XXI wiek, czy jest w nim miejsce na przyjaźń?


Mam wrażenie, że świat nieustannie biegnąc w nowoczesność, zostawia w tyle to, co kiedyś było ważne - wartości.
Warto byłoby sobie zadać pytanie: jaki jest współczesny człowiek? Zwykle zajęty pracą/uczelnią, pogonią za sukcesem, pieniędzmi, często zaszyty w czeluściach Internetu. A świat? Wydaje mi się, że najprościej byłoby to ująć: mniej przyjazny niż kiedyś. Jesteśmy z różnych stron otoczeni nieuczciwością, niesprawiedliwością, interesownością. Zapewne zawsze tak było, ale odnoszę wrażenie, że w znacznie mniejszym stopniu.
Słuchając różnych historii wysnułam wniosek, że kiedyś ludzie chętniej pomagali sobie, byli na siebie bardziej otwarci, wspierali się w trudnych chwilach.
A teraz? Coraz więcej egoizmu w naszym życiu, w nas samych. Wiadomo, łatwiej dbać o czubek swojego nosa niż spojrzeć na prawo i lewo, czy ktoś nie potrzebuje naszej pomocy. Oczywiście, nie wszyscy tak są i nie chce tutaj nikogo obrazić, próbuję jedynie nakreślić ogólny obraz sytuacji.
Współczesne przyjaźnie są niestety często bardzo płytkie i krótkotrwałe. Po prostu je zaniedbujemy. Spychamy je na margines życia, przegrywają z pogonią za karierą albo zwyczajnie to nasze interesy są wyżej w hierarchii naszych wartości. A przyjaźń to relacja, która wymaga wysiłku, uwagi, poświęcenia siebie i swojego czasu. Łatwo powiedzieć, że chciałoby się mieć przyjaciela na dobre i złe, ale czy sami potrafimy tacy być? Przyjaźń sama nie przychodzi, przyjaźń się tworzy.
Czy jest więc możliwa prawdziwa, bezinteresowna, głęboka relacja przyjaźni w XXI wieku? Tak, ale wymaga ona od nas zaangażowania i otwartości, jak to stwierdził niegdyś Ignacy Krasicki: "Umiej być przyjacielem, znajdziesz przyjaciela."

Komentarze

  1. W dzisiejszych czasach jest bardzo trudno o przyjaźń i nie mam tu na myśli konkretnej grupy osób np. celebrytów. W swoim życiu trafiłam na 3 osoby o których mogłam powiedzieć, że są moimi przyjaciółmi i niestety zawiodłam się na nich. Obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie mianuję nikogo swoim przyjacielem. Dla mnie nazywanie kogoś kolegą/koleżanką to już jest dużo. Wiadomo każdy ma jakąś hierarchię, ale jak słyszę, że ktoś mówi na co drugą osobę w swoim gronie, że to jego przyjaciel wydaje mi się to dziwne, pewnie dlatego, że patrzę na to przez pryzmat doświadczeń. Podsumowując nie wierzę w przyjaźń, ale kto wie - może znajdzie się jeszcze w moim życiu taka osoba, która na nowo pozwoli mi uwierzyć, że przyjaźń jest możliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również jest dziwne nazywanie co drugiej osoby przyjacielem - wychodzę z założenia, że taki prawdziwy przyjaciel może być tylko jeden, a pozostali mogą być co najwyżej bardzo dobrymi znajomymi.
      Wiadomo, każdy ma swoje wartości i hierarchię, ale pomimo wszystko myślę, że warto wierzyć w przyjaźń i mam nadzieję, że uda Ci się kiedyś znaleźć kogoś godnego zaufania. Wbrew pozorom jest dużo zranionych osób, które pragną przyjaźni, ale niestety boją się kolejnego rozczarowania. W jakimś stopniu znam to i rozumiem. Trzymam za Ciebie kciuki :*

      Usuń
  2. W obecnej pogoni za czymś co tak naprawdę nie istnieje, bardzo trudno o prawdziwą przyjaźń. Kiedyś to była prawdziwa wartość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Największym zagrożeniem w dzisiejszych czasach jest ograniczenie kontaktów towarzyskich na rzecz świata wirtualnego. Ludzie moga się przyjaźnić przez internet również, ale nie jest to tym samym co kontakt osobisty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety o przyjaźń dzisiaj szalenie trudno. Zamknięci jesteśmy w swoich światach, nie można liczyć na wsparcie drugiej osoby, co najwyżej krótką wymianę wiadomości online...mam wrażenie, że dzisiaj zapominamy o podstawowych wartościach

    OdpowiedzUsuń
  5. powiem Ci, że ostatnio też to zauważyłam, że przyjaźnie kończą się z dnia na dzień. Ludziom nie zależy, idą dalej przez życie napotykając na swojej drodze różne osoby, ale z nikim nie zostają na dłużej. A kiedy stara się tylko jedna strona to taka "przyjaźń" (o ile kiedykolwiek nią była) od razu jest spisana na niepowodzenie. Boli mnie fakt jak wiele osób zrezygnowało ze mnie, ale z drugiej strony cieszę się, że czas weryfikuje takie znajomości, bo nie ma sensu marnować energii na kogoś, kto nie przywiązuje do mnie specjalnej wagi, dla kogo jestem tylko "kolejnym przystankiem na drodze życia" :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale to rozumiem! Kiedyś bardzo bolało mnie, że ktoś ze mnie zrezygnował, że tak po prostu mnie olał, chociaż zawsze byłam na każde zawołanie, zawsze można było na mnie liczyć, poświęciłam swój czas i energię, a potem o mnie zapomniano, jak o pogodzie sprzed tygodnia. Bolało zawsze cholernie, teraz też boli, ale znacznie mniej. Życie weryfikuje prawdziwość tych znajomości, mam nadzieję, że dzięki temu będę mieć przy sobie tylko właściwych ludzi.

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Pozdrawiam :)

Popularne posty z tego bloga

Barwy jesieni

Smaki jesieni: dyniowe latte

Statystyka

Zakaz kopiowania treści

Prawa autorskie zastrzeżone. Ust. z dn. 4.02.1994r. Dz. U. 1994, nr 24, poz.83 Sprostowanie: Dz. U. 1994, nr 43