Czas przecieka mi przez palce


Pewnie znacie to uczucie, gdy macie wrażenie, że czas przecieka Wam przez place? Chcecie wiele zrobić, ale jakoś ciągle nie po drodze? Albo nieustannie brakuje Wam czasu?
Ja doskonale znam to uczucie. Ostatnio udało mi się wprowadzić systematyczność w blogowaniu, z czego jestem dumna, jednak w dalszym ciągu w moim życiu jest wiele rzeczy nieuporządkowanych.

Mam dużo planów, wiele rzeczy oczekuje na mojej liście „do zrobienia”. Najpierw czekałam na wakacje. Stwierdziłam, że będę mieć dużo wolnego, więc będę mogła zająć się rzeczami, na które potrzebuję więcej czasu niż jeden wieczór. Ale jak już przyszły i wróciłam z akademika do domu to uświadomiłam sobie, że w moim pokoju z trudnością można przejść i znaleźć miejsce na laptopa, a co dopiero na długoterminowe robienie czegoś. Efekt? Nie zrobiłam niczego, co planowałam. Teraz czekam na akademik i tam chce się zająć niektórymi projektami, bo jakby nie było jest tam znacznie więcej miejsca i możliwości.

Moi znajomi zwykle mają mnie za mega zorganizowaną osobę, bo np. wiedzą, że jak jest jakieś kolokwium, egzamin to potrafię uczyć się przez kilka dni prawie bez przerwy. Tak, potrafię, ale potrzebuję czegoś, co wyznacza mi pewien termin. Gdy wiem, że muszę coś zrobić na X to robię to na X. Gorzej z rzeczami, które sama sobie narzucam. Za nie trudniej się zabrać. Faktem jest, że nie zawsze zależy to ode mnie, a często od ilości czasu, którą w danej chwili mam albo po prostu warunków. Ale oczywiście to nie zmienia faktu, że często dopada mnie takie uczucie „beznadziei”. Widzę, że czas leci, dzień za dniem, a ja mam wrażenie, że stoję w miejscu, z takich czy innych przyczyn. Gdy jest rok akademicki, nie mam zbytnio czasu dla siebie i na swoje pasje. Studiowanie elektroniki wbrew pozorom nie jest takie proste, szczególnie gdy jest się zwykłą dziewczyną, która z nie swojego wyboru trafiła do klasy humanistycznej w liceum. Do tego dochodzą korepetycje i… czasu automatycznie brak. A nawet jak już go znajdę to pojawia się kwestia tego, że martwię się na zapas nauką, uczelnią. Nie potrafię się tak po prostu odciąć od tego, co zajmuje większość mojego czasu. Gdy natomiast wreszcie znajdzie się więcej wolnego to ja tracę siły, nie mam weny ani chęci. Takie jakby przemęczenie wcześniejszymi obowiązkami.

W pewnym momencie wakacji udało mi się wypracować zasadę, że od 7/8 do 12/13 nie wchodzę na fejsa i inne takie pożeracze czasu, a wykonuje jedynie ‘obowiązki’ z listy – było to zarówno sprzątanie, jak i blog, elektronika czy inne pasje. Efekt był dość ciekawy, bo faktycznie moja wydajność znacznie wzrosła, jednak są rzeczy, które trudno zmieścić w jakiś ramach czasowych. Chociażby właśnie ta głupia elektronika: planowałam 1,5h, a wychodziło po 6-7h, a praktycznie niewiele przez ten czas robiłam - zaufajcie, z elektroniką tak to właśnie jest.
W ostatnim czasie odeszłam od tej metody, bo często musiałam jeździć na uczelnię, żeby załatwić jedną formalność , do tego korki i zamiast poświęcić na to wszystko 2-3dni, złożyło się na 7 całodniowych wyjazdów. Prawie dwa tygodnie z życia wyjęte. Może uda mi się coś takiego wprowadzić ponownie przez weekendy, zobaczymy, ale tak czy siak bardzo polecam tą metodę – warto spróbować :)

Ten weekend był dla mnie całkiem pracowity, we wtorek moje urodziny, więc musiałam nadać sobie dobre tempo, żeby przyszły tydzień mieć trochę luźny pomimo przeprowadzki do akademika i udało mi się zrobić chyba wszystkie rzeczy, które zaplanowałam, więc jestem bardzo zadowolona.
Chciałabym, aby z taką samą łatwością i przyjemnością przychodziły mi też inne rzeczy, które są gdzieś zamrożone w moich planach. Osobiście wolę jak mam dużo zajęć na głowie, wtedy jakoś łatwiej mi to wszystko ogarnąć. Czuję się wtedy mnie przemęczona, chociaż taki tryb życia po kilku tygodniach zawsze odkupuję chorobą.
To trochę jakbym miotała się między przepracowaniem, a marnowaniem czasu.

Myślałam wczoraj trochę nad nowym sposobem organizacji mojego czasu, powoli opracowuje nowy plan. Mam nadzieję, że będzie skuteczny i pozwoli mi się cieszyć z moich pasji tak jak dawniej, no i przede wszystkim poczuję się spełniona, bo teraz trochę z tym kiepsko. Odnoszę wrażenie jakbym do niczego się nie nadawała i nie potrafiła zrobić niczego w 100% dobrze. Ludzie mówią mi, że jest kompletnie inaczej, ale cóż… swoje uczucia przeciwko słowom innych – trudno przekonać samą siebie. Chciałabym się rozwinąć w kilku dziedzinach i myślę, że to na pewno podbuduje moją samoocenę, obym tylko dała radę znaleźć na to czas! Muszę też popracować nad umiejętnością prawdziwego odpoczynku. Zrobiłam ku temu wszystkiemu już pierwsze kroki, ale trzymajcie kciuki! :)

A Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na skuteczną organizację czasu i czerpanie radości z wykonywanych zajęć?

Komentarze

  1. Mi tak strasznie lecą dni, niestety cały czas praca, w tym weekendy, że czasem mylą mi się aż dni :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety takie czasy... Mam nadzieję, że uda Ci się wkrótce znaleźć dla siebie więcej czasu :)

      Usuń
  2. Ja również mam ostatnio wrażenie, że czas mi ucieka i nie wiem jak go zatrzymać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak z ciekawości, uczysz się jeszcze czy pracujesz?

      Usuń
  3. Mam problem z tym samym. Moje życie to jedna wielka spontaniczność i chaos. Mimo to jakoś sobie radzę i odnajduję się w nim. Nie każdy jest stworzony do systematyczności, jednak jeśli działa to w drugą stronę - utrudnia życie, potwierdzona informacja. :) U mnie podobne plany... W akademiku będzie więcej czasu na to, co miało zostać zrobione w wakacje :) Na wielu blogach natknęłam się na organizację osobistego dziennika, warto o tym poczytać - fajna inicjatywa :)
    Pozdrawiam
    www.ogladam-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie zwłaszcza przelatuje czas gdy chodzę na nocki, nie wiem kiedy mija mi tydzień. Wszystko się zlewa, dzień jest nocą, noc dniem. Sprawdzam kalendarze, bo nie wiem jaki jest dzień tygodnia, miesiąca. Przerażające, że już koniec września, zaraz koniec roku i nowy rok...

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc, jestem kompletnie niezorganizowana, a nawet jeśli w końcu ustalę jakiś plan działania, wytrzymuję góra kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Pozdrawiam :)

Popularne posty z tego bloga

Nowy dzień. Nowe szanse. Nowy początek.

Po co ten blog?

Zielony koktajl orzeźwiający + lipcowe podsumowanie

Jesteś kreatorem swojego życia

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43