261. "Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni." - wywiad z Jerzym Grzechnikiem


"Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni."

Wywiad z Jurkiem Grzechnikiem. O muzyce i nie tylko...

Patrycja Guzek: Jak wspominasz swoje dzieciństwo? Jakim byłeś dzieckiem?
Jerzy Grzechnik: Byłem bardzo wrażliwym dzieckiem, ciekawym świata i z nadmiernie rozwiniętą wyobraźnią. Pamiętam szare czasy PRLu, które tak naprawdę podczas mojego dzieciństwa były pełne barw i blasku, właśnie dzięki mojemu podejściu.

Pamiętasz jeszcze swój pierwszy występ?
Mój pierwszy występ był chyba w TVP1 w Przebojowej Nocy-z piosenką Bohemian Rhapsody. To było gigantyczne wyzwanie. Starałem się walczyć ze swoją świadomością żeby nie sparaliżowała mnie myśl o tym ile par oczu w momencie śpiewania mnie obserwuje. Nie mówiąc już o tym jak trudnym zadaniem było mierzenie się z takim klasykiem, jakim jest wspomniany utwór Queenu. Do tego był to pierwszy program z serii Przebojowej Nocy i do pewnego stopnia ja, kompletnie wówczas niedoświadczony w kontekście występów telewizyjnych człowiek, wystawiałem wizytówkę tej produkcji. Po prostu postanowiłem skoncentrować się wyłącznie na piosence. To jest zawsze najlepsze wyjście w przypadku stresu.

Od kilku lat współpracujesz z teatrem muzycznym Buffo. Czy wcześniej miałeś już jakiś bliższy kontakt z muzyką, uczyłeś się gdzieś śpiewać?
Przed Buffo przez 3 lata uczyłem się śpiewać w Niepublicznej Szkole Wokalnej Im. Jerzego Wasowskiego na Ochocie w Warszawie. W zasadzie wszelkich podstaw właśnie tam się nauczyłem. Pamiętam jak chorobliwie bałem się sceny. W ramach pracy nad pokonywaniem swoich słabości, postanowiłem sobie w tamtym okresie, wbrew swojej nerwowości i tremie brać udział w możliwie jak największej liczbie projektów i występować jak najczęściej, żeby oswoić się ze sceną (oprócz występów szkolnych, śpiewałem w chórze Gospel Sound and Grace przez rok i przymierzałem się do dwóch zespołów popowo-rockowych i jednego funkowego - w końcu z tym ostatnim udało nam się zagrać kilka koncertów).

Jak trafiłeś do Buffo?
Do Buffo trafiłem dzięki castingowi w 2007 roku. W tamtym momencie postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę i w razie gdyby mi się udało, zmienić całkowicie kierunek mojej kariery zawodowej. Wcześniej pracowałem w biurze (m.in. przy Ministerstwie Transportu) i byłem dość mocno zdeterminowany, żeby dla odmiany znaleźć taka pracę, która jednocześnie przynosiłaby mi przyjemność i pozwalała oddawać się pasji. I udało się!

Jak ocenisz atmosferę, która tam panuje? Udało Ci się z kimś zaprzyjaźnić?
Lubię Buffo. Bardzo się cieszę, że mam możliwość współpracować z tak fajnymi i inspirującymi ludźmi, od których bardzo wiele się nauczyłem podczas ostatnich lat. Oczywiście, że znalazłem tam przyjaciół. Ogólnie są między nami bardzo silne więzy, w końcu spędzamy ze sobą po kilka do kilkunastu godzin dziennie niekiedy 7 dni w tygodniu. Gdyby relacje były złe, to wszyscy by oszaleli! Oczywiście jak to w grupie wielu rozmaitych osobowości bywa, zdarzają się nieporozumienia, ale gdyby ciągle było idealnie, to przecież umarlibyśmy z nudów...

Masz jakieś plany muzyczne na najbliższą przyszłość? Zamierzasz wydać płytę?
Mam wiele myśli odnośnie przyszłości, ale dopóki nie nabiorą one konkretniejszych kształtów, nie chce o tym mówić. Materiał własny w wersji roboczej już mam. Nagrywałem też materiał teatralny na płytę Hitów Buffo, ale czy i kiedy ta płyta zostanie wydana, zależy od Dyrekcji Buffo.

Masz jakieś pasje, hobby oprócz muzyki? Gdyby nie muzyka to, co innego chciałbyś robić w życiu?
Bardzo lubię podróżować, czytać książki i uczyć się obcych języków. Jeśli bym nie śpiewał, może bym skończył kurs przewodnika po Warszawie. To miasto od zawsze mnie fascynowało i chciałbym głębiej zanurzyć się w jego historię i mieć możliwość dzielić się tą pasją z innymi.

Jakich rad udzieliłbyś wszystkim osobom, które marzą o śpiewaniu?
Jeśli marzycie o śpiewaniu, to nie ma nic, co by Was mogło zatrzymać! Idźcie naprzeciw swoim pasjom. Mamy jedno życie i nie ma nic gorszego niż frustrować się przez cały czas robiąc coś, do czego nie zostaliśmy stworzeni. To jest moja dewiza i mam nadzieję, że proza życia nie zrzuci mnie z tej z lekka idealistycznej ścieżki...


Bardzo dziękuję Jurkowi za poświęcony czas i udzielenie wywiadu. Życzę wielu sukcesów!




POST ARCHIWALNY Z WWW.PATRYCJAA.UBF.PL

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Moje 23 urodziny

Ewelina Ruckgaber: Marzę o roli, w którą musiałabym włożyć wiele pracy

"Ławeczka pod bzem" Agnieszka Olejnik

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43