobnie jak z ta szklanką do połowy pełną, albo pustą :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami ważny jest również aspekt naszej wiary w to, że uda się nam coś wykonać, osiągnąć.
    Potrzebna jest wiara, że nasze działanie ma sens, nawet jeśli nie zakończy się ono sukcesem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Wiara w sukces, napędza nas do działania i powoduje to, że się po prostu chce. :)

      Usuń
  6. Eliminuję ale i wdrażam chcę, mogę, dam radę. To mi jest potrzbne, tak chcę żyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam sie w 100% z twoimi przemyśleniami. Wspomnienia zostaną z nami na zawsze ❤️

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się całkowicie! Jeśli komuś zależy, zawsze znajdzie właściwą drogę chociażby trzeba było przepłynąć ocean ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Całość Twoich słów podsumuję stwierdzeniem że musi nam się chcieć. Nie tylko gadać i się zbierać, a zacząć działać.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie zawsze wszystko jest czarne albo białe. Nie zawsze da się znaleźć sposób :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, nie zawsze wszystko jest czarne albo białe, wręcz prawie zawsze jest "szare", ale myślę że rzadko zdarzają się sytuacje, w których nie da się znaleźć sposobu lub zrobić chociaż drobnego kroku w drodze do celu. Różnie to bywa, ale prawie w każdej sytuacji możemy postawić na bierność lub działanie, przynajmniej mi się tak wydaje. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Ja chyba jednak wolę znaleźć sposób :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak, sama nieraz mam problem, bo łatwiej znaleźć powód, by czegoś nie robić niż sposób na zrobienie... Niestety. Miałam już takie sytuacje, mniej lub bardziej istotne w życiu, gdy się wycofywałam. Niektórych decyzji żałuję. Trudno jest zmienić nastawienie, ale warto. Ja próbuję zmienić teraz każde "muszę" na "chcę". Niby nic takiego, ale nie jest to łatwe, a ta zmiana ma wielkie znaczenie. Chcieć to móc. A chęć działania jest silniejsza, gdy chcemy, a nie gdy musimy. Chciałaś zostać inżynierem, miałaś motywację, działałaś. Podziwiam Cię i gratuluję. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo Cię podziwiam, bo ja zazwyczaj zachowuję postawę bierną, bo tak jest mi wygodniej, bezpieczniej. Wiem, idę na łatwiznę, ale nie jakiś oczekiwań wobec siebie i wobec mojego losu. Myślę, że to, czego pragnęłam, to dostałam i staram się tym cieszyć. Nic ponad to. Ale Tobie serdecznie gratuluję i życzę powodzenia w każdym aspekcie Twojego życia!

    OdpowiedzUsuń
  14. ja często chcę, ale się boję, coś mnie powstrzymuję i szukam powodów by czegoś nie robić, a potem pluję sobie w brodę. Bywa i tak.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję - z takim podejściem do życia osiągniesz wszystko co sobie zaplanujesz:) Bardzo podobają mi się te słowa - "jeśli chcesz znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz znajdziesz powód" .

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie, że szukasz rozwiązań i starasz się żyć pełnią życia! :) Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy znajdują problem na każde rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Pozdrawiam :)

Popularne posty z tego bloga

Pudełko dla dziewczynki

"Ławeczka pod bzem" Agnieszka Olejnik

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43